Bananowe prowokacje [FELIETON]

Z wielkiego oburzenia zawyły od Bałtyku po Karpaty siły postępu na wieść, że dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie chciał ukryć w magazynach nieśmiertelne arcydzieła, jakie wytworzyły swego czasu dwie awangardowe artystki – Natalia LL i Magdalena Kozyra – a na które musiały patrzeć podczas wycieczek niewinne dziatki szkolne, które przecież nie tylko do „samodzielnego myślenia”, ale i do przestrzegania cnoty musi wychować szkoła. Dziatki może i patrzyły z zadowoleniem na te arcydzieła i miały na ich temat „samodzielne” zdanie, bowiem za sprawą decyzji polityków, przejętych od stóp do głów nieśmiertelną ideą wolności, mają nieograniczony dostęp do wyrafinowanej sztuki zarówno na swoich komputerach, jak i na smartfonach. Ale niewykształcone matki i ciotki miały obiekcje i telefonicznie zgłaszały je dyrektorowi Muzeum, który ulitował się nad matkami i pod pretekstem sezonowego wietrzenia wystaw schował arcydzieła, żeby nie mąciły w głowach dziatkom i nie krępowały towarzyszących im matek i nauczycielek.
Na tę wieść hordy obrońców praw sztuki do ukazywania każdego głupstwa stanęły murem przeciw matkom w obronie arcydzieł i w tym celu zeżarły nawet pół tony bananów przed siedzibą Muzeum. Niby to w obronie arcydzieła przedstawiającego panią, która brała do buzi banana, a czasem nawet dwa, robiąc przy tym wesołe miny. Takie jedzenie banana przed kamerą musi być wielką sztuką, bo broniące pani stada celebrytów też porobiły sobie zdjęcia z bananami w różnych zabawnych pozach i kto wie, czy z tych zdjęć nie powstanie nowa galeria arcydzieł. Na pewno nie zabraknie głupków, którzy zapłacą, żeby ją obejrzeć. Tak więc po nieudanym strajku nauczycieli mamy kolejny happening przygotowany przez obrońców demokracji, aby dokopać faszystowskiej władzy, która już nie tylko niszczy prawo, gnębi pedagogów, ale nadto zakazuje demoralizować dzieci.
Na tym nie koniec, bo i w naszym skromnym mieście nie obyło się bez skandalu. Na wieść o tym, że znany i zasłużony dla Płocka kapłan, ks. Tadeusz Łebkowski, odważył się przy Grobie Pańskim umieścić pośród innych grzechów, które wziął na swe ramiona nasz Pan Jezus Chrystus, także grzech stosunków homoseksualnych, zawyli z oburzenia lokalni wyzwoleńcy z uniwersalnych norm moralnych i w kościele urządzili spektakl z udziałem tęczowych chorągiewek zdobiących wielkanocną święconkę oraz z wizerunków Matki Boskiej w tęczowych aureolach porozwieszanych gdzie popadnie, ale nie w miejscach do tego stosownych. I kto mógł zrobić tę wielką profanację? Nietrudno się domyślić, że musieli maczać w tym palce miłośnicy sztuki nowoczesnej, co to nie potrafią stworzyć nic innego, jak tylko przeróżne groteski, parodie i pastisze. Ale ponieważ z życia samego zrobili groteskę i parodię (czy czym innym są stosunki seksualne między osobami tej samej płci?), to nic dziwnego, że ich sztuka odzwierciedla ich sposób życia. I tacy właśnie chcą decydować o przyszłości naszego kraju, który dźwiga na swoich barkach piękne tysiącletnie dziedzictwo kultury poważnej, mądrej i zdrowej. Wywołują więc skandal za skandalem, aby zwrócić na siebie uwagę i przekonać, że bronią wolności przed faszystowskim zniewoleniem. Ale jeśli tak ma wyglądać wolność, jak to na co dzień demonstrują, to ja wolę „faszyzm”.

Wiesław Kopeć

Zobacz kolejny artykuł

Kiepska lekcja demokracji [FELIETON]

Kiedy piszę te słowa, strajk w oświacie wciąż trwa. Wszyscy mówią wokoło, że nauczyciele walczą …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.