Najnowsze informacje
anal pump

Tramwaju nie będzie, w zamian druga nitka Wyszogrodzkiej?

Z Andrzejem Nowakowskim, prezydentem Płocka rozmawia Tomasz Szatkowski

Na początek gratuluję wyboru dokonanego przez płocczan. Wygrać z urzędującym prezydentem jest zawsze wielką sztuką. Płocczanie zdecydowali, że chcą by w mieście żyło im się inaczej, lepiej? Czym pańska prezydentura będzie się różniła od prezydentury Mirosława Milewskiego?
To ocenią za jakiś czas płocczanie. Chciałbym, żeby różniła się przede wszystkim otwartością na mieszkańców miasta, że oto prezydent nie ucieka od rozwiązania problemów płocczan, ani urzędnicy również. Kiedy spotykałem się z mieszkańcami ul. Obrońców, mówili, że ich ogromnym problemem jest na przykład fakt, że realizacja nowego chodnika ulicy zabiera miejsca parkingowe. Byli w urzędzie, a urzędnik mówił: trudno, tak wygląda projekt. W tym momencie się pytam: kto jest dla kogo? Czy projekt dla mieszkańców, czy mieszkańcy dla projektu? Jeśli to powoduje problemy, to należy zmienić projekt, i jeśli urzędnik tego nie zrozumie, to jest bardzo źle. Urzędnik ma mieć świadomość, że to, co robi, robi dla mieszkańców. Postaram się, żeby było to widoczne od pierwszego dnia mojego urzędowania.
Przejmuje pan po poprzedniku – prezydencie Mirosławie Milewskim – wiele inwestycji, które są bądź to w realizacji, bądź to w papierowych planach, bądź dopiero w przymiarkach. Spowoduje pan ich wstrzymanie, papierowe propozycje wrzuci pan do kosza, czy przynajmniej część z nich zechce pan wspierać?
Będę wspierał wszystkie te, które są korzystne dla miasta. Nie może powtórzyć się historia z Jagiellonką, gdzie przez zupełnie nieuzasadniony upór byłego prezydenta straciliśmy pięć lat, dołożyliśmy dużo więcej pieniędzy, a w sumie i tak trzeba było to jednak rozbudować. A więc po co tracić te lata, pieniądze, które tak naprawdę mogłyby być dużo wcześniej i lepiej wykorzystane. Tak więc te projekty, które są ważne z perspektywy płocczan, ja oczywiście będę starał się realizować.
Zatem uściślijmy: co ze sztandarowym pomysłem Mirosława Milewskiego – linią tramwajową?
To była wyraźna oś naszego sporu w trakcie kampanii. Twierdzę, że pieniądze, które mielibyśmy wydać na tramwaj, i to nieistotne, czy byłoby to 300 mln, jak ostatnio mówił pan Mirosław Milewski, czy 800 mln, jak mówił wcześniej, można wydać lepiej, sensowniej, tak na udrożnienie komunikacji, jak i na wiele innych potrzebnych dla Płocka inwestycji.
Stok narciarski na Grabówce?
To jest kwestia realności tego projektu. Jeśli on okaże się nierealny w realizacji, to nikt go nie podejmie.
Zagospodarowanie nabrzeża wiślanego, w tym budowa mola?
Tego już nie zatrzymamy. Uważam jednak, że najpierw należało zagospodarować nabrzeże wiślane, zwłaszcza w porozumieniu z istniejącymi tam już organizacjami, a dopiero potem zastanowić się nad budową mola. Zaczęto od drugiej strony, zupełnie bez sensu. Stąd teraz trzeba dokończyć molo, ale musimy szybko myśleć o porcie jachtowym, który to molo dzisiaj właściwie zabiło. Podejmiemy działania, które przywrócą możliwość funkcjonowania portu. Trzeba także będzie ponieść kolejne nakłady finansowe, być może we współpracy z partnerem prywatnym, żeby nabrzeże wiślane zdecydowanie lepiej wyglądało, żeby służyło mieszkańcom miasta.
Aquapark?
Tak, chociaż nie wiem, czy w perspektywie najbliższej kadencji. Nie chcę składać obietnic bez pokrycia. Sądzę, że w tej kwestii będziemy szukać inwestora. Mój poprzednik deklarował, że ma już partnera w kontekście budowy lotniska, aquaparku i paru innych inwestycji. Będę chciał te listy intencyjne zobaczyć. Jeśli takowe istnieją, to oczywiście będę z tymi potencjalnymi partnerami miasta także w tych kwestiach rozmawiał. Uważam pomysł aquaparku za interesujący, warto się pokusić o jego realizację.
Wiadukt na Piłsudskiego chyba nie wymaga komentarza?
