Miękki totalitaryzm [FELIETON]

Dwa lata temu obchodziliśmy jubileusz 1050-lecia chrztu Polski, który jednoznacznie kojarzymy z początkami naszej państwowości, w tym roku natomiast przypada 1050. rocznica utworzenia pierwszego biskupstwa na ziemiach polskich. Te zdarzenia pozwalają dostrzec, że zaistnieliśmy jako naród i państwo na arenie dziejów w ścisłej więzi z przyjęciem chrześcijaństwa i każą się zastanawiać, czy z tego tytułu nie mamy do spełnienia w dziejach jakiejś szczególnej misji, jak chcieli tego nasi przodkowie (w idei przedmurza chrześcijaństwa czy w romantycznym mesjanizmie). Do idei misyjności nawiązał w homilii z okazji 1050-lecia powstania pierwszej diecezji abp Stanisław Gądecki. Homilia ta odbiła się szerokim echem w kraju, wzbudzając u jednych uznanie, a u innych szydercze kpiny. Arcybiskup pozwolił sobie bowiem na uzasadnioną krytykę kondycji współczesnej europejskiej demokracji, nie proponując przy tym jej odrzucenia, tylko wskazując na jej wady, nie pierwszy zresztą i zapewne nie ostatni raz.
Przed laty historyk idei Marcin Król pisał o tym, że „demokracja wychowuje cyników”, a Jan Paweł II ostrzegał, że „demokracja bez wartości łatwo zamienia się w zakamuflowany totalitaryzm”. Duchowny podkreślił także, że to, co dzieje się ze współczesną Europą, przybiera kształt „miękkiego totalitaryzmu” i jest efektem trwającej dziesiątki lat uporczywej pracy na polu urabiania świadomości Europejczyków w kierunku odrzucenia klasycznego, greckiego i chrześcijańskiego, systemu wartości na rzecz nowoczesnej mentalności, w której triumfuje świeckość, negacja religii, materializm, ateizm, konsumpcjonizm, postawa hedonizmu, prymat „praw człowieka” nad odwiecznymi „prawami Boga”, czego najbardziej wyrazistym wyrazem jest w naszych czasach ekspansja sodomizmu, urastającego do rangi jakiejś nowej ideologii zatruwającej tradycyjne postrzeganie przeznaczenia człowieka, małżeństwa i rodziny.
Biskup przypomniał też, że ta trwająca dziesiątki lat swoista lewicowa rewolucja dokonuje się metodą, której strategię opracował przed wojną włoski komunista Antonio Gramsci, proponując zastąpienie krwawej rewolucji tzw. „długim marszem przez instytucje” kulturalne i prawne. Tak długo trzeba urabiać świadomość ludzi przez dzieła kultury, edukację, sztukę i utwierdzać je rozwiązaniami legislacyjnymi, aż wrosną w ludzi i staną się nierozerwalną częścią ich świadomości. Efekty tej strategii Arcybiskup Gądecki nazwał „miękkim totalitaryzmem”. Każdy, kto w Europie nazwie dziś homoseksualizm grzechem, cytując choćby Biblię, zostanie okrzyknięty homofobem, każdy, kto wyrazi niepokój z powodu islamizacji Europy, zostanie zakwalifikowany do rzędu rasistów. Jednak marzenie Abpa o tym, abyśmy to my mieli szansę powstrzymać te tendencje w Europie, wydaje się przesadzone. Nasza młodzież łyka bowiem te nowe idee bez oporów, starsi jeszcze jakiś czas będą się opierać, aż natura sama upora się z problemem. Patrząc na stan naszych mediów, edukacji, kondycję rodzin, także kondycję Kościoła, na spełnienie jakiejś szczególnej misji wobec zachodniego świata nie mamy absolutnie żadnych szans. Choć i tu „niezbadane są wyroki Przedwiecznego, który ognistymi znakami wypisał je na niebie”, skoro dopuścił, by od 2015 roku szerzył się u nas „katofaszyzm“, wbrew wszelkim życzeniom zachodniego świata, któremu zresztą już przez trzy lata nie udaje się go rozmontować.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

W tym tygodniu (kiedy poniższy tekst trafi do rąk Szanownego Czytelnika będzie to już „tamten” …

W nastroju radości i optymizmu [FELIETON]

Zakończył się synod biskupów poświęcony młodzieży. Postanowień końcowych jeszcze nie znamy, ale z korespondencji prasowych …

Jeden komentarz

  1. Nie outujecie kolejnych księży gejów z Lichenia? Czemu? Po wyoutowaniu ks. Makulskiego widać, że to nic nie pomaga. Ludzie bez mózgu pozostają wiernymi oszustom ludźmi bez mózgu a dla mówiących prawdę są nieprzyjemności. Boicie się, że prawda was wyzwoli od zębów:)? I słusznie się boicie.