Przedwiośnie z miętusem (2)

Metoda połowu jest praktycznie tylko jedna – gruntówka z przelotowym ołowiem dennym, z różnego rodzaju sygnalizatorami brań. Jaki powinniśmy zastosować zestaw? Kij może być feederowy lub najprostszy – stosunkowo mocny – teleskop, a nawet jakieś wysłużone już wędzisko spinningowe.
W nocnych połowach miętusów w małych i średniej wielkości rzekach najlepiej sprawdzają się kije o długości nieprzekraczającej trzech metrów, o szczytowej akcji i ciężarze wyrzutu do 60 gramów. Do tego kołowrotek o stałej szpuli, solidny i mocny, z uwagi na to, że łowimy w trudnych warunkach i dodatkowo w nocy. Żyłka im cieńsza, tym stawia mniejszy opór w wodzie i lepiej sygnalizuje branie ryby. Z drugiej strony łatwiej się plącze, o co nie trudno w nocy oraz posiada mniejszą wytrzymałość, co jest istotne, zważywszy że miętusy łowimy w miejscach obfitujących w podwodne przeszkody – istnieje więc ryzyko częstych zaczepów zestawu. Ja stosuję żyłkę 0,30 mm, a na przypony 0,20 mm. Stosowanie plecionek, które najlepiej się sprawdzają, jest ograniczone niskimi temperaturami. Bowiem na mrozie i wietrze bardzo szybko zamarzają na szpuli i „kleją” się do przelotek.
Rozmiary haczyków zależą od stosowanej przynęty, mieszcząc się w przedziale od 1 do 6. Najprostszym sygnalizatorem brań jest oczywiście sama szczytówka wędziska. Jednak ciągła obserwacja szczytówki i zauważenie momentu brania w absolutnych nierzadko ciemnościach są przeważnie niemożliwe, a gdy nawet w nieco jaśniejsze noce na tle ciemnego nieba szczytówka jest dostrzegalna, to ustawiczne wpatrywanie się w nią jest bardzo uciążliwe i zwykle zawodne.

Zobacz kolejny artykuł

Jelce na przepływankę

Swoje pierwsze jelce łowiłem wiele lat temu na prawobrzeżnym, podwarszawskim dopływie Wisły, rzece Świder. Ryby …