„Kler” i co dalej? [FELIETON]

Kościele święty, Kościele polski, dlaczego trwałeś tak długo w zmowie milczenia, chroniąc sprawców wstrętnych przestępstw seksualnych przeciw ich bezradnym ofiarom, dlaczego nie zdobyłeś się na odwagę, aby się zreformować, oczyścić, stanąć w prawdzie i wyplenić zło, które zagnieździło się wśród Twoich pasterzy? Na co czekałeś, Kościele polski, ostatni bastionie chrześcijaństwa w Europie? Czy zapomniałeś, jak bardzo jesteś nam potrzebny, abyśmy się nie zamienili w taką miazgę mentalną jak społeczeństwa zachodnie poddane praniu mózgów przez totalitarną w zamyśle ideologię poprawności politycznej? Spóźniłeś się, Kościele polski, teraz zreformują Cię inni, Twoi dawni i obecni wrogowie, marksiści, lewacy, genderowcy, ateiści, także tacy jak Wojciech Smarzowski, twórca filmu „Kler”. Będziesz dziś musiał nadrobić zaległości całych dziesięcioleci, choć jeszcze będą Cię w tej starej feudalnej formie próbowały ratować przeróżne dewotki. Może nawet uwierzysz tym fałszywym obrońcom, ale wtedy przyśpieszysz swoją agonię i pozostawisz to społeczeństwo, które formowałeś w duchu Prawdy przez całe tysiąclecie, samemu sobie wobec naporu liberalnych idei z Zachodu. Czy udźwigniesz zadanie, jakie stoi dziś przed Tobą?
A będzie to zadanie trudne, ponieważ Smarzowski zrobił naprawdę dobry film, którym wymierza Ci dziś policzek za policzkiem, chłoszcząc Cię bezlitośnie. Będą Cię może przekonywać, że jest to film fałszywy, więcej, sam się będziesz utwierdzał w takim przekonaniu, bo niby pokazuje jedynie jednostronny obraz, akcentując tylko Twoje grzechy. Ale ten sposób kreacji wcale nie odbiera mu wiarygodności. Podobnie, jak dobrze wiesz, postąpił w XVIII wieku biskup Krasicki w utworze „Monachomachia”. Nie pokazał tam ani jednego dobrego księdza, ani jednej pozytywnej postawy duchownego, a trudno mu zarzucić fałszerstwo. Światły biskup wierzył w oczyszczającą moc sztuki, dlatego rysował wady duchownych grubą kreską satyry. Podobnie czyni Smarzowski, tyle że nie w komedii, ale w bardzo przejmującym dramacie. Właśnie wysoki poziom sztuki w filmie przydaje mu wiarygodności.
Z pewnością poznają się na tym światli księża i hierarchowie. Oby się poznali i zdobyli na odwagę, aby oczyścić Kościół z seksualnych przestępców, którzy przez dziesięciolecia znajdowali w nim azyl dla swoich łajdactw, kryci przez homoseksualne lobby umocowane na różnych szczeblach kościelnej hierarchii, z Watykanem włącznie, dążące nawet do zmiany nauki Kościoła o ohydnym grzechu homoseksualizmu, w promocję którego zaangażowały się dziś tak potężne siły liberalnego Zachodu, gorsząc na niebywałą skalę miliony, jeśli nie miliardy ludzi na całym świecie. Przed naporem tych liberalnych zjawisk, których usankcjonowanie prawne akceptuje dziś także tak wielu podatnych na nowe idee, także w naszym kraju, chrześcijan, musisz nas bronić, Kościele, dochowując wierności nauce samego Chrystusa i Jego Apostołów. Aby to skutecznie czynić, musisz zdobyć się na odwagę samooczyszczenia, do którego dziś popychają Cię, z braku Twojej odwagi, choćby właśnie twórcy tego filmu, na który tak gremialnie ruszyli Polacy. Czy potrząśnie Tobą, Kościele, ten film, czy obudzi w Tobie ducha prawdziwego Chrystusowego posłannictwa, czy też pozostawi Twoich kapłanów bez zmian na wygodnych posadach parafialnych albo diecezjalnych urzędników, którzy zapomnieli o odpowiedzialności za powierzony ich duchowej opiece naród?

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

I mamy wysyp afer. Afera sejmikowa, afera KNF – u, a przy okazji afera „prorodzinna”, …

Sezon na afery [FELIETON]

Rozpoczął się sezon na afery, a właściwie na ujawnianie afer starannie wyreżyserowanych wcześniej. Cwaniacy…, pardon, …