Nie wymaga – ta inwestycja będzie realizowana, aczkolwiek nie ukrywam, że będę starał się dokonać pewnej ważnej oceny w perspektywie tego, co także mówił Mirosław Milewski. Nie pozwolę na zakorkowanie miasta, czym faktycznie groził mój poprzednik, mówiąc, że wykonamy tę inwestycję, nie oglądając się na nic. A tak nie można! Jeśli okaże się, że zimy nie wytrzyma Grabówka, a to nam niestety grozi, to powstanie ogromny problem. Wyszogrodzką mój poprzednik zwęził. Za chwilę mają być remontowane Graniczna, Otolińska, Targowa, więc rozpoczynanie bez rozpoznania budowy wiaduktu może doprowadzić do kompletnego paraliżu miasta. Zatem którędy do centrum dojedzie mieszkaniec Podolszyc? Wokół Orlenu? Do tego nie można w tym momencie dopuścić. Trzeba więc dokonać pewnej analizy, być może najpierw zrealizować inwestycje inne – Grabówkę i Otolińską, Graniczną, Targową. Wówczas, jeśli zaczniemy robić wiadukt, to będziemy mieć naturalne objazdy, a mieszkańcy z jednego końca miasta na drugi będą mogli się spokojnie przemieścić.
Park na Podolszycach Południe i związane z tą inwestycją dokończenie pasażu Paderewskiego?
Jak najbardziej tak! Nie tylko ten park, sądzę, że jest jeszcze w Płocku miejsce na kilka takich parków, także np. duży, niewykorzystany teren w okolicach ul. Granicznej. Kiedy będziemy ją remontować, to warto też zatroszczyć się o otoczenie. Są tam tereny, gdzie być może taki park będzie mógł powstać.
Wróćmy do problemu układu komunikacyjnego w Płocku. Tramwaje nie rozwiązują – pańskim zdaniem – problemów komunikacyjnych. Czy zatem rozwiążą je także wpływające na blokowanie ruchu bus-pasy? A może jest jakiś inny sposób? Jak na przykład sprawić, żeby autobusy Komunikacji Miejskiej kursowały zgodnie z minutami umieszczonymi na rozkładach?
Bus-pasy mogłyby się pojawić dopiero wówczas, kiedy udałoby się nam poszerzyć pewne ulice. Dzisiaj, kiedy one są i tak za wąskie, robienie jakiegokolwiek bus-pasa mija się z celem. Nawet na Łukasiewicza, gdzie wydaje się to najbardziej zasadne i sensowne, nie ma tyle miejsca. A więc powstaje pytanie, czy w takim wypadku zamiast poszerzać ul. Łukasiewicza, nie sensowniej zrobić połączenia Podolszyc z Orlenem zupełnie inną drogą, która odciążyłaby ruch i dzięki temu odciążyłaby także ul. Łukasiewicza i centrum miasta, a wlot do Orlenu byłby ul. Długą i być może przy współpracy z Orlenem można by tam uruchomić trzecią bramę? To jest na pewno temat do rozmowy z Orlenem.
Jeśli natomiast chodzi o komunikację miejską, to mój pomysł nie jest może rewolucyjny, ale chciałbym w końcu zrealizować to, co mój poprzednik tylko obiecywał, a do realizacji czego nigdy nie doszło, a mianowicie doprowadzić do funkcjonowania biletów elektronicznych. To pokaże, ile osób, na jakich liniach, w jakich godzinach, jeździ i czy wówczas wszędzie potrzebne są duże autobusy, a może lepsze są małe, które mogłyby na liniach, zwłaszcza nocnych, ale też na niektórych dziennych, przemieszczać się. Bilet elektroniczny jest w mojej ocenie pierwszym elementem, który wskaże, jak należy reformować Komunikację Miejską.
Pana i kolegów z Platformy Obywatelskiej pomysł, muszę zresztą przyznać, że bardzo nośny medialnie, to szybka kolej z Płocka przez Modlin do Warszawy. Czy fakt, że prezydentem Płocka zostaje członek tej samej partii, która sprawuje władzę w kraju, w jakikolwiek sposób zwiększa nasze szanse na tę inwestycję? Bo wprawdzie bardzo się ona płocczanom podoba, jednak do realnej możliwości uruchomienia państwowych pieniędzy na budowę tej linii podchodzimy z dużym dystansem.
To jest na pewno ważny temat do rozmów z ministrem infrastruktury. Zakładam, że w sytuacji, kiedy będzie realizowane lotnisko w Modlinie, naturalną rzeczą będzie realizacja tego pomysłu. To wymaga i rozmów, i działań, które będą miały na celu porozumienie z Ministerstwem Infrastruktury, przekonanie ministra, że to jest dobry pomysł. Jestem pewien, że moja prezydentura w tym nie przeszkodzi, a mam nadzieję, że pomoże. Tego bym sobie życzył. Bez wątpienia będę aktywnie przekonywał ministra infrastruktury do tego pomysłu.
