Na scenie w Camelocie – Nazywam się Jazz Bond

Oczywiście to nie jest pomyłka w druku. Nie chodzi tu wcale o żadnego tajnego asa wywiadu, a bardziej o zespół, który całkiem ambitnym koncertem zaskoczył publiczność w pubie Camelot.Tym samym pokazał, że nie odbiegamy niczym od innych szanujących się kafejek i pubów w dużych miastach naszego kraju, gdzie rzeczą całkowicie normalną są występy różnorodnych zespołów. W tym miejscu warto pogratulować dobrego pomysłu organizatorowi, który w każdy piątek pragnie kontynuować koncertowe tradycje, udostępniając camelotowską scenę młodym artystom. Jak nas poinformował, ustawia się już długa kolejka chętnych… Wróćmy jednak do naszej gwiazdy piątkowego wieczoru. Jazz Bond jest to formacja grająca oczywiście jazz. Jest to muzyka raczej trudno przyjmująca się w młodzieżowych kręgach Płocka. Być może dlatego muzycy mieli przed koncertem ogromną tremę, obawiając się bezlitosnego krytyka, jakim jest publiczność. Tym bardziej iż Jazz Bond uważa, że podstawą dobrego koncertu jest nawiązanie kontaktu z odbiorcą. Jeżeli to się udaje, muzycy mogą sobie pozwolić na sporą dawkę improwizacji i luzu. W Camelocie zagrali przede wszystkim standardy jazzowe, jak również własne utwory, zmieszane ze sporą dawką rocka, dzięki czemu można powiedzieć, że “wzięli publiczność sposobem” i kontakt został w pełni nawiązany. Zespół istnieje oficjalnie od lutego 2000 roku i tworzą go profesjonaliści po szkole muzycznej, jak również wysokich umiejętności samoucy, którzy grywali też w innych płockich zespołach. Zgodnie podkreślają, że Jazz Bond to zespół, do którego chcą wracać, w którym chcą grać i na stałe tworzyć. Dzięki niemu mogą się rozwijać i realizować, pomimo że do tej pory często zwiazani byli z gatunkami tak odległymi od jazzu, jak death metal, grunge, rap, punk. Obecnie w zespole nie ma wokalu i wcale się na to nie zanosi. Ważniejsze w granych utworach są rozbudowane aranże, tworzone głównie przez Tomka Bieńka. I w tym miejscu przyszedł czas na prezentacje. Jazz Bond to wyżej wymieniony Tomasz Bieniek – gitara, Michał Pech – sax, Dariusz Świtalski – gitara basowa, Grzegorz Urbanek -instr. klawiszowe i Michał Zawadzki -perkusja. W tym składzie od lutego br. kilkakrotnie pojawiali się na większych imprezach w Płocku. Występowali m.in. w Teatrze Dramatycznym, czy na Juwenaliach. Na co dzień studiują, spotkać ich również można w MDK-u, gdzie mieści się sala prób Jazz Bonda. A sala, jak wiadomo, dla każdego płockiego zespołu pragnącego zaistnieć jest rzeczą najważniejszą. Ten problem mają więc z głowy. Teraz kolejnym celem jest nagranie materiału demo, który pomoże im dotrzeć do wytwórni płytowych, a także na przeglądy i koncerty w całym kraju. Świadczyć to może tylko o tym, że jeszcze nie raz o Jazz Bondzie usłyszymy… A na razie zapraszamy na kolejny koncert, który odbędzie się w Camelocie już w piątek. BeeS

Zobacz kolejny artykuł

Przetarg na remont mostu

Miejski Zarząd Dróg ogłosił przetarg na remont mostu im. Legionów Piłsudskiego. W ramach prac drogowcy …