Najnowsze informacje
anal pump

Zalane ulice i jezdnie w Płocku

Kiepska kanalizacja
Miejsc zalewanych po każdym deszczu jest w Płocku kilkanaście. Problemem jest często źle położony asfalt lub kostka brukowa, zapchana studzienka kanalizacyjna, spadek ulicy. To nie padający deszcz jest najczęstszą przyczyną zalanych ulic, po których nie można przejść.
Najbardziej znane zalane miejsca w Płocku to mocno utrudniony przejazd ul. Spółdzielczą pod wiaduktem, który zwykle, tuż po rozpoczęciu opadów, zmienia się w wielką kałużę. Takim miejscem jest też remontowana niedawno ul. Otolińska. – Jak tylko trochę popada, to nie można przejść przez jezdnię, stale stoją tam kałuże. Ludzie mają spore problemy z dotarciem do WORD-u i do KRUS-u. Mało tego, że kałuże tworzą się w czasie deszczu, to jeszcze zostają na długo po. Samochody sobie poradzą, ale rowerzyści i piesi nie mają szans – tłumaczy czytelniczka.
Inny sygnał z dość oryginalnym rozwiązaniem przyszedł z ul. Batalionów Chłopskich. – Niech spółdzielnia coś z tym zrobi. Nie dość, że zalane są auta, to i śmierdzi. Jedyne co administracja zrobiła to wstawiła znak z napisem „Niebezpieczeństwo zalania podczas intensywnych opadów atmosferycznych”. Ale od wystawienia tego znaku kałuże nie znikną – napisał do redakcji czytelnik, który przysłał na dowód zdjęcie znaku.
O problemie doskonale wie prezydent miasta Płocka Andrzej Nowakowski. Podczas spotkania z mieszkańcami osiedla Dworcowa wyjaśniał, dlaczego kałuże stoją na niektórych drogach. – Kilka lat temu podjąłem się załatwienia sprawy rozdzielenia kanalizacji deszczowej i wodociągowej w Płocku. Wcześniej była jedna, ogólnospławna, gdzie wszystko to, co spadło z nieba i było spuszczone w toaletach, szło do jednej rury, a tą rurą było pchane do Maszewa, gdzie dopiero było oczyszczone. Niedawno przebudowana przepompownia na ul. Jasnej już odbiera dużą oczyszczaną część wody odbieranej przez kanalizację deszczową, a do Maszewa idą tylko te większe, głównie domowe nieczystości – tłumaczył.
Niestety szybko problemu nie uda się rozwiązać, bo do rozdzielenia służy cała stara infrastruktura w mieście. Tylko na nowych osiedlach buduje się już oddzielnie kanalizację deszczową i tą na ścieki gospodarczo-bytowe. Do nadrobienia są ogromne opóźnienia. – Co roku staramy się realizować jedną, dwie ulice razem z Wodociągami. Na ten cel pozyskujemy pieniądze unijne. Wykonana już została ul. Polna, Kazimierza Wielkiego, 1 Maja, Gradowskiego, Kobylińskiego. W kolejnych latach robimy kolejne ulice – zapewnia Andrzej Nowakowski.
Niestety wszędzie rozdzielnej kanalizacji nie da się zrobić od razu. – To są bardzo kosztowne prace, trzeba mieć setki, a nawet miliony złotych na starcie robót. A potem trzeba wejść na 6 metrów w głąb ziemi i układać rury przez całe miasto. To nie jest tylko kosztowne, ale i długo trwa, bo na koniec trzeba przecież odtworzyć ulice, położyć chodniki i asfalt na jezdniach, zrobić całą infrastrukturę – dodaje.
Koszty i trudność realizacji inwestycji, bo często wiąże się to z koniecznością zamknięcia ulic, powodują, że nie wszystko można zrobić do razu. Dlatego mieszkańcy osiedli, gdzie kanalizacja jeszcze nie doczekała się rozdzielenia, muszą uzbroić się w cierpliwość. Jol.

Zobacz kolejny artykuł

Czy ktoś tam mieszka?

Co najbardziej boli płocczan oczekujących na przydział mieszkań komunalnych lub socjalnych? Pustostany, których – jak …