Najnowsze informacje
anal pump

Więcej chłopców niż dziewczynek, mniej ślubów i rozwodów

W 2011 roku przyjdzie na świat około 2800 dzieci. Na dzień 12 grudnia przybyło 1369 chłopców i 1276 dziewczynek. W 2009 roku przybyło 2,5 tys. małych płocczan, a przed rokiem 2600. Był to zatem dobry rok dla Płocka, bo przy około 1800 zgonach, widać wyraźnie, że od dawna z roku na rok przybywa mieszkańców miasta. Mimo migracji, mimo wyjazdu młodych ludzi na studia, a potem zakładania rodziny w innych miastach, dzieci w Płocku rodzi się coraz więcej.
W 2011 roku najpopularniejszymi imionami nadawanymi dzieciom były: Julia (127 dziewczynek otrzymało to imię), Maja (92), Jakub (81), Adam (79), Filip (71), Amelia i Lena (po 68 razy), Szymon (67) i Zuzanna (62). Mamy w Płocku powyżej 50 „nowych” dzieci o imionach: Aleksandra, Wiktoria, Kacper i Bartosz. – Płocczanie, podobnie jak rodzice w całym kraju, nie zmieniają preferencji w nadawaniu imion swoim pociechom – wyjaśnia Elżbieta Wasilewska, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego.
Nadawanie dziecku imienia jest atrybutem władzy rodzicielskiej. Jeszcze do niedawna mało które dziecko nosiło oryginalne imię, bo lista była zamknięta, zaś rodzice, którzy chcieli, by ich potomek wyróżniał się w tłumie, musieli stoczyć bój z Radą Języka Polskiego. Dziś takich problemów nie ma, można nadać dziecku każde imię, które ma polską pisownię, a ograniczeniami jest tylko, by nie było ośmieszające, nie miało formy zdrobniałej oraz rozróżniało płeć. – Kierownik USC nie może odmówić zarejestrowania imienia, które spełnia te warunki – zapewnia E. Wasilewska.
Jak we wszystkich dziedzinach życia, tak i w tym przypadku niebagatelną rolę odgrywa moda. Warto jednak zauważyć, że rodzice nadają swoim dzieciom nie tylko imiona modne, także staropolskie, nierzadko dziedziczone po przodkach: Alicja, Zofia, Weronika, Antonina, Piotr, Franciszek, Bartłomiej, coraz częściej pojawiają się także te, które przywędrowały do nas ze Wschodu: Nadia, Nikola, Karina, Larysa, Olga, Aleks i Borys.
Co roku z Urzędu Stanu Cywilnego dostajemy długą listę nadawanych imion. Tegoroczna zawierała, chyba po raz pierwszy, bardzo dużo takich, które nie mają swoich odpowiedników w języku polskim. Tak dzieje się w przypadku, gdy dziecko przyjdzie na świat za granicą, a potem akt urodzenia zostaje umiejscowiony w Polsce. Żeby dziecko nie było więźniem w swoim kraju, a urodzone za granicą nadal ma polskie prawo obywatelskie, musi tu otrzymać polski dokument. Podobnie jest z dziećmi, które mają rodziców cudzoziemców. Oni również mogą nadawać dzieciom imiona, których nie ma na liście Rady Języka Polskiego.
I stąd mamy Wanessę i Vanessę, Victoria i Wiktora, Zuzannę i Syuzannę, Filipa i Philipa, Zofię i Sophię, Angelikę i Andżelikę. Przybył nam również: Ashot, Aron, Bostjan, Camilo, Francesco, Gracjan, Hawier i Havier, Karim, Kayetan, Mourad, Omer, Roger i Ruslano. Dziewczynkom rodzice nadali imiona: Eve, Cora, Catherine, Jessica, Katya, Nicolette, Shania, Sonia i Tessa.
Na liście nadawanych imion są takie, które niegdyś były popularne, a teraz rzadko są brane pod uwagę przez rodziców. Mowa tu o: Barbarze, Agnieszce, Klarze, Krystynie, Elizie, Magdzie, Natalii czy Teresie oraz o: Cezarym, Grzegorzu, Robercie, Henryku, Romanie, Sylwestrze czy Tadeuszu.
Niemal w każdym dniu tygodnia udzielane były w USC śluby. W sumie w 2011 roku 790 par stanęło na ślubnym kobiercu. To znacznie mniej niż w latach poprzednich. Rekordowy był 2008 rok, kiedy związek małżeński zawarło 1010 par. Ta liczba spada być może dlatego, że ludzie nieco zmieniają swoje priorytety, najpierw kariera, potem małżeństwo i dzieci. Znacznie później niż przed laty decydują się na ten odpowiedzialny krok.
Jeszcze niedawno zdecydowana większość, około 80% związków małżeńskich, to były śluby wyznaniowe, tylko pozostałe to cywilne. W 2011 roku już tylko około 55% par zdecydowało się przysięgać sobie w kościele miłość do grobowej deski, pozostałym wystarczała „rejestracja” w Urzędzie.
Najwięcej, bo 585 ślubów zawierają kawaler i panna. Nieco ponad 40 związków małżeńskich zawarli wcześniej rozwiedzeni, kawaler i rozwiedziona i rozwiedziony z panną. Najmniej było małżeństw, gdzie jedną ze stron był wdowiec lub wdowa, a tylko jeden, gdy kawaler zdecydował się poślubić wdowę.
Najwięcej, bo ponad 120 małżeństw zawarli rówieśnicy. Na kolejnych miejscach są małżonkowie, gdzie mężczyzna był starszy o 2, 1, 3, 4 i 5 lat. W niemal 50 przypadkach to kobieta była o rok starsza od swojego wybranka i to wcale nie był wyjątek. W sumie, w 150 nowych związkach małżeńskich to kobiety były starsze od swoich mężów. Największa różnica to kobieta starsza o 19 lat, zanotowano także po 2 śluby, gdy mężczyzna był starszy o 18, 19 i 20 lat, a największa różnica dotyczy pana młodego, który urodził się 30 lat wcześniej niż jego żona.
Pary decydują się zawierać związki małżeńskie później niż przed laty, znacznie wydłużając okres narzeczeński, ale również wzrosła trwałość wspólnego życia. W roku ubiegłym sądy udzieliły parom, które w Płocku podpisały akt małżeński, 357 rozwodów. W tym roku sędziowie wydali tylko 227 takich decyzji.
Jola Marciniak

Zobacz kolejny artykuł

Orkiestra dla najmłodszych melomanów

Płocka Orkiestra Symfoniczna koncertem „Szła dzieweczka do laseczka” ponownie rozpoczęła cykl spotkań artystyczno-edukacyjnych dla dzieci …