Przechytrzyć lina (2)

Wybór przynęt jest ogromny – można chyba powiedzieć o linie, że jest wszystkożerny, skoro skutecznie łowi się go na czerwone i białe robaki, pijawki, larwy ochotki, miękisz chleba, różne pasty i ziarna, ślimaki i wiele innych. Nie ułatwia to jednak życia łowcy linów, ponieważ ryba ta potrafi być wybredna jak żadna inna. Swoje preferencje potrafi zmienić dosłownie z dnia na dzień, zmuszając do nieustannych prób i eksperymentów.
Warto jednak wiedzieć, że upodobania linów zmieniają się wraz z wiekiem. Młode ryby, do czwartego roku życia, odżywiają się głównie planktonem zwierzęcym. Nieco starsze plankton uzupełniają zooplanktonem, a w kolejnych latach w diecie zaczynają dominować drobne bezkręgowce oraz larwy owadów. Wśród nich głównie larwy ochotek, które według szeroko zakrojonych badań stanowią w tym okresie życia lina ponad 20% całego pokarmu linów. Wyrośnięte okazy odżywiają się larwami chruścików oraz jętek, a także ślimakami. Pamiętajmy jednak, że liny występują w tak wielu różnych środowiskach, że ich pokarmowe preferencje mogą się znacznie różnić.
Wracając do kapryśnego usposobienia linów radzę sobie w ten sposób, że na każdy wypad przygotowuję co najmniej trzy–cztery różne przynęty. Bez wątpienia numerem jeden jest gnojaczek – dwa lub trzy na haczyku tworzą niezwykle atrakcyjną kompozycję. Jednak czasami i taką przynętę lin ignoruje, dlatego mam w zanadrzu zarówno białe robaki, jak i kukurydzę. Na łowiska, co do których jestem przekonany, że mogą „dać” mi dużego lina, zabieram także rosówkę. Z tych przynęt zawsze któraś okazuje się skuteczna.
Zanęcanie łowiska nie ma na celu zwabienia lina – on tu już jest. Chodzi raczej o przyzwyczajenie go do naszych przynęt, a także o to, aby go trochę oswoić z obecnością wędkarza na brzegu. Trudno mówić o skutecznym zanęcaniu z podchodu. Wrzucenie nawet garści zanęty w niewielki ekosystem wprowadza takie zamieszanie, że skutek będzie raczej odwrotny do zamierzonego. Jednak systematyczne nęcenie może spowodować stopniowe przyzwyczajanie się ryb do zanęty.

Tekst i fot. Andrzej Konowrocki

Zobacz kolejny artykuł

Jelce na przepływankę

Swoje pierwsze jelce łowiłem wiele lat temu na prawobrzeżnym, podwarszawskim dopływie Wisły, rzece Świder. Ryby …