Najnowsze informacje

Męczennicy systemu [FELIETON]

Mamy już pierwszych męczenników nowego systemu władzy. Jeden z nich spalił się przed Pałacem Kultury i Nauki, drugiemu zamknięto usta za promowanie dewiacji i pochwałę samobójstwa. Nie wiem, jak bardzo cierpiał nieszczęśnik sprzed Pałacu i za jakie ciężary się zbuntował w tak dramatyczny sposób, ale postąpił zbyt pochopnie, bo znam naprawdę wielu ludzi, którzy cierpią z powodu poczynań nowej władzy, tracąc dorobek życia na skutek ruiny rodzinnego biznesu, który tak heroicznie wspiera prezydent Duda, wicepremier Morawiecki i cały PiS, że padają antykwariaty, apteki, tartaki, ale jeszcze ci ludzie jakoś żyją i życia sobie nie odbierają. Dlatego wydaje się, że równie pochopnie zachował się drugi męczennik systemu – ks. Adam Boniecki – usprawiedliwiając czyn desperata, za co został przez swoich przełożonych znowu ukarany zakazem publicznych wypowiedzi, co zakrawa na sytuację komiczną, bo ks. Boniecki milczał przez ostatnich sześć lat i gdy tylko pozwolono mu mówić, dał się od razu wykorzystać przez różne organizacje lobbujące na rzecz postępu, za co znowu dostał szlaban.
Ksiądz, chcąc uchodzić za wielce miłosiernego i niedyskryminującego usprawiedliwił samobójstwo, co wiernych wprawiło w niemałe zakłopotanie, oraz dał się sfotografować z planszą z napisem „LGBT” i kciukiem uniesionym w charakterystycznym geście, jednoznacznie wskazującym na poparcie dla tęczowego lobby, które nie ustaje w wysiłkach, aby nasze zapyziałe społeczeństwo trochę zmodernizować. Co prawda, kiedy już generał marianów zareagował radykalnie na te ekstrawaganckie poczynania księdza, gejowska organizacja zorientowała się, że traci cennego sojusznika, szybko ogłosiła, że cała sytuacja została zmanipulowana, ale przedstawione wyjaśnienia nie zabrzmiały wiarygodnie. No cóż, dobrotliwy, acz naiwny ksiądz Boniecki zdecydowanie przesadził, gorsząc maluczkich, którzy słuchając nauk Panajezusowych, nie dopatrzyli się w nich jeszcze przyzwolenia na uznanie nowych orientacji, więc i księdzu nie wolno ich promować, a ochrzczonym akceptować.
Oczywiście na to, co spotkało ks. Bonieckiego, zareagowali bardzo nerwowo ludzie światli, którzy nijak nie mogą zdzierżyć takiego despotyzmu w Kościele, który by nakazywał milczenie duchownym wybiegającym przed szereg. No cóż, Kościół jest w niełatwym położeniu, bo zewsząd bombardują go bardzo sprzeczne oczekiwania. Jedni chcą, by milczał i nie wtrącał się „do polityki”, drudzy przeciwnie, chcą by mówił, oceniał, piętnował, oczywiście jedynie obecnie rządzących. Biedni „książęta” Kościoła są w wielkim kłopocie, bo na naszych oczach lawinowo dzieją się rzeczy, których jeszcze parę lat temu w ogóle się nie spodziewaliśmy i trzeba jakoś im zaradzić, a nie wiadomo jak. Mieliśmy po wstąpieniu do Unii ewangelizować zlaicyzowaną Europę, a tu się okazuje, że już trzeba do nas sprowadzać misjonarzy z Afryki, aby nawracali naszą młodzież, która poganieje w tempie zastraszającym, mając w coraz dalszym poważaniu katechezę szkolną, rekolekcje kościelne, Mszę świętą, o nauczaniu moralnym nie wspominając. Trudną sytuację Kościoła pogłębia zadziwiający sojusz ołtarza z tronem, oznaczający przyzwolenie dla wielu łajdactw, których nie wstydzi się obecna władza. Ale wstydzą się ich już jej wyborcy, a to nie jest dobra wiadomość dla władzy duchownej.

Wiesław Kopeć

 

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

„Będziesz siedział” – takie okrzyki towarzyszyły Kornelowi Morawieckiemu w drodze do Sejmu. Nic nowego pod …

Klęska, czyli sukces! [FELIETON]

Logika jest jedną z największych zdobyczy intelektualnych ludzkości. Za jej pioniera w Europie uchodzi niestrudzony …

Jeden komentarz

  1. Wiesiu – na leczenie nie jest za późno
    nigdy!