Nareszcie na swoim

Ania przyszła do redakcji Tygodnika Płockiego w lipcu 2017 roku i opowiedziała swoją historię. Choć życie nigdy jej nie rozpieszczało, to potrafiła radzić sobie ze wszelkimi problemami dnia codziennego. Jest urodzoną optymistką i zawsze wierzyła, że przy niewielkiej pomocy ludzi dobrej woli, rozwiąże swój największy problem – brak mieszkania.
Ania wraz z rodziną – mężem i trzema córeczkami, w tym jedną z niepełnosprawnością – od kilku lat mieszkała na Podolszycach. Wynajmowali 36-metrową kawalerkę. Było ciasno, ale jakoś się mieścili. Nie narzekali.
Rok temu dowiedzieli się, że właścicielka zamierza sprzedać mieszkanie i muszą się wyprowadzić. – To był dla nas szok, wiedzieliśmy dobrze, jak trudno jest znaleźć mieszkanie dla rodziny z trójką dzieci i nie najwyższymi dochodami. Byliśmy załamani. Co prawda czekaliśmy na przydział w Urzędzie, ale szanse mieliśmy niewielkie – wspomina.
I wtedy spotkała się z Agnieszką, koleżanką z dzieciństwa. Zwykle, gdy się spotykały, rozmawiały tylko o dzieciach i problemach mieszkaniowych. Tak było i tym razem, ale teraz przyjaciółka nie narzekała, tylko opowiadała o swoim szczęściu.
– Agnieszka mieszkała z dwoma synami w prywatnym budynku, bez wody, w ruderze przy ul. Kazimierza Wielkiego. Jak padał deszcz, to siedziała pod parasolką, bo lalo się jej na głowę. Niedawno urodziła, z maleńkim synkiem wróciła do tego lokalu i nie miała szans na przydział. Z desperacji poszła do Tygodnika Płockiego i opowiedziała swoją historię. Niedługo potem dostała przydział i dziś mieszka w nowym bloku. To ona zachęciła mnie, żebym poszła do redakcji. I poszłam – opowiada.

Jola Marciniak
fot. D. Ossowski

Zobacz kolejny artykuł

Spotkanie Związku Miast Polskich

Z inicjatywy władz Płocka, Związek Miast Polskich powołał stałą komisję partnerstwa publiczno-prywatnego. Spotkanie odbyło się …