Co dalej z gostynińskim PKS-em

Związkowcy z PKS Gostynin są zaniepokojeni wstrzymaniem procesu komunalizacji spółki. Według nich wiąże się to z powołaniem nowych władz, które nie są przychylne komunalizacji, czyli przejęcia firmy przez samorząd powiatowy. Zdaniem zarządu PKS-u tej sprawy nie da się ani opóźnić, ani przyspieszyć, ponieważ decyzję o przeprowadzeniu prywatyzacji lub komunalizacji przedsiębiorstwa podejmuje minister skarbu.

W gostynińskim PKS-ie działają aż cztery związki zawodowe: NSZZ „Solidarność”, Pracowników Transportu Samochodowego, „Jedność” i „OPZZ”, które reprezentują pracowników zatrudnionych w spółce.
Bogdan Karłowski, przewodniczący związku „Solidarność” zaznacza, że pomimo tego, iż w przedsiębiorstwie działają cztery związki zawodowe, to w sprawie komunalizacji wszyscy reprezentują takie samo stanowisko. Wszystkie wystąpiły z pismem do starostwa powiatowego w Gostyninie, z propozycją przejęcia przez samorząd firmy wraz z majątkiem. Zarząd powiatu przychylnie ustosunkował się do tej propozycji. Radni powiatowi 28 września br. podjęli uchwałę w sprawie upoważnienia zarządu powiatu do wystąpienia do ministra skarbu państwa z wnioskiem o komunalizację przedsiębiorstwa, co było pierwszym krokiem do tego, aby PKS Gostynin stał się jednostką podległą powiatowi.
– Pismo zostało przekazane do ministerstwa skarbu, które jest właścicielem PKS Gostynin. Teraz czekamy na decyzję ministra. Są tylko dwie możliwości: albo spółkę skomunalizuje, albo sprywatyzuje. My jesteśmy za tą pierwszą opcją – wyjaśnia Bogdan Karłowski.
Przewodniczący „Solidarności” twierdzi także, że odwołana 10 października br. prezes gostynińskiego PKS-u Barbara Błaszczyk monitorowała na bieżąco proces komunalizacji, dlatego pracownicy byli z jej pracy zadowoleni i ufali jej. – Widocznie za bardzo nam pomagała, skoro ją odwołali. My się z tą decyzją nie zgadzamy. 92 osoby z załogi podpisały się pod pismem, aby panią prezes na stanowisko przywrócić. Listę przesłaliśmy do ministra skarbu Aleksandra Grada – dodaje.
W tej chwili spółką zarządza nowy prezes, oddelegowany z rady nadzorczej. Związkowcy są z nim w sporze zbiorowym, poszło o kwestię komunalizacji i podwyżki. Zdaniem Karłowskiego ani nowy prezes, ani rada nadzorcza nie wypowiadają się na temat komunalizacji, nie odpowiadają także na pisma, w których związkowcy pytają o ich stanowisko w tej sprawie. Związkowcy zwracają także uwagę na kwestie wynagrodzeń członków rady nadzorczej. – Koszty utrzymania rady są bardzo wysokie, dlatego też wystąpiliśmy do ministra skarbu o jej odwołanie i powołanie w jej miejsce pełnomocnika do czasu ewentualnej komunalizacji – tłumaczy Bogdan Karłowski.
Dlaczego załoga jest przeciw prywatyzacji? Ich zdaniem prywatyzacja nie gwarantuje utrzymania miejsc pracy, a ta kwestia jest dla nich priorytetem. – Jeśli przyjdzie prywatny inwestor, to nie wiadomo, czy będzie w dalszym ciągu zainteresowany utrzymywaniem przewozu pasażerów. Komunalizacja jest z tym dobra, że samorząd ma w powiecie szkoły, do których ktoś musi uczniów dowozić, praca więc byłaby pewniejsza – twierdzą związkowcy.
Zdaniem prezesa PKS Gostynin Andrzeja Kozłowskiego, decyzja o odwołaniu prezes Barbary Błaszczyk nie miała nic wspólnego z jej staraniami, aby spółkę skomunalizować. – Ani ja, ani rada nadzorcza nie wypowiadamy swojego zdania, co do komunalizacji lub prywatyzacji, ponieważ nie jesteśmy w tej sprawie stroną i nie możemy wpłynąć na decyzję ministra. Prywatnie uważam, że każda droga, aby polepszyć sytuację pracowników jest dobra. Ale nie wiem, która opcja będzie lepsza. Trochę się obawiam, czy związki i starosta zdają sobie do końca sprawę, z czym się wiąże przejęcie tej firmy. Związki próbują pokazać swoją siłę, w sytuacji kiedy zmienia się zarząd, jest to oczywiste. Nie mam żadnej niechęci co do komunalizacji. Mogę podać przykład, że w ościennym województwie kujawsko-pomorskim cztery PKS-y przejmuje marszałek i wygląda to obiecująco – wyjaśnia prezes.
Gdyby spółka została jednak sprywatyzowana, autobusy w Gostyninie będą zapewne kursowały nadal, ponieważ zapewnienie transportu publicznego jest jednym z podstawowych obowiązków państwa.
W gostynińskiej spółce pracuje aktualnie 112 osób, firma nie ma zadłużenia. Obecnie związkowcy i załoga czekają na odpowiedź ministra skarbu Aleksandra Grada. Zapytani, czy jeżeli ministerstwo jednak spółkę postanowi sprywatyzować, planują protest, odpowiadają, że takiej możliwości nie wykluczają.
Marcin Śmigielski

Zobacz kolejny artykuł

Spotkanie z płockimi kombatantami

Tradycyjnie we wrześniu prezydent Płocka Andrzej Nowakowski spotyka się z przedstawicielami płockich kombatantów, osób represjonowanych, …

Płocki Urząd Skarbowy z kolejnym wyróżnieniem

Przedsiębiorcy ponownie docenili współpracę z płockim Urzędem Skarbowym. Po raz kolejny przyznali certyfikat „Urząd Skarbowy …