Najnowsze informacje

Jaź, ryba wczesnej wiosny (1)

Jaź nieodłącznie kojarzy mi się z wiosną, i tylko z wiosną. Późniejsze spotkania z nim są mniej lub bardziej przypadkowe, a i na dobry połów ciężko liczyć. Wobec tego bezwzględnie kwiecień, a często jeszcze maj warto poświęcić jaziowym połowom.
Moją tajną bronią, starą jak świat, jest lekka przystawka. Na całość zestawu składają się: bardzo poręczna i wygodna około czterometrowa wędeczka, maleńki kołowrotek, spławik o wyporności w zależności od siły nurtu od 2,5 do 4 gramów, żyłka główna 0,16 mm, przypon 0,14 mm, haczyk nr 8 i ziarenko grochu. To w większości przypadków wystarcza na wiosenne połowy tej ryby.
Dobrany sprzęt musi spełniać kilka warunków. Po pierwsze, wędzisko powinno być lekkie i giętkie, by zapewniało całkowity komfort w razie połowów z marszu, łatwość kontroli ryby w trakcie holu oraz by nie powodowało zmęczenia ręki podczas trzymania wędki. Kołowrotek koniecznie powinien posiadać bardzo sprawnie i płynnie działający hamulec. Potrzebujemy tego zwłaszcza wtedy, gdy trafi nam się jakiś okaz w postaci grubego klenia lub brzany. Jak już wspomniałem, spławik dobieram w zależności od siły uciągu wody, kształtem zbliżony do bombki lub łezki. Najlepiej, gdy żyłka przebiega przez rureczkę wtopioną w korpus, sprzyja to wyraźniejszej sygnalizacji delikatnych brań. Żyłkę stosujemy markową. Co do haczyków, w tej sprawie akurat nie podzielam poglądów większości kolegów po kiju. Otóż dobierając haczyk, staram się, by miał krótki trzon, okrągły łuk kolankowy, ale prosty grot.

Tekst i fot. Andrzej Konowrocki

Zobacz kolejny artykuł

Letnie karasie (1)

Letni wieczór nad torfowym stawem. Wilgotna ziemia oddaje reszki ciepła zakumulowanego w ciągu dnia, tatarak …

Z wędkarskiego notatnika (3)

Rzuca. Kilka pierwszych przeciągnięć błystki próżnych i kiedy już prawie jesteśmy pewni, że nic z …