Dobre zmiany? [FELIETON]

Może Państwo zauważyli, że w tych dniach ogłoszono „ważne zmiany w Katechizmie Kościoła Katolickiego”, jak o tym informowały media. Ponieważ te „ważne zmiany” dotyczą nas wszystkich, pardon… już nie wszystkich, tylko wierzących, należących do Kościoła, a tych wciąż ubywa, to jednak warto im się przyjrzeć. Otóż, nie wszyscy nawet o tym wiedzieli, ale aż dotąd w paragrafie 2267 Katechizmu, opublikowanego jeszcze za Jana Pawła II, w sytuacji, kiedy na cały niemal świecie lewicowe rządy likwidowały karę śmierci, Kościół dopuszczał konsekwentnie i logicznie stosowanie tej kary. Tak, dopuszczał, a ludzie okazywali tym faktem najszczersze zdziwienie, większość była w najbardziej oczywisty sposób przekonana, że jest absolutnie odwrotnie. Warto więc teraz podkreślić, jak jest. Dotąd Kościół nie wykluczał stosowania kary śmierci, „jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem”, natomiast obecnie „Kościół w świetle Ewangelii naucza, że kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ jest zamachem na nienaruszalność i godność osoby (wypadałoby tu dodać: „także mordercy”), i z determinacją angażuje się na rzecz jej zniesienia na całym świecie”.
Ta zmiana zapewne nie zostanie przyjęta z jednoznacznym entuzjazmem – jednych oczywiście ucieszy, innych mocno zasmuci. Z pewnością ucieszy wszystkich, którzy chcieliby radykalnie, choć może zbyt naiwnie, wcielać w życie przesłanie miłości, także miłości nieprzyjaciół, zapisane w Ewangelii, nie oglądając się na fakt, że są na nie głusi mordercy, gwałciciele dzieci i terroryści, przed którymi dawne społeczeństwa broniły się, stosując karę najwyższą. Zmiany niewątpliwie zmartwią tych wszystkich, którzy chcieliby ładu społecznego strzec jasnymi i rozsądnymi środkami, a kara śmierci dla morderców temu dotąd miała służyć, choć już od dziesiątków lat jest wycofywana z kodeksów karnych na świecie głównie z inspiracji polityków lewicy, których poglądy są zresztą bardzo niekonsekwentne (radykalnie sprzeciwiają się karze śmierci dla morderców i jednocześnie głoszą przyzwolenie na karę śmierci dla dzieci nienarodzonych, także na tzw. „życzenie”).
Kościół dotąd w tym szaleństwie światowego postępu, w którym życie mordercy ceni się jakby wyżej niż życie ofiary, zachowywał zdrowy rozsądek. Obecnie w sytuacji, kiedy w Europie narasta islamskie zagrożenie terrorystyczne, coraz częściej zdarzają się zbiorowe gwałty na kobietach popełniane przez imigrantów, a władze nie radzą sobie z zagwarantowaniem bezpieczeństwa obywatelom, zaś niektórzy politycy prawicowi postulują nawet przywrócenie tej kary, papież modyfikuje nauczanie na temat kary śmierci w kierunku rozwijanym przez współczesny postępowy świat. Czy w tej sytuacji chrześcijański polityk prawicy, apelujący o przywrócenie kary śmierci, może obawiać się ekskomuniki za jawne sprzeciwianie się nauczaniu Kościoła, a zwykły człowiek popierający w duchu tę karę ma mieć poczucie trwania w grzechu? Jak rozumieć wprowadzone zmiany i do czego one zobowiązują wiernych? Czekamy na jakąś wykładnię wyjaśniającą tę kwestię.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

I mamy wysyp afer. Afera sejmikowa, afera KNF – u, a przy okazji afera „prorodzinna”, …

Sezon na afery [FELIETON]

Rozpoczął się sezon na afery, a właściwie na ujawnianie afer starannie wyreżyserowanych wcześniej. Cwaniacy…, pardon, …

Jeden komentarz

  1. wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/po-tym-zabojstwie-przestalem-wierzyc-w-boga-czy-to-ksieza-zabili-roberta-wojtowicza/z882hme