Dylemat „Wyklętych” [FELIETON]

Pierwszego marca przypada Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Stosowną ustawę Sejm przyjął w dniu 2 lutego 2011 roku prawie jednogłośnie („za” głosowało 406 spośród 417 obecnych posłów, 8 było przeciw, 3 się wstrzymało). Dwa dni później Senat zatwierdził ją bez poprawek, a podpis prezydenta (Szanowni Czytelnicy wiedzą którego) 9 lutego zakończył proces legislacyjny. Preambuła zaczyna się od stwierdzenia „W hołdzie „Żołnierzom Wyklętym” – bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu…”. Wówczas było to, jak widać, stanowisko powszechnie w naszej „klasie politycznej” podzielane. Dziś jest, delikatnie mówiąc, kontrowersyjne. Wystarczy poczytać…
Jedna „narracja” trwa przy zapisach ustawy, druga mówi w zasadzie wyłącznie o zbrodniach popełnianych przez „Wyklętych”. Scenariusz znany z dyskusji o Powstaniu Warszawskim. Nie ma szans nawet na rzetelną dyskusję… Skupmy się zatem na innym, nie mniej ważnym pytaniu. Czy działalność „wyklętych” miała sens? Oczywiście zdania w tej kwestii też są podzielone i trudno zakładać możliwość przekonania którejś ze stron do zmiany stanowiska, ale można chociaż próbować. Tak mi się przynajmniej wydaje. Dylemat, przed jakim stali ci ludzie to wybór między wyjściem złym i… złym (rodzimy paragraf 22). Ujawnią się, czeka ich „przygoda” z rodzimymi i sowieckimi organami bezpieczeństwa, ewentualnie proces przed „obiektywnym i niezawisłym sądem” i wyrok oparty na zasadach „sprawiedliwości ludowej”. Życie dostarczało nadto wiele przykładów… Pozostanie w konspiracji to beznadziejna walka o „prawo do samostanowienia i urzeczywistnienie dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego”, a tak naprawdę o honor, czyli nasza specjalność narodowa.
Pytanie czy taka walka ma sens jest raczej nie do rozstrzygnięcia. To kwestia sytemu wartości, ale w naszym pięknym kraju chyba nie tylko. Jak w większości debat publicznych ważne jest, po której stronie barykady ulokowany jest przedmiot sporu. I tak dla przykładu niektórzy uważają, że walka wyklętych, bez jakichkolwiek szans na powodzenie nie miała sensu, a w przypadku powstania w Getcie Warszawskim była jak najbardziej słuszna i postawa bojowników godna najwyższego szacunku. Oczywiście w tym momencie można przywołać cały szereg różnic w położeniu tych ludzi, szansach na przeżycie i tak dalej, ale nie ma miejsca na pogłębione rozważania. W końcu to tylko felieton…

Jerzy Ogonowski

Zobacz kolejny artykuł

Dzienna zmiana

Trudno policzyć wszystkie kataklizmy, jakie zagrażały, zagrażają, bądź wkrótce mogą zagrozić naszej planecie. Kto jeszcze …