Z wędkarskiego notatnika (2)

Natychmiast poczułem przypływ nadziei, że może nie tak całkiem bez sensu jest to wędkowanie, choćby jakaś emocjonująca namiastka… Teraz rzucam z grubsza w to samo miejsce, ale z lekkim wyprzedzeniem, żeby znów nie trafić rybie prawie na głowę, żeby dać czas jej się złożyć. Oczywiście, jeżeli zechce powtórzyć. Zechciała. Atak jest gwałtowny, silny, porywający. Domyślam się, że kleń – po braniu i po tym, jak szybko słabnie. Kleń to słaby wojownik: tylko branie i pierwsze szarpnięcia emocjonujące, a reszta już niezbyt porywająca. Brak mu woli walki, zbyt szybko słabnie i traci wigor. Dla rasowego spinningisty mało się liczy. Może gdybym nie rozsmakował się w salmonidach… Teraz jednak i on jest powodem do radości. Przecież jeszcze przed chwilą nie liczyłem zupełnie na nic. Mam go przy brzegu. Przyzwoity, w granicach czterdziestu centymetrów, może nawet trochę więcej. Nie mierzę go, bo i tak wiadomo, że rekordu nie pobił.
Na głowacicowej miejscówce cisza. Stoję tam dobre pół godziny, kilka dziesiątków rzutów. Odrobina nadziei wygasa pod koniec drugiego kwadransa. Pewnie w ogóle jej tu dziś nie ma, może spłynęła na płań, w głębsze, spokojniejsze miejsce. Może stoi za którymś z głazów, w cieniu prądowym, może… Idę za ciosem. Skoro w ogóle zdecydowałem się zawalczyć, postanawiam zrobić płań. Nigdy wcześniej przecież nie próbowałem na przyborze, więc nie wiem, jakie są szanse. No i ten kleń… Przecież poprawił, skoczył. Może zatem wbrew pozorom i „głowa” jest do ruszenia. Znowu budzi się we mnie nadzieja, nieodłączny atrybut wędkarskich poczynań. Bez niej jakiż to wszystko miałoby sens?
Po godzinie czuję pierwsze objawy znużenia i zniechęcenia. Żadne tam atrybuty, męczę się psychicznie. Zakrada się nuda, a najgorsze, że nie ma już we mnie śladu jeszcze nie tak dawnej wiary. Czuję nieuchronnie nadchodzący kryzys, myślę: tylko jeszcze te pięćdziesiąt metrów do wypłycenia rynny i koniec. Jestem już na jej skraju, myślami zaś przy zejściu z wody, gdy nagle…

Tekst i fot. Andrzej Konowrocki

 

Zobacz kolejny artykuł

Późnojesienny spinning w płytkich łowiskach

Akweny zarośnięte przez znaczną część sezonu „siecią” roślinności wodnej, utkanej najczęściej z wywłócznika, rogatka, moczarki …

Toniowe spinningowanie (3)

Klasyczne łowienie z opadu polega na prowadzeniu przynęty skokami po dnie. W toni łowię podobnie, …