Najnowsze informacje
anal pump

Mieszkańcy Radziwia nie chcą budynku socjalnego

W ciągu kilku dni niemal 300 mieszkańców osiedla Radziwie podpisało się pod petycją do prezydenta miasta Płocka w sprawie budowy bloku socjalnego z 12 lokalami przy ul. Popłacińskiej. „Budowa takiego budynku w dowolnym obszarze miasta wywoła wiele negatywnych emocji, ponieważ wszyscy mają przed oczami blok przy ul. Otolińskiej 23, a nam pan prezydent chce zafundować Otolińską 23 w miniaturze”. Spotkanie mieszkańców z prezydentem zaplanowano na 7 grudnia.
18 listopada na stronach internetowych Urzędu Miasta Płocka pojawiło się ogłoszenie o przetargu na budowę budynku socjalnego przy ul. Popłacińskiej w Płocku. W dokumentach zamieszczono informację, że ma to być budynek do zamieszkania zbiorowego z 12 lokalami, ze wszelkimi koniecznymi przyłączami, z ogrzewaniem węglowym etażowym, wyposażonymi w instalacje energii elektrycznej, wody i kanalizacji sanitarnej. Zakończenie realizacji budynku przewidziano na 30 sierpnia 2012 roku. Oferty należało składać do 5 grudnia. Oczywiście nie ma nigdzie mowy o cenie, jaką Urząd Miasta może zapłacić za budynek, ale zgodnie z naszymi ustaleniami, ma to być około 15 mln zł.
Nowe mieszkania socjalne są na pewno miastu potrzebne, bo lista oczekujących na takie lokale jest długa i zamiast się skracać, stale wydłuża. Pytanie tylko, czy to dobry pomysł, by właśnie w czasach kryzysu budować taki blok i czy dobrym pomysłem jest tworzenie getta przy ul. Popłacińskiej, gdzie są już dwa podobne budynki.
Mieszkańcy Radziwia są przekonani, że to niefortunny pomysł i dlatego z niecierpliwością czekają na 7 grudnia. Tego dnia ma się odbyć spotkanie z prezydentem Andrzejem Nowakowskim, podczas którego obie strony będą mogły przedstawić swoje argumenty. – Naszym zdaniem to trochę dziwne, że o takiej inwestycji Rada Osiedla Radziwie dowiaduje się z prasy – podkreślają.
O tym, że to zły pomysł, mówią także mieszkańcy lokali socjalnych z bloków przy ul. Popłacińskiej 42, którzy podpisali się pod protestem. – W jednym budynku udało się nam dogadać, w miarę normalnie mieszkamy, ale w drugim bloku panują dzikie zasady – twierdzą. – Z własnego doświadczenia wiemy, że takie getta nie służą normalnemu życiu i dlatego mówimy nie, naszym zdaniem można inaczej rozwiązać ten problem.
„Wiemy, że zapewnienie lokali socjalnych należy do zadań własnych gminy i że brakuje ich na terenie miasta, zdajemy sobie również sprawę z tego, że takich ludzi nie należy wykluczać i tworzyć czegoś w rodzaju dzielnic „slamsów” – piszą w proteście. „Chcemy wierzyć, że władze miasta zdają sobie sprawę, że każdy taki budynek głęboko zaburza tkankę społeczną dzielnicy, zwłaszcza w tak niewielkiej jak nasza – 3600 mieszkańców. Lokalizowanie u nas takiego budynku każe nam podejrzewać, że władze miasta traktują Radziwie jako dzielnicę wyróżnioną tylko, jeśli chodzi o pieniądze przeznaczane na rozwiązanie ogólnomiejskich problemów, w tym przypadku deficytu lokali socjalnych. Nie możemy liczyć na takie wyróżnienie w przypadku inwestycji infrastrukturalnych, w realizacji których jesteśmy na szarym końcu.”
Podkreślają także sprawy bezpieczeństwa. – Lokalizacja budynku na pewno wpłynie na poziom bezpieczeństwa całego osