Nihil obstat [FELIETON]

Oj, dzieje się, dzieje na tym świecie. Francuzi „palą Paryż”, bo im rząd zapowiada podniesienie akcyzy na paliwa o kilkanaście procent, Ruscy ostrzeliwują trzy maleńkie ukraińskie kutry „wojskowe”, na co Ukraina wprowadza stan wojenny, a na baczność staje Rada Bezpieczeństwa ONZ, sztab generalny NATO i kierownictwo Unii Europejskiej, Europejski Trybunał Sprawiedliwości zawiesza ustawę o Sądzie Najwyższym, nakazując sędziom-emerytom powrót do pracy, ci więc posłusznie wracają, ale odmawiają zwrotu odpraw przyjętych za przejście w stan spoczynku (bardzo praworządnie i honorowo!), Angela Merkel wzywa państwa Unii Europejskiej do zrzeczenia się części suwerenności, ambasadorka USA w Polsce pisze list z rażącymi błędami do polskiego rządu w obronie stacji TVN, posądzanej o zainscenizowanie materiału na temat polskich nazistów, rzekomo świętujących urodziny Hitlera, Stolica Apostolska wydaje „Nihil obstat” („nic nie stoi na przeszkodzie”) niemieckiemu jezuicie, który błogosławi na podobieństwo sakramentu małżeństwa osób tej samej płci i dowodzi, że Biblia nie ocenia ich negatywnie, w Chinach przychodzą na świat pierwsze dzieci zmodyfikowane genetycznie. Świat przyśpiesza, dziwują się już tylko staruszkowie.
Ten zwariowany świat oczywiście przyjmuje ze zrozumieniem awantury Francuzów. I mimo że, jak lamentuje prezydent Macron, „nie ma miejsca na przemoc w Republice”, nikt nie oskarża Francuzów o faszyzm, niepraworządność, upadek demokracji, bo co prawda zginęła jedna osoba, byli ranni, demonstranci spalili setki samochodów, demolowali sklepy, ale śpiewali wyłącznie „Marsyliankę”, zaniechali natomiast pieśni nabożnych i haseł w rodzaju „Bóg, Honor, Ojczyzna”, czyli zmieścili się w tolerowanych lewackich standardach zachodniej demokracji. Co innego u nas. 250 tysięcy ludzi z biało-czerwonymi flagami na ulicy, ani jednej ofiary, zero rannych, ale za to wszeteczne pieśni nabożne i patriotyczne sprzeciwiające się „naszym wartościom”, które wyznaje z takim przejęciem Unia Europejska, że nawet ma dla nich zrozumienie Stolica Apostolska, która nie widzi już przeszkód, aby podnieść małżeństwa jednopłciowe do rangi sakramentu.
Oczywiście nie zgodzą się na to „polscy naziści”, dlatego trzeba ich na każdym kroku demaskować, tępić, zdusić w zarodku, żeby się nie domagali ani od Unii Europejskiej, ani od Stolicy Apostolskiej przestrzegania Katechizmu Kościoła Katolickiego, przyjętego jeszcze za Jana Pawła II (radzę go zresztą nabyć i mieć pod ręką w tych coraz dziwniejszych czasach). Że nazistów trzeba ścigać, wie nawet Georgetta Mosbacher, która tak się rozpędziła w pouczaniu premiera Morawieckiego i ministra Brudzińskiego, że od razu popełniła błędy językowe w nazwiskach ich obu. Ale co tam błędy, kiedy idzie o wytępienie nazizmu, tej hydry, która nie chce się zgodzić na „nasze wartości” i chce bronić tradycyjnej nauki Kościoła, nie tej modernistycznej papki, którą usiłują wiernym mącić w głowach postępowi hierarchowie, chcąc się przypodobać postępowemu lewactwu. Żal mi tylko tych sędziów-emerytów, wielkich obrońców praworządności, którzy gdy tylko mieli okazję, żeby zademonstrować swoje przywiązanie do praworządności i zwrócić przyjęte odprawy za przeniesienie w stan spoczynku po powrocie do pracy, odmówili, wystawiając sobie stosowne świadectwo. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby na tę pazerność zareagowali prawdziwi „obrońcy demokracji i praworządności”, u nas i w Brukseli.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Sądy to jeden z najczęściej goszczących w mediach tematów. Wiadomo, spektakl pod tytułem „Reforma sądownictwa” …

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

I mamy wysyp afer. Afera sejmikowa, afera KNF – u, a przy okazji afera „prorodzinna”, …

Jeden komentarz

  1. T. Magdziarz

    Bardzo mi sie spodobal panski felieton , trafnie to pan napisal . pozdrawiam serdecznie . Tomasz M.