Jedno z pańskich haseł wyborczych brzmiało: „Więcej przedszkoli – z dala od polityki”. W jaki sposób zamierza pan je zrealizować? Co chociażby z planowanym przedszkolem na Podolszycach Południe? Będzie realizowane w tak zwanej modułowej wersji?
Nie wiem, czy w modułowej wersji, ale będzie realizowane. I to najszybciej, jak to tylko jest możliwe. Natomiast muszę sprawdzić, na jakim etapie jest ten projekt przedstawiany przez mojego poprzednika. Sądzę, że przedszkole na Podolszycach Południe to dobry pomysł. Zresztą nie krytykowaliśmy samego pomysłu, ale jego realizację. Pośpiech nie jest tutaj wskazany. Projekt trzeba zrealizować optymalnie, z korzyścią dla miasta.
A jak się pan odniesie do mojej autorskiej propozycji? Skoro oszczędziliśmy na budowie linii tramwajowej, to przyspieszmy maksymalnie budowę drugiej nitki ulicy Wyszogrodzkiej do kościoła w Imielnicy, po to choćby, byśmy się nie musieli wstydzić głównego wjazdu do Płocka – od strony Warszawy? A najlepiej dokończmy tę inwestycję jeszcze przed Euro 2012…
Jak najbardziej tak, to doskonały pomysł! Mało tego, nie zrozumiem, dlaczego w ciągu ośmiu lat mieliśmy chyba trzy remonty ul. Wyszogrodzkiej, która jest regularnie rozjeżdżana, bo rzeczywiście nie jest przygotowana do ciężkiego ruchu, a za tymi remontami nie poszły dalsze decyzje. A trzeba było jak najszybciej podjąć decyzję o budowie drugiej nitki. Dopiero potem wrócić na tę już funkcjonującą i wyremontować ją na tyle dobrze, żeby nie trzeba było jej co trzy lata poprawiać. Podobny problem jest z wieloma innymi wylotowymi ulicami z miasta. Większość z nich wygląda po tych ośmiu latach jak po bombardowaniu. Kiedy spojrzymy na Otolińską, Dobrzyńską czy Medyczną, to ewidentnie widać, że wymagają one dużych nakładów, natomiast ta ulica, o której rozmawiamy, to wizytówka miasta. Jeśli mamy być regionalnym centrum, to w tym momencie nie możemy sobie pozwolić, żeby każdy, kto udaje się do Płocka, wjeżdżał na te nierówne, wyboiste dziurawe ulice. To jak najgorsze świadectwo. To także kwestia poprawy bezpieczeństwa, nie tylko tego, czy komuś się ta ulica podoba bądź nie.
Powiedział pan w swoim czasie – konkretnie podczas debaty prezydenckiej prowadzonej na łamach Tygodnika Płockiego – że przedsiębiorca nie może być traktowany jako potencjalny przestępca. Czy planuje pan jakieś specjalne, niespotykane wcześniej ulgi dla potencjalnych inwestorów?
Wydaje mi się, że przedsiębiorcy nie tyle oczekują jakichś specjalnych ulg, co kwestii rzeczywistego, realnego dostrzegania w nich potencjału, którego do tej pory nie widzieliśmy. To przedsiębiorca tworzy przecież nowe miejsca pracy. Niestety zbyt często miały miejsce te przykłady, o których prasa także pisała, gdzie współpraca na linii przedsiębiorca – Ratusz, pomimo wielu ciekawych zapisów, nie była dobrze realizowana.
Czas w naszej rozmowie na sprawy personalne. Mirosław Kłobukowski – prezes MTBS, Andrzej Burnat – dyrektor ds. logistyki w Komunikacji Miejskiej, Krzysztof Krakowski – szef Orlen Areny, Wiesław Chrobot – dyrektor w tejże Orlen Arenie, Ewa Adasiewicz – dyrektor Wydziału Oświaty w Urzędzie Miasta, Krzysztof Ławniczak – prezes spółki Rynex, Krzysztof Jaworski – prezes spółki Inwestycje Miejskie, Adam Mieczykowski – dyrektor POS. Co łączy te osoby poza faktem, że pełnią funkcje kierownicze w spółkach i jednostkach budżetowych gminy?
To pytanie retoryczne, jak rozumiem…
Oczywiście – te osoby startowały w wyborach do Rady Miasta z listy PiS. Na to im pozwalały ich demokratyczne prawa. Nazwisk w jakiś sposób związanych z ustępującym prezydentem znalazłoby się więcej. Pewnie teraz obawiają się, że ich zawodowy, związany z Urzędem Miasta los jest przesądzony? Pała pan żądzą rewanżu? Czy teraz ich miejsce zajmą kandydaci na radnych z PO?
