Najnowsze informacje
anal pump

Zgubne ponęty trucizny alkoholowej

Niegdyś alkohol sprzedawano w karczmach i szynkach, produkowano w prywatnych gorzelniach i browarach. Czasami służył jako zapłata za wykonaną pracę. Nikt nie mówił o chorobie alkoholowej ani uzależnieniu. Nie było klubów AA ani miejskich komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Ale pijaństwo istniało i starano się z nim walczyć. Jak dawniej próbowano przeciwdziałać alkoholizmowi to temat pracy doktorskiej płocczanina Dariusza Krzemińskiego. Zbadał m.in. działalność bractw trzeźwości prowadzonych przez Kościół.
Już na początku XIX stulecia doktor Jakub Szymkiewicz wydał Dzieło o pijaństwie. Była to pierwsza na ziemiach polskich pod zaborami książka o skutkach działania alkoholu na człowieka. Autor dostrzegając skalę problemu, postulował stworzenie instytutów i domów poprawy dla alkoholików. Jego pomysł nie został zrealizowany. Pierwszy zakład powstał dopiero w 1905 roku w Gościejowicach w zaborze pruskim, a pierwszą oficjalną poradnię przeciwalkoholową zorganizowano w Poznaniu w 1907 roku.
Wcześniej walkę z uzależnieniem zaczął prowadzić Kościół katolicki, zachęcając parafie do tworzenia bractw trzeźwości, a wiernych – do wstrzemięźliwości od napojów alkoholowych, zwłaszcza wysokoprocentowych. Powołane na początku XVIII wieku Bractwo Najświętszej Marii Panny Jasnogórskiej było jedną z pierwszych organizacji, które podjęły walkę z pijaństwem. Po roku 1833 przy kościołach zaczęły powstawać Bractwa Wstrzemięźliwości. Władze zaborcze, zaniepokojone mnożeniem się stowarzyszeń mogących stanowić grupy oporu, bacznie się im przyglądały. W końcu – w Królestwie Polskim – całkowicie zakazały ich zakładania. Księży, którzy krzewili ideę, surowo ukarano.
Krucjatę przeciw pijaństwu wspierali hierarchowie. W 1846 roku arcybiskup wrocławski Melchior Diepenbrock w liście pasterskim do duchowieństwa pisał: tysiące porzuciło tę rozkosz, która uwodzi dla chwilowego zapomnienia, trosk i niedoli, niech się to dzieło rozszerza, utrwala i kwitnie za opiekuńczymi prośbami Maryi”. Z jego polecenia jezuita Iwo Czeżowski ułożył „manualik” dla członków Bractwa Trzeźwości, zawierający m.in. obrządek przyjęcia i odpowiednie modlitwy.
W opinii autora alkoholizm w Guberni Płockiej był zjawiskiem znacznych rozmiarów. – Z samej liczby szynków w miastach w latach 1844–1856 wynika, że wyszynk trunków w Guberni przekraczał zapotrzebowanie, a produkcja spirytusu była ogromna w stosunku do liczby ludności, nawet większa niż w Guberni Warszawskiej i Lubelskiej. W Płocku – siedzibie diecezji, liczącym 12 tys. mieszkańców, spożycie alkoholu również było wysokie. W mieście działały dwa browary zatrudniające 11 ludzi. Produkowały 4 600 beczek piwa i 6 000 garnców piwa bawarskiego rocznie. Gorzelnie znajdowały się także między innymi w: Brwilnie, Srebrnej, Gilinie, Lelicach, Sieklukach. Na Starym Rynku, w pobliżu kościoła parafialnego, funkcjonowało 8 szynków i 2 składy gorzałczane. Szynki i karczmy mogły działać w tygodniu do godziny 22.00. W niedziele i święta – od 10.00 do 13.00. Tylko w latach 1844 i 1845 prowadziło je ponad 50 właścicieli.
Alkohol na borg
Największy problem z uzależnieniem od alkoholu widoczny był na wsi.

Zobacz kolejny artykuł

Dolina rzeki Skrwy pod wodą

Sytuacja, jaka panuje w części doliny rzeki Skrwy, zdaniem naszego czytelnika Andrzeja Gromelskiego ze Stowarzyszenia …