Ze spinningiem w zawadach

Przynęta prowadzona przez zawady powinna się odbijać od każdej napotkanej przeszkody. Będzie wtedy robić wrażenie małej rybki zbierającej pokarm. Dla łowiącego sprowadza się to do spokojnego pompowania. Nie można absolutnie wykonywać raptownych ruchów wędziskiem, bo przynęta, zamiast naśladować rybkę, będzie przeskakiwała nad kryjówkami drapieżników i w ogóle zachowywała się nienaturalnie.
Po rzucie zamykamy kabłąk, a szczytówkę ustawiamy na godzinę pierwszą. Przynęta opada na napiętej żyłce. Cały czas obserwujemy styk żyłki z wodą, bo okonie i sandacze bardzo często biorą z opadu. Kiedy przynęta dotknie dna (poznajemy to po zwiotczeniu żyłki), należy szczytówkę ustawić na godzinę czwartą i równocześnie wybierać luz żyłki. Dopiero od tego momentu prowadzimy przynętę.
Powoli podnosimy szczytówkę znów do godziny pierwszej. Nie skręcamy przy tym żyłki kołowrotkiem, bo sygnalizacja o tym, co się dzieje z przynętą, byłaby o wiele gorsza. Podnosimy przynętę tylko szczytówką i wyczuwamy każde jej puknięcie o przeszkody lub nierówności dna. Prowadząc ją tak, by się cały czas znajdowała blisko dna, w pewnym momencie wędka się znajdzie w pionowej pozycji i zacięcie będzie trudne, a nawet niemożliwe. Przy odrobinie wprawy nauczymy się opuszczania szczytówki z równoczesnym wybieraniem luzu żyłki poprzez kręcenie kołowrotkiem. Na początku będzie to jednak dosyć trudne, dlatego najlepiej jest wybierać luz po położeniu jiga na dnie. Łowienie z dłuższą przerwą będzie również skuteczne pod warunkiem, że przynęta pomiędzy przystankami pokona co najmniej jeden metr.
W takim prowadzeniu wykorzystuje się wszystkie nierówności dna, a szczególnie dołki, bo w nich siedzą ryby. Kiedy więc na dłuższą chwilę przynęta straci z nim kontakt (zapewne znajduje się wtedy nad dołkiem), przestajemy ją podciągać.

Tekst i fot. Andrzej Konowrocki

Zobacz kolejny artykuł

Czerwiec z wędką nad Bałtykiem (1)

Łowienie ryb w morzu to duża frajda, która ściąga nad Bałtyk coraz liczniejsze rzesze wędkarzy. …