To byłaby najgorsza rzecz, jaka mogłaby się zdarzyć. Mam nadzieję, że tak się po prostu nie stanie. To, że te osoby kandydowały z listy, to jest kwestia pewnego wyboru – demokracja na to pozwala, jak pan zauważył. To były pewnie ich decyzje, podyktowane takimi, a nie innymi argumentami, natomiast dla mnie nie mają one wpływu na to, co będzie się działo w najbliższych tygodniach. Chciałbym te wszystkie osoby, które dzisiaj pełnią funkcje kierownicze w Ratuszu czy w spółkach, ocenić, ale nie dokonać oceny politycznej, tylko merytorycznej ich pracy, zaangażowania, wysiłku i na podstawie tej oceny merytorycznej dokonać bądź nie dokonywać jakichś zmian w funkcjonowaniu urzędu. Mogę różnie oceniać fakt, że urzędnik kandyduje w wyborach do Rady Miasta, ale to nie będzie czynnik, który będzie decydował o mojej ocenie jego pracy jako urzędnika bądź szefa danej spółki. Mam natomiast nadzieję, że za cztery czy za osiem lat taka sytuacja nie będzie miała miejsca. Będę oczekiwał od osób, które pracują w Urzędzie Miasta, by nie były partyjnymi dygnitarzami czy partyjnymi kandydatami do Rady Miasta, ale uczciwej, rzetelnej, solidnej pracy na rzecz płocczan. Jeśli ktoś chce robić karierę polityczną, to proszę bardzo, ale niech wtedy nie będzie urzędnikiem pracującym w Urzędzie Miasta.
Kontynuujmy ten temat. Spotykamy się obaj – rozmawiamy ze sobą na meczach piłki nożnej Wisły, której jesteśmy kibicami. Zatem na pewno obu nam zależy na jak najlepszej grze piłkarzy. W celu wydobycia Wisły z dołka zatrudniono m.in. trenera Araszkiewicza; widać sygnały lepszej gry. Czy pan się z tym zgadza? Czy raczej, jako właściciel klubu, dokona pan daleko idących zmian, bo zna pan sposób na szybsze wyjście z kryzysu.
Moim zdaniem to nie prezydent ustala, kto ma być trenerem drużyny, nie tylko zresztą piłki nożnej. Jeśli natomiast chodzi o tę ostatnią dyscyplinę, której miasto jest w przypadku Płocka właścicielem, to sytuacja okazała się niestety chorą. Doprowadziła do degradacji klubu sportowego i to należy zmienić. Podkreślę, że są sygnały pozytywne, bo choćby ostatni mecz wysoko wygraliśmy. Można się z tego cieszyć. Kiedy przyjdzie moment, że jako prezydent spotkam się z obecnym zarządem spółki i radą nadzorczą, będziemy rozmawiać o perspektywach rozwoju, o przyszłości tej spółki, to będzie czas na podejmowanie różnego rodzaju decyzji. Dzisiaj powiem, że nie ma gotowej recepty, żebyśmy za dwa lata występowali w ekstraklasie. Dla mnie ważna jest jednak wizja rozwoju klubu, tego będę oczekiwał od tego i każdego innego zarządu każdej spółki. Im mniej w tym polityki, tym po prostu lepiej. Spółka sportowa jest specyficzną jednostką. Tutaj nikt nie zagwarantuje zysku, pewnego awansu, ale można zagwarantować transparentne, przejrzyste zarządzanie.
Słabo bym reprezentował interesy mojego zawodu, gdybym nie zapytał: z kim będziemy współpracować na co dzień w urzędzie miasta, kto będzie pańskim rzecznikiem prasowym?
Proszę mi dać czas do zaprzysiężenia. Natomiast mogę powiedzieć, że będę starał się jak najczęściej osobiście spotykać z dziennikarzami, nie poprzez rzecznika. Rzecznik ma być tylko taką osobą, która będzie organizowała spotkania i pracę biura prasowego. Mnie chodzi natomiast o to, żeby dziennikarze mogli bezpośrednio pytać o rzeczy ważne, czasami trudne dla miasta. Chciałbym, żeby marką tej prezydentury była otwartość. Nie uciekam, nie chowam się za nikogo, mogę otwarcie z każdym rozmawiać o problemach miasta. Mało tego, często słuchając tego, co ta druga osoba związana z danym środowiskiem ma na dany temat do powiedzenia, uczę się lepszej pracy dla mieszkańców Płocka.
Dziękuję za inicjującą pańską prezydenturę rozmowę i życzę jak najwięcej przemyślanych, proinwestycyjnych decyzji.
A ja liczę na częsty kontakt i być może czasami surowe, ale ważne recenzowanie tych działań, które będę podejmował.

