Łososiowy początek sezonu (2)

Nie mniej atrakcyjne są również miejsca z urwistymi obrzeżami, na łąkowych lub leśnych odcinkach rzek, gdzie po każdym przejściu dużej wody następują obrywy brzegu i w rzece, na jej dnie, osiadają duże płaty darni, grudy gliny, kamienie, a także pnie powalonych drzew. Tworzące się poniżej zalegających dno przeszkód spowolnienia nurtowe i cienie prądowe to miejsca postoju dla keltów troci i łososi. W ogóle regułą styczniowych połowów jest szukanie ryb w pobliżu burt brzegowych, wszędzie tam, gdzie rzeka znacznie spowalnia bieg, tworzy wsteczne prądy, zawirowania wody i zastoiska, a ich bezpośrednie otoczenie stanowią miejsca z głębszą wodą lub zalegającymi dno zawadami. Bywa, że leżąca na dnie gałąź lub kilka zaklinowanych w nim patyków wystarczy, aby w tworzącym się niżej cieniu prądowym zatrzymały się troć lub łosoś.
Bardzo dobre łowiska stanowią także obszary wody tuż za powalonymi w nurt pniami drzew, poniżej których tworzą się głębsze doły i rynny lub spowolnione nurtowe nieco głębsze niecki, a nawet niemal bezprądowe zastoiska. Tarasujące nurt drzewo znacznie spowalnia przepływ wody, tworząc poniżej liczne warkocze nurtowe, cienie prądowe, zawirowania czy wsteczne prądy. To idealne miejsca postojowe dla potarłowych keltów. Obiecujące są również miejsca, w których rzeka wydostaje się z mocno przewężonego, szybkiego nurtowo koryta i rozszerzając się, poniżej wlewu tworzy w dnie głęboką rynnę lub rozległą nieckę. Nurt poniżej takiego przewężenia słabnie i w zależności od konfiguracji dna i układu prądów tworzy zwary, wsteczne prądy i obszary z nieznacznym uciągiem wody, a nawet strefy bezprądowe.

Tekst i fot. Andrzej Konowrocki

Zobacz kolejny artykuł

Wigilijna opowieść (2)

W kolejnych rzutach skupiam się na penetracji błystką końcowej części niecki i stopniowo wypłycającym się …