Najnowsze informacje
anal pump

Lekarze rezydenci zmieniają formę protestu

Po pięciu dniach protestu głodowego lekarze rezydenci ze szpitala wojewódzkiego na Winiarach podjęli decyzję o jego przerwaniu. Swoje stanowisko w tej sprawie przedstawili w niedzielę wieczorem na specjalnej konferencji. Teraz o zmiany dla siebie i pacjentów będą walczyli w innej formie. Niewykluczone, że podobnie jak w Małopolsce będzie „dzień bez lekarza”.
O tym, w jaki sposób będą sygnalizowali potrzebę zmian warunków pracy młodych lekarzy i poprawę dobra pacjentów, poinformowali wieczorem w niedzielę podczas spotkania w sali konferencyjnej Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego na Winiarach. Razem z rezydentami obecni byli przedstawiciele związków zawodowych, Okręgowej Izby Lekarskiej, zawodów medycznych oraz lekarze specjaliści. – Głodówka nie przyniosła właściwie żadnego skutku. Poza jednym spotkaniem z panią premier przedstawiciele władz nie spotykali się z nami. Jest nam przykro, że jesteśmy ignorowani, że lekceważone jest dobro pacjenta – mówiła Kamila Korzeniewska-Rogoza, pełnomocnik ds. Młodych Lekarzy Okręgowej Rady Lekarskiej w Płocku.
Jak będzie wyglądała nowa forma protestu? Lekarze rezydenci zaczynają od tego, że nie będą pracowali dłużej niż 48 tygodniowo w szpitalu. Będą także edukowali pacjentów, mówiąc im, że sytuacja, w której się znajdują i kolejki to wina złego finansowania służby zdrowia. – Rozważamy także wprowadzenie „dnia bez lekarza” – mówiła Kamila Korzeniewska-Rogoza.
Przypomnijmy, że płoccy rezydenci protest głodowy rozpoczęli 24 października. Wspierali ich diagności, lekarze specjaliści z wieloletnim stażem. Głodówkę we wtorek, 24 października na Winiarach zaczęło trzech lekarzy i diagnosta medyczny. Miała ona charakter rotacyjny. Przez cały czas trwania głodówki prowadzona była na terenie szpitala akcja informacyjna wśród pacjentów, którzy mają dość „bylejakości”. – Mamy nadzieję, że rząd pomimo braku reakcji do tej pory usłyszy nas – mówili lekarze rezydenci, których w płockich szpitalach jest około 50.
– Wzrost nakładów na służbę zdrowia to nasz najważniejszy postulat. Oczywiście jest też postulat płacowy, ale nie najważniejszy. Będziemy prowadzić kampanię informacyjną o naszym proteście wśród pacjentów. Dziękujemy im za wyrazy poparcia. Chcemy pokazać, że w każdym miejscu w Polsce jest wiele do zrobienia w kwestii służby zdrowia. Chcemy, żeby pacjent nie był tylko świadczeniobiorcą, ale kimś ważnym – mówił Mateusz Woźniak, młodszy asystent na oddziale płucnym płockiego szpitala wojewódzkiego. Jako jeden z przykładów potwierdzających, że czas zmian już dawno nadszedł, podaje przykład pacjentki, której dał skierowanie do poradni specjalistycznej. Tam otrzymała termin: kwiecień 2020 r.

Lepsza praca, krótsze kolejki
Przedstawiane przez płockich rezydentów postulaty są identyczne jak ich kolegów w całym kraju. Chodzi o podniesienie w ciągu trzech lat środków na ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB, skrócenie kolejek, rozwiązanie problemu braku personelu medycznego, ograniczenie biurokracji i poprawę warunków pracy i płacy. Poparcia rezydentom udzielają przedstawiciele innych zawodów medycznych: diagności, ratownicy medyczni. Swoje poparcie zadeklarowali także mający już wieloletni staż zawodowy lekarze.
Dlaczego przystąpili do głodówki? – Siedząc w domu, oglądając wiadomości, czułem się bardzo niekomfortowo, że ktoś działa w mojej sprawie, a ja realnie się do tego nie przykładam. Czuję, że jestem w miejscu, w którym być powinienem – mówił Przemysław Żuk, jeden z głodujących lekarzy rezydentów oddziału nefrologii i hemodializ, na drugim roku specjalizacji z chorób wewnętrznych. – Obecnie zarabiam „na rękę” 2600 zł miesięcznie. Żeby na spokojnie podejść do rozwoju rezydentury, udziału w kursach, szkoleniach, adekwatna byłaby kwota 4 tys. zł.
O realiach pracy młodych lekarzy mówił też Mateusz Majczak, pracujący na oddziale kardiologii szpitala wojewódzkiego w Płocku, robiący rezydenturę z chorób wewnętrznych. – Zmiana sytuacji w służbie zdrowia jest w naszych rękach. Uważamy, że czas najwyższy. Protest to także zwrócenie uwagi na to, by w pewnych działach służby zdrowia przestały być cięte koszty, jak chociażby w inwazyjnej kardiologii.
Wśród głodujących był również Marek Kostkiewicz, pracownik zakładu bakteriologii szpitala wojewódzkiego w Płocku z 25-letnim stażem. – Razem z koleżeństwem popieram w ten sposób potrzebę zwiększenia nakładów na służbę zdrowia. Chcę wyrazić swoje niezadowolenie tak niskimi nakładami na diagnostykę laboratoryjną. Jesteśmy grupą zawodową w tzw. „ogonie płacowym”. Jako specjalista mikrobiolog po dziesięciu latach nauki, 25 latach pracy zarabiam 2700 zł „na rękę”. Jest to płaca skandaliczna, jeśli ma się na utrzymaniu rodzinę – mówił jeszcze w czasie trwania głodówki Marek Kostkiewicz.

rad

Zobacz kolejny artykuł

Nowoczesne łóżka i wózki

Płock po raz kolejny znalazł się na liście obdarowanych przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Tym …