Jaź, ryba wczesnej wiosny (3)

Dobrze przygotowany groch powinien pod naciskiem palców zgniatać się jak masło. Gdyby natomiast zdarzyła nam się „wpadka” i nastąpiłoby przegotowanie ziaren, ostatnią deską ratunku jest zahartowanie strumieniem zimnej, bieżącej wody.
Haczyk wprowadza się tak, aby spiął obie połówki i skrył się całkowicie. Grot może lekko wystawać – nie zaszkodzi, wręcz ułatwi nam zacięcie.
Drugą, choć przeze mnie niedocenianą przynętą na jazie jest kukurydza konserwowa. Brak problemów z przygotowaniem, wystarczy tylko otworzyć puszkę. Łowię na nią wtedy, gdy z jakichś przyczyn nie zdołam ugotować grochu. Jej dużą zaletą jest słodki smak i bardzo dobra konsystencja. Jedyna wada – dość wysoka cena jak za takie małe opakowanie. Zawsze zakładam dwa ziarenka jedno nad drugim.
Moja pierwsza wyprawa nad rzekę to typowy rekonesans. Sprawdzam, jak wysoki jest stan wody, rozglądam się po dołkach i dokonuję wyboru odcinka, na którym zamierzam łowić tej wiosny. Staram się dobrać 5–7 miejsc i podsypuję w nich po garści grochu. Czynność tę powtarzam przez 2–3 dni, zanim przystąpię do łowienia. Łowiska muszą być skupione na przestrzeni do 1 kilometra. Dlaczego? Otóż pierwsze wyprawy to typowe „kolędowanie”, czyli łowienie z marszu, kilka minut w tym dołku, kilka w następnym, aż do ostatniego i z powrotem. Nie ma sensu siedzieć tylko w jednym miejscu – jeśli ryba jest i ma chęć, to weźmie od razu. Nawet jeśli uda nam się wyjąć jedną sztukę, rzadko mamy powtórkę. Dając chwilę spokoju, możemy spodziewać się powrotu spłoszonych jazi.

Tekst i fot. Andrzej Konowrocki

Zobacz kolejny artykuł

Z wędkarskiego notatnika

Dzisiaj zapuszczam się na słabo mi znany odcinek dolnej Drawy. Coraz mocniej przygrzewające słońce i …

Mocny Feeder (2)

Na ogół jednak potrzebujemy wymiennych szczytówek, aby dostosować się do łowiska lub wydajnie je eksploatować. …