Felieton – „Nocna zmiana” w sądach

Szanowni Państwo, doba trwa 24 godziny i dzieli się zgodnie ze zwyczajami utrwalonymi od wieków w naszym kręgu kulturowym na czas pracy, pokrywa się on w przeważającej mierze z dniem, oraz na czas odpoczynku, który przeważa w nocy, poza sytuacjami wymagającymi pracy ciągłej ze względu na specyfikę działalności. Wydaje się, że ten wyjątek nie obejmuje parlamentu, który ze względu na powagę swojej misji i wiążącą się z nią szczególną odpowiedzialnością powinien pracować przede wszystkim w dzień. No bo w nocy majaki senne mogą doprowadzić do tak absurdalnych sytuacji jak ta sprzed wielu miesięcy, kiedy to właśnie nocą parlament złożony w większości z ludzi „prawych” i „sprawiedliwych” wybrał jednak niezgodnie z prawem sędziów-dublerów do TK na miejsce legalnie wybranych już sędziów przez skład Wysokiej Izby sprzed wyborów – tamten skład przeholował trochę, wybierając tych sędziów o dwóch za dużo – ale nowy wybrał aż o trzech za dużo. Tak się bawią posłowie. Ta oczywista pomyłka zaowocowała potem przepychankami, których skutki odczuwamy do dziś. Ileż potem było takich debat, które odbywały się nocą, a projekt odpowiednich ustaw do procedowania zgłaszano w ostatniej chwili.
Takie postępowanie, nawet gdyby je realizowali najświętsi ludzie, budzi jednak zastrzeżenia i dużą nieufność, zwłaszcza jeśli się zważy, że więcej jest chyba wśród ludzi cwaniaków, którzy nawet kiedy mówią wzniośle o dobru wspólnym, to wcale nie kierują się żadnym dobrem wspólnym (bo i licho wie, co to piękne sformułowanie znaczy), tylko własnym, albo własnej partii, czy środowiska. Dlatego wolałbym, aby posłowie Prawa i Sprawiedliwości pamiętali, że noc jest od spania, a dzień od pracy, a kto działa w nocy, to łatwiej go podejrzewać, że ma do ukrycia jakieś łajdactwo. A teraz przejdźmy do wydarzeń tego pamiętnego dnia 12 lipca br. i nocy z 12 na 13 lipca. Najpierw, o czym Państwo wiedzą, Sejm zdecydował po ciężkich zmaganiach, że z każdego litra zakupionego paliwa na czynności związane z troską o nasze rodziny (wszak rodzina jest najważniejsza!) państwo złupi nam dodatkowo kilkadziesiąt groszy na budowę dróg „samorządowych”. Trudno dyskutować z potrzebą budowy czy renowacji takich dróg, trzeba było jakoś tę zmianę przełknąć.
Ale to nie wszystko, co działo się owego pamiętnego dnia w Sejmie. Ustawa o akcyzie na paliwo to było tylko preludium do „nocnej zmiany” w prawie o sądach. Tu dopiero widać zalety demokracji parlamentarnej, w której absolutną większość posiada jedna partia. Chce mieć partia wyższą akcyzę, to będzie mieć, chce mieć swój skład TK, to będzie go mieć, chce mieć swój skład w Sądzie Najwyższym czy w KRS-ie, to będzie go mieć. Można dostać czkawki, kiedy się czyta o zmianach w art. 87 ustawy o Sądzie Najwyższym. Ustawa przewiduje, że sędziowie sprawujący obecnie funkcje w SN przejdą grupowo następnego dnia po wejściu w życie ustawy w „stan spoczynku“, poza tymi, nad którymi ulituje się minister sprawiedliwości, choć wiemy, że zgodnie z Konstytucją sędziów powołuje zupełnie kto inny. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby takie zmiany przeprowadzać z gębą pełną frazesów o „prawie i sprawiedliwości”? Czy to ostateczny cel do osiągnięcia w tak perfidny sposób, czy kolejna przygrywka pod adresem Pana Prezydenta, żeby mógł zawetować ustawę i wykazać się niezależnością?

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Okrakiem na maszcie [FELIETON]

Muszę zacząć od przeprosin. Odkąd bowiem po wielu latach zmienił się format naszego kącika w …