Felieton – Zabawy w trójkącie

Ponieważ walka o praworządność została w naszym ukochanym kraju, na skutek wet zastosowanych przez wynoszonego teraz pod niebiosa prezydenta Dudę, na jakiś czas zawieszona, pewna „Gazeta”, która na froncie tej walki zajęła pozycję dominującą, postanowiła trochę podszkolić rodaków w ramach prowadzonego na swojej stronie internetowej „kącika seksuologicznego”. Zanim więc rozpocznie się druga runda batalii o praworządność, a trudno przypuszczać, aby się nie rozpoczęła, warto zajrzeć do kącika porad ukochanej „Gazety”. Szczególnie porada sprzed zaledwie parunastu dni mogła zdezorientować nieco nawet bardzo wybrednych zwolenników praworządności i obyczajności (bo jedno chyba musi iść w parze z drugim), a przy tym nieustępliwych obrońców demokracji, wolnego rynku i wszelkich odmian pluralizmu, bowiem „Gazeta. pl” postanowiła nauczyć rodaków, że dla uniknięcia rutyny w wolnorynkowym związku najlepiej zaproponować seks w trójkącie.
Nie w Trójkącie Bermudzkim, tylko we troje, szkoda, że nie od razu w dziesięcioro, ale kiedyś może i taka forma znajdzie uznanie redaktorów „Gazety”, której nie jest wszystko jedno, co się dzieje wokół, dlatego proponuje odpowiedzialny seks we troje, choć zazwyczaj, zgodnie z zasadami legalizmu i obyczajności, obowiązującymi w naszym kręgu kulturowym i tak cenionym ustroju demokratycznym, do tanga trzeba dwojga. Skąd zatem akceptacja tej niespodziewanej nadwyżki? Może z tych samych powodów, z których miłująca praworządność „Gazeta” kiedyś nie zauważyła, że jej faworyci wybrali do Trybunału Konstytucyjnego w sposób niekonstytucyjny aż dwu sędziów ponad legalny limit i zbytnio nie protestowała. Przypomniało jej się dopiero, że jest za dużo, kiedy ten sam manewr zastosowali przeciwnicy polityczni.
Ludzie, jak wiadomo, po cichu kombinują na różne sposoby i zazwyczaj się z tym nie obnoszą, żeby nie demoralizować maluczkich. Publiczne natomiast namawianie ich do zachowań nieobyczajnych przez medium aspirujące do sprawowania rządu dusz chwilowo przechodzi moje pojęcie. Posłuchajmy zatem rad wyzwolonych, choć oficjalnie miłujących praworządność i obyczajność, redaktorów. Najpierw bardzo wymowny tytuł: „Dobrze to rozegraj”. A potem bardzo konkretne pytania, na które spragnieni wrażeń znajdą w niezawodnej „Gazecie” odpowiedź: „Jak przekonać partnerkę do kochania się w trójkącie? Jak powinien taki seks wyglądać? Co zrobić po zabawie? Odpowiadamy na najważniejsze pytania dotyczące seksu w trójkącie”.
Dalej dobre rady i fantastyczne pouczenia: „Chciałbyś zaproponować swojej dziewczynie zabawę we troje, ale nie wiesz, czy to nie nadwyręży waszej relacji? Twój instynkt działa dobrze, bo jest na to spora szansa. Postaraj się więc bardzo subtelnie wybadać, co ona o tym myśli …“ itd., itp.
Jest więc wielka szansa, że pod wodzą ukochanej „Gazety” zostanie obroniona praworządność i zepsuta obyczajność, z czym się niezawodnie będziemy musieli potulnie zgodzić, bo już innego wyjścia nie ma, żeby mógł nam swobodnie rozkwitać nasz młody jak pączuś róży kapitalizm.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Dzienna zmiana

Trudno policzyć wszystkie kataklizmy, jakie zagrażały, zagrażają, bądź wkrótce mogą zagrozić naszej planecie. Kto jeszcze …

Jeden komentarz

  1. Powinni dodatkowo wzbogacić ten instruktaż jakąś pikantną fotografią na przykład dziadka redaktora Michnika fikającego koziolki w trójkące z redaktor Wielowiejską i reaktorem Wrońskim. A do czworokątqa dodalbym im Rzeplińskiego. A co, jak szaleć, to szaleć.