Zimowe płocie (1)

Spławikowe połowy spod lodu nie muszą już kojarzyć się z prymitywem. I choć w wędkarskim światku wciąż jeszcze w jakimś stopniu pokutuje mit ruskich plastikowych wędeczek z byle jakim kołowrotkiem, to coraz częściej spotyka się na lodzie wędkarzy doceniających znaczenie dobrego sprzętu.
Najtańsze wędeczki rodem ze wschodu, a nawet ładniej wykończone, standardowe fińskie, nie spełniają wymogów dobrej płociowej podlodówki. Kompromitują się w momencie zacięcia. Zanurzający się, drgający spławik prowokuje do szerokiego zacięcia. Twarda końcówka powoduje zrywanie się na nieco większych rybach cieniutkiej żyłeczki. Używanie linki o grubszym przekroju wyklucza często jakiekolwiek brania. Płocie zimą mają bardzo wkurzające obyczaje żerowe – do przynęty podpływają ostrożnie, potrafią ją długo smakować czy wręcz wyssać bez brania haczyka do pyska.
Najlepiej spisuje się zimą najcieńsza żyłka, nawet ta bez oporowa 0,06 mm. Podstawą jest jednak przekrój 0,08 mm. Dziesiątka jest już zbyt gruba.
Nie wszyscy na początku zimy uganiają się za okoniami. To przecież także dobra chwila dla zaprzysięgłych spławikowców. Czas dużej płoci, czas naprawdę emocjonujących holi i podebrań.

Tekst i fot. Andrzej Konowrocki

Zobacz kolejny artykuł

Wiosna z obrotówką (1)

Biorąc pod uwagę różnorodność łowisk, gatunki poławianych ryb i zmienne warunki spinningowania, moją bezapelacyjne najlepszą …