Najnowsze informacje

Truskawek dużo, zbierających brakuje

Aura sprzyjała producentom. Upalny, słoneczny maj sprawił, że wspaniałymi truskawkami mogliśmy się cieszyć o wiele wcześniej niż zazwyczaj. Obfitość czerwonych owoców i cena zachęcają do kupna. Nie czekajmy z przetworami i mrożeniem. Taniej nie będzie, a sezon się kończy. Plantatorzy alarmują, że z powodu braku pracowników na polach zostaną tony owoców.
Giełda truskawkowa w Goławinie przypomina lotnisko. W szczerym polu wielki plac. Sektory, stoiska, bramy. Zamiast samolotów – olbrzymie tiry chłodnie. W sektorze pierwszym zaparkowali sprzedający. Z otwartych samochodów dostawczych kuszą dziesiątki łubianek z truskawkami. Króluje włoska Roxana, odporna na przymrozki i późny holenderski Jive, który długo zachowuje ładny wygląd. Producenci przywożą też Kent, Sonatę, Azję, Rumbę i „honeykę”. Honeoye ma owoce nie za duże ale smaczne. Popularna przed kilku laty odmiana Senga Sengana sprawdza się w uprawie przemysłowej. Ceny – od 7 do 9 zł. W skupie przmysłowym – 2,5 zł (8.06). Plantatorzy wiedzą wszystko o wymaganiach każdej z odmian. Nie ryzykują, stosując zalecenia naukowców. Gorzej, gdy pogoda zawiedzie i nieosłonięte rośliny zmarzną wczesną wiosną. Bo jak tu okryć 15 ha?
Kierowca z Litwy obszedł już cały plac. Wrócił do plantatora spod Czerwińska. Rzeczywiście te truskawki kuszą wyglądem. Duże, piękne, czerwień jak u pelargoni. Kupujący wie, czego szuka. Interesują go odmiany Elegance i Roksana. Ponieważ kupi całą partię, sprzedawca zgadza się, by początkową cenę obniżyć do 8, 5 zł za łubiankę. Litwin nie chce powiedzieć, za ile sprzeda towar u siebie. Plantatorzy twierdzą, że najprawdopodobniej dostanie 2 euro za kilogram.
Pan H. przyjechał spod Płońska. Dotąd sprzedawał truskawki w Broniszach. Dzisiaj spróbuje tutaj, bo bliżej. Ma dwa rodzaje owoców, również te przemysłowe, popularny szrot. To nie znaczy, że mniej wartościowe, ale drobniejsze. Na plantacji o powierzchni 10 ha pracuje 40 osób. Wszyscy z Ukrainy. – Gdyby nie oni, musiałbym wszystko zaorać. Bardzo ciężko znaleźć ludzi do zbioru – mówi. Nie pomagają ogłoszenia dawane w gazetach i rozlepiane na słupach. Chyba dlatego, że to ciężka praca w słońcu, często na kolanach. Wcale nie najgorzej płatna. Za łubiankę pracownik otrzymuje mniej więcej 1,50. Najlepsi potrafią zebrać dziennie ponad 150 łubianek. Stawki różnią się w zależności od regionu. W Poznańskim za łubiankę truskawek „z szypułką” właściciele plantacji płacą ponad 2 zł. Gdzie indziej dają stawki godzinowe – 12 zł za godzinę rwania owoców z zielonym ogonkiem.

(lesz)
fot. Aleksandra Sitkiewicz

Zobacz kolejny artykuł

Niedzielna Wyprzedaż Garażowa

– Żal mi te książki wyrzucić. A za złotówkę jeszcze ktoś może je kupi i …