Modernizacja Polski [FELIETON]

Rok podwójnych wyborów rozpoczął się na serio i dramatycznie. W jego krajobraz już należy wpisać i gdański mord, i pełne miłości słowa o naftalinie, i taśmy Kaczyńskiego, i seksafera Niesiołowskiego. Jest nerwowo, ponieważ oczekiwania wobec Polski są ogromne. Po raz drugi nie może się przytrafić taka wpadka jak w roku 2015, bo to jeszcze bardziej opóźniłoby modernizację naszego zacofanego społeczeństwa i jego asymilację z postępową Europą. Modernizatorzy mają problem, bo jest jeszcze w Polsce zbyt dużo ludzi starej daty, którym nowoczesne idejki europejskie, które tak zachwalała na konwencji Koalicji Obywatelskiej była pani Premier, pachną diabelskim swędem. Ten odrażający swąd trzeba było przykryć innym zapachem. Ksiądz Lemański musiał udzielić dyspensy od „mowy nienawiści” i pani Premier walnęła naftaliną. Modernizatorzy mieliby ułatwione zadanie, gdyby starzy wzięli i powymierali, ale wymrzeć nie chcą, a młodzi polityką interesują się słabo, mimo że ich tam tym „wos-em” w szkole faszeruje się na potęgę, ale wciąż za mało.
Zatem Koalicja Obywatelska w „Deklaracji styczniowej” obiecuje, że dorzuci młodym do programów szkolnych coś jeszcze – o prawach człowieka, o prawach obywatelskich, o prawach kobiet (osobno, czyżby kobiety nie były ludźmi?), o prawach mniejszości religijnych i etnicznych, o prawach niepełnosprawnych, o prawach gejów, lesbijek i transwestytów, a na koniec o przeciwdziałaniu dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny. Sporo tego, a młodzi nie lubią przeładowanych programów, choć takimi rarytasami chyba nie pogardzą. Tym bardziej, że na deser obiecuje się im jeszcze szkolenia z edukacji seksualnej i darmową antykoncepcję, także „awaryjną” i to bez recepty. Dobrze, że darmową, bo na takie sprawy to uczniom jeszcze rodzice kieszonkowego nie dają. Albo nauka, albo zabawa. A tu, patrzcie Państwo, jak Koalicja sprytnie podeszła rodziców. Będzie i nauka, i zabawa. Głosujcie, Państwo, w takich klimatach, które obiecuje nam Jaśnie Oświecone grono postępowych modernizatorów Polski, nasze dzieci będą skupione i zmotywowane do nauki.
Wszystkie te działania nowoczesnych koalicjantów zmierzają do jednego – aby nas „nauczyć żyć w Europie”, bo też i życie w tej Europie jest straszliwie trudne. Panuje tam pierońska tolerancja, do której pani Premier (na szczęście, była pani Premier) próbuje i nas przekonać, kierując się starożytną zasadą: „hulaj dusza, piekła nie ma”. Jak tam pani Premier doszła do tego, że piekła nie ma i wszystko jest dozwolone, choć inaczej o tym stoi w Starym i Nowym Zakonie, to ja nie wiem, ale podziwiam pewność siebie wszystkich Jaśnie Oświeconych, bo przecież, jak o tym przypomniał niedawno sam Kochanowski, na Sądzie Bożym odpowiedzą, jako dzierżący ster nawy państwowej, nie tylko za swoje grzechy, ale i za grzechy tych maluczkich, których do grzechu przywiedli. Polecam – „Wy którzy pospolitą rzeczą władacie” – smakowita literatura. Ale czy stara literatura może być wystarczającym straszakiem na nową literaturę, według której wszystko jest sobie równe i nie ma już znaczenia, czy „w parku pójdziemy za rękę z chłopakiem czy z dziewczyną”? Żeby tylko za rękę! Co prawda koszty bierze na siebie państwo, ale kto weźmie odpowiedzialność? Bo nie widać, żeby sumienie Jaśnie Oświeconych sięgało tak daleko.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Potęga nienawiści, klęska wychowania [FELIETON]

Zło dzieje się każdego dnia. Gdzieś giną ludzie, na drodze, w pożarze, w domu. Wciąż …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.