Kto przegrał wybory? [FELIETON]

Zgodnie z modną ostatnio tendencją – „nikt”. Bo przecież: „nie jest ważne, kto wygrał, kto przegrał – ważne, że się wszyscy dobrze bawili”. No nie wiem, czy ten popularny w nowoczesnym podejściu do życia, drażniący, choć tak mocno eksponowany w mediach sposób postrzegania zjawisk, da się odnieść do tak poważnej dziedziny życia jak polityka, czyli sztuka organizacji życia społecznego, która w naszym kręgu kulturowym przybiera obecnie postać „demokracji” i przydziela wszystkim pełnoletnim obywatelom prawo współdecydowania o kształcie życia publicznego. Z tego prawa skorzystało „aż” 45% obywateli, co okrzyknięto wynikiem „rewelacyjnym”. Pozostałym 55 procentom zwisa kalafiorem, jak będzie wyglądało nasze życie społeczne, a najbardziej młodzieży. Ani Platformie Obywatelskiej, która ukryła się pod szyldem „Koalicji Europejskiej”, a urabiała świadomość Polaków przez 8 lat trwania przy władzy, ani „dobrej zmianie”, ani polskiej szkole (12 lat tresury), ani polskim uczelniom (kilka kolejnych lat urabiania umysłów), ani mediom, a jest ich od cholery, nie udało się zbudować świadomości obywatelskiej w młodym pokoleniu Polaków. Te siły, które są odpowiedzialne za wychowanie, uznaję zatem za pierwszego i najważniejszego przegranego tych wyborów.
K to jeszcze je przegrał? Ci wszyscy, którzy na obrażaniu współobywateli chcieli zbudować swój potencjał polityczny i nim zmotywować wyborców do oddania głosów na siebie. Obrażanie, poniżanie, naśmiewanie się, odzieranie z godności, profanowanie ważnych wartości i symboli religijnych zamiast pozytywnego prezentowania programu wyborczego, spójnego zestawu idei i wartości z przekonującą argumentacją na ich rzecz uczyniono podstawą gry politycznej. I tu przegrana jest w pełni zasłużona. „Wyborcza czerń”, „ciemny lud”, „pisrańce”, „katole”, „katofaszyści”, „rasiści”, „hołota” – ile tego się nasłuchał – powiedzmy to tak – polski katolicki lud i stanął w obronie swojej deptanej z takim entuzjazmem godności, i korzystając z przysługujących mu procedur demokratycznych dał prztyczka w nos nadętym intelektualistom. Zasada „masz chamie słuchać” nie zadziałała.
T wierdzi się również, że przegranym tych wyborów jest Polska, polska demokracja, nasz młody kapitalizm, że powoli stajemy się skansenem Europy, że razem z Węgrami i ostatnio Włochami jesteśmy „z innej planety”, nie pasujemy do nowoczesnego zachodniego świata. To fakt, jakaś, nawet znaczna, część naszego społeczeństwa świadomie nie nadąża za wszechświatowym postępem, w którym dostrzega aberracje umysłowe na najwyższym poziomie wygenerowane przez lewicowe, nastrojone ateistycznie i materialistycznie doktrynerskie elity. Jednak dopóki będzie istnieć demokracja, dopóki będzie istnieć możność wyrażenia protestu przez oddanie głosu, dopóty będzie wyrażany wprost opór wobec narzucania ideologicznych rozwiązań. I w tym sensie nie przegrała, ale zwyciężyła demokracja – wolność decydowania i wyrażania swojego zdania. A że do innych rozwiązań nie przekonały „ciemnego ludu” tęczowe happeningi urządzane przez intelektualistów do spółki z „dziewuchami”, podczas których czczono wpisany w kształt serca i zwieńczony koroną wizerunek waginy, to już chyba nie wina tego ludu. Trzeba się nieco bardziej wysilić, szanowni postępowcy, czciciele waginy, aby przekonać do swoich racji. Chyba że chcecie narzucać je siłą, ale to już nie będzie demokracja i to nie „ciemny lud” będzie odpowiedzialny za jej uśmiercenie.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Dokąd prowadzisz, Kościele? [FELIETON]

Można mieć wiele pretensji do filmu Tomasza Sekielskiego. Że nie chodzi w nim tylko o …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.