Błazenada i pośmiewisko! [FELIETON]

Praworządność jest dla bytu państwowego wartością absolutnie podstawową. Bez ustanowienia prawa i bez jego poszanowania życie każdej wspólnoty społecznej zamienia się w chaos, bezład, anarchię. Wspólnota narażona jest wtedy na niebezpieczeństwo utraty panowania nad samą sobą, zostaje wydana na łup siły, bezrozumnej, zakotwiczonej w niskich ludzkich instynktach, które, wiemy to, w słabej naturze człowieka łatwo dochodzą do głosu. Silny, sprytny i cwany bez kontroli prawa wykorzysta uczciwego, ale słabego, zły zdominuje dobrego. Wspólnota staje się tłumem, masą, w zasadzie przestaje istnieć jako wspólnota, zamienia się w dziką hordę. Sama świadomość istnienia norm moralnych nie wystarcza, gdyż ludzka słabość łatwo je łamie. Dlatego potrzebne jest prawo. Prawa zaś trzeba bronić, o prawo i praworządność trzeba dbać. Stanowi ono o „być albo nie być” każdej wspólnoty społecznej i politycznej. Ale nie każdy sposób walki o praworządność jest dobry, nie każdy sposób jej obrony służy praworządności. Niektóre ją ośmieszają. Być może nie wiedział o tym były prezydent Lech Wałęsa, wybierając się na pogrzeb George’a Busha seniora, 41. Prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Nie wiem, jak czuł się prezydent Wałęsa w t-shircie z napisem „Konstytucja” w otoczeniu elegancko ubranych byłych i aktualnych głów wielu państw świata, które przybyły, aby oddać honory zmarłemu. Ja patrząc na byłego prezydenta mojego państwa, a dziś obrońcę praworządności, czułem się źle. Było mi zwyczajnie żal człowieka, który miota się i szarpie, chcąc uchodzić za obrońcę wielkich wartości, a nie może dostrzec, że swoim postępowaniem urąga randze tych wartości. Wolałbym, aby ich w ten sposób nie bronił, bo patrząc na ten styl, tracę szacunek dla samych wartości, a tego bym naprawdę nie chciał. Można oczywiście mieć inne zdanie i z całą pewnością znajdą się tacy, którzy usprawiedliwią postępowanie byłego Prezydenta. Bo prosty chłop, robotnik, bo zasługi, bo po prostu Wałęsa. Owszem, ale także Prezydent, były Prezydent, którego zadaniem wtedy, kiedy pełnił swą funkcję, i dziś, była i jest obrona majestatu Rzeczypospolitej.
Kiedy w roku 1918 Rada Opiekuńcza Pierwszego Gimnazjum Polskiego w Płocku oddała szkołę na własność państwu, rodzące się dopiero Państwo Polskie aktem z 14 sierpnia przyjęło szkołę na własność i życzyło, aby kształcąca się w niej młodzież „miała zawsze przed oczyma wielkość idei, chwałę czynów i majestat Państwa Polskiego”. Niestety, błazenadą nie da się obronić majestatu. Nie da się obronić prawa, które tego majestatu ma strzec. Nie chcę tu deifikować „Państwa”, ale zdrowa, zbudowana na fundamencie prawa wspólnota polityczna jest nam zwyczajnie potrzebna. Dlatego potrzebna jest nam autentyczna, a nie udawana praworządność – taka, która będzie służyć całej wspólnocie, a nie wybranej grupie czy partii. Nie obronią praworządności ci, którzy ją, świadomie lub nie, ośmieszają. Nie obronią praworządności także ci, którzy jej kiedykolwiek w jakikolwiek sposób uchybili. A wśród obecnych obrońców praworządności jest takich wielu, zbyt wielu, dlatego tak trudno jest im porwać wszystkich rodaków do obrony praworządności.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Po wyborach… [FELIETON]

Tytuł na pierwszej stronie wiadomej gazety w poniedziałek, po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów: PiS wygrywa …

Jeden komentarz

  1. Panie Wieslawie jak zwykle mamy takie same odczucia zgadzan sie z panem calkowicie .pozdrawiam Tomasz