Łososiowy początek sezonu (1)

Niewielu jest chyba wędkarzy, którzy nie marzyliby o złowieniu łososia czy troci wędrownej. Marzenia te szczególnie nasilają się na początku sezonu, w pierwszych tygodniach stycznia, gdy w rzekach jest najwięcej potarłowych keltów tych ryb. Tysiące wędkarzy z całego kraju przybywa na Pomorze, licząc na szybki sukces. Wielu z nich się rozczaruje, ale i wielu osiągnie swój cel.
Czasem o sukcesie decyduje łut szczęścia, zrządzenie losu lub przypadek. Częściej wiara, wytrwałość i odrobina intuicji. Zwykle jednak decydujący wpływ na wynik wędkarskich poczynań mają dwa czynniki: ilość łososi i troci pozostałych w rzece po tarle i warunki atmosferyczno-hydrologiczne panujące w grudniu i styczniu. Jeżeli zima w tych miesiącach jest mroźna, to woda w rzekach szybko się wychładza i ich powierzchnie częściowo lub niemal całkowicie pokrywają się lodem. Jednocześnie utrzymujący się w tym czasie niski poziom wody w rzekach nie sprzyja ani kłusownikom, ani przemieszczaniu się w dół rzek potarłowych keltów łososi i troci wędrownych. Wobec tego zdecydowana większość ryb w styczniu pozostaje w obrębie tarliskowych fragmentów rzeki. Wówczas zadowalające wyniki połowów mają tylko ci wędkarze, którzy wiedzą, gdzie w rzece znajdują się takie miejsca. Warto wtedy zasięgnąć języka, a nawet skorzystać z pomocy znających świetnie wodę miejscowych wędkarzy czy przewodników.

Tekst i fot. Andrzej Konowrocki

Zobacz kolejny artykuł

Sposób na duże leszcze

Pojedyncze piknięcie sygnalizatora brań i opadający swinger nie budzą zbyt wielkiego entuzjazmu wśród karpiarzy. Zazwyczaj …