Zobacz kolejny artykuł

Zgubne ponęty trucizny alkoholowej

Niegdyś alkohol sprzedawano w karczmach i szynkach, produkowano w prywatnych gorzelniach i browarach. Czasami służył …

3 komentarze

  1. zBorowiczek

    Panie Prezydencie Nowakowski,

    Życzę aby zrobił Pan choć tyle co poprzednia ekipa, nie głosowałem na Pana ale życzę jak najlepiej no i jeszcze życzę sobie i uczciwym płocczanom tego aby tutejsza platforma nie kumała się z czerwonymi bo chyba ma Pan świadomość do czego doprowadzi wpuszczenie lisa do kurnika?

  2. Zanim zbudujemy nowe połączenia kolejowe, może najpierw uporządkujmy bałagan z tymi które już istnieją?

  3. p. Nowakowski
    Jakoś jeżdzę codziennie wyszogrodzką i zwężona to ona nie jest??
    Może by lepiej załatwiać pracę w Płocku dla płocczan a nie wysyłać ich do warszawy jakąś koleją???
    tyle zrealizowano inwestycjie przez te ostatnie lata a pan uważa że ratusz źle współpracuje z inwestorami?? Za to PO świetnie współpracuje z Orlenem-już prawie wszystkie stanowiska tam są polityczne..
    Mogę się założyć że osoby o których mowa w kontekście kireowniczych stanowisk w Płocku już niedługo zostaną zastąpieni kolesiami z Warszawy-by żyło się lepiej:]
    Super już się nowakowski wycofuje z obietnic że Wisłą wejdzie do ekstraklasy:]
    Pan prezydent jest otwarty na mieszkańców a jak zalewało obrzeżne części Płocka i dzwonili po pomoc do niego to jakoś nikt nie chciał się tym zająć???
    powodzenia panie polityczny prezydencie..oby tylko jeden sezon w Płocku był zastój..