Najnowsze informacje
anal pump

Podejrzany taksówkarz przed sądem

Tę wigilijną historię opowiedziała nam płocczanka, pani Zofia, a my ją opisaliśmy na łamach Tygodnika Płockiego w pierwszym tegorocznym numerze. Po ponad pół roku sprawa znalazła się w sądzie. Wyrok zostanie ogłoszony 24 sierpnia.
Święta Bożego Narodzenia 2016 pani Zofia, jej siostra i brat na pewno zapamiętają na bardzo długo. Miało to być spotkanie rodzinne, przy wspólnym stole. Do takich spotkań nie dochodzi zbyt często, pani Zofia mieszka w Płocku, jej siostra we Wrocławiu, a brat – w Krakowie.
Najpierw przyjechał brat, w przeddzień wigilii autobusem dojechała siostra. – Brat obiecał, że pojedzie po siostrę na dworzec kolejowo-autobusowy. Zamówiliśmy jak zwykle taksówkę w jednej z korporacji, a ta dowiozła brata na miejsce. Siostra miała sporo bagażu, jedynym rozwiązaniem było wzięcie taksówki. Na pobliskim postoju była tylko jedna. Brat nie zna płockich zwyczajów, zresztą gdybym sama pojechała na dworzec, to też wzięłabym pierwszą lepszą taksówkę, nie zastanawiając się, czy to uczciwy, czy nieuczciwy kierowca. Do głowy by mi nie przyszło, żeby ktoś wykręcił taki numer – rozpoczęła swoją historię pani Zofia.
Bagaże włożyli do bagażnika, a sami wsiedli do samochodu. Podjechali na Tysiąclecia, gdzie mieszka nasza czytelniczka, a wtedy kierowca powiedział, żeby nie wysiadali, bo najpierw chce zawrócić auto. Po wykonaniu manewru zatrzymał pojazd, oboje wysiedli, a kierowca, mówiąc popularnie „dał w długą” i odjechał z bagażami kobiety.
W walizce były prezenty dla siostry i brata, a także upominki od córki, która od lat mieszka za granicą. Oczywiście także ubrania i kosmetyki, a przede wszystkim lekarstwa. Siostra pani Zofii cierpi na cukrzycę i nadciśnienie, bez leków nie rusza się z domu. Po odjechaniu taksówki została bez niczego, tak jak stała.
Po pierwszej chwili konsternacji i niedowierzaniu, że coś takiego mogło im się przydarzyć, zaczęli śledztwo, którego epilogiem była wigilijna wizyta funkcjonariusza policji z KPP Gostynin na posesji taksówkarza. Policjant jako pierwszy świadek został przesłuchany przez sąd.
Przed sędzią sądu rejonowego w Płocku, policjant niewiele miał do powiedzenia, słabo pamiętał tamto zdarzenie, poprosił o odczytanie swoich zeznań.

Zobacz kolejny artykuł

Zalane ulice i jezdnie w Płocku

Kiepska kanalizacja Miejsc zalewanych po każdym deszczu jest w Płocku kilkanaście. Problemem jest często źle …