Anielskie Krówki pod choinkę [FELIETON]

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, z tej okazji możemy kupić oryginalną „pomoc dydaktyczną” naszym dzieciom, czyli pluszowego Pana Jezusa za 120 złotych, pardon… za 99 zł w promocji świątecznej od firmy internetowej „Dystrybucja Katolicka”. Ma się nadawać i do modlitwy, i do zabawy. Ktoś zauważył, że pluszak jest bardzo podobny do Króla Lwa, Piasta Kołodzieja, a najbardziej do Concity Wurst, kobiety z brodą, która robiła furorę jakiś czas temu na festiwalu Eurowizji i była przyjmowana na salonach jako zjawisko najnaturalniejsze w świecie, no może nie przez rasowych katolików, którzy mają jakieś problemy z nowoczesnością. A więc pluszak nada się też do promocji innych orientacji, które przecież wcześniej czy później również katolicy będą musieli zaakceptować. Takie są nieubłagane prawa postępu. Kiedy więc dziecko katolickie się napatrzy, namodli, nabawi takim Panem Jezusem podobnym do Concity Wurst, to czyż będzie miało w dorosłym życiu jakiekolwiek opory, aby zaakceptować kobietę z brodą i inne dziwactwa, którymi tak nas faszeruje współczesny świat?
Ma swoje Świeżaki „Biedronka”, mają swoje maskotki inne firmy handlowe, to ma ich nie mieć Kościół, też firma, która swoją ofertę religijną też musi w nowoczesny sposób promować. Takie są nieubłagane prawa rynku. Postanowiłem więc zajrzeć na stronę internetowaą owej tajemniczej „Dystrybucji Katolickiej”, by się zorientować, kto zacz i co jeszcze promuje w swojej ofercie. Pierwsze zaskoczenie to lokalizacja. O rany, w „duchowej stolicy Polski”, czyli w Częstochowie, niemalże pod oknami pałacu metropolity Wacława Depo. A więc to jednak poważniejsza sprawa niż mogłoby się z początku wydawać. W ofercie same smakowite kąski. Co za nazwy! Czyż można sobie odmówić „Anielskich Krówek” (w ilości sztuk 19 za jedyne 25 zł), albo zabawy puzzlami „Sakramenty Święte” (za 117 zł), czyż można nie zagrać w grę planszową „Boży Wyścig” (tylko 72 zł), albo nie kupić Podstawek Korkowych z napisem „Pan jest mocą moją” z wizerunkiem orła, który pręży pierś w pozie Kaczora Donalda, albo nie podarować dziecku różańca w szałowym „mixie kolorów”?
Naszej uwadze nie mogą ujść też kolorowe smycze „krótkie” albo „długie” o znajomych nazwach: „Jezus”, „Bóg cię kocha”, „Bogu ufam”, „Ryba z krzyżykiem”, „Pan jest moim pasterzem”, „Jezus jest moim Panem” itp. Chrześcijaństwo, jak widać, nie musi być smutne, może być kolorowe, zabawne, śmieszne, tandetne, banalne. Dziecko ma sobie swojego Jezusowego pluszaka wrzucić do pudła z innymi pluszakami z Biedronki albo Auchan. Ktoś to wszystko wymyślił, ktoś to wykonał, pewnie dostał na to zgodę od jakiegoś kościelnego decydenta. I czego tu się czepiać, i do tego przed Świętami? Przecież nie musimy religii traktować poważnie. To tylko jedna z ofert rynkowych, równa innym. Można ją przyjąć, można odrzucić, można się nią pobawić, zbanalizować – bez żadnego ryzyka. W wolnym świecie wszystko przecież wolno. Na Wielkanoc proponuję, aby „Dystrybucja Katolicka” przygotowała dla chłopców praktyczny zestaw „Jak ukrzyżować Pana Jezusa”, dla dziewczynek „Zestaw św. Weroniki”. I koniecznie ceny muszą być odpowiednio wysokie, żeby na te dydaktyczne gadżety stać było tylko tych, co biorą „500+”.

Wiesław Kopeć

 

Zobacz kolejny artykuł

Widziane ze skarpy… [FELIETON]

Przysłowie powiada, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Władze naszego pięknego miasta powzięły swego czasu …

Papież w Irlandii [FELIETON]

Nie sposób nie zauważyć pielgrzymki papieża Franciszka do Irlandii. Z kilku powodów. Po pierwsze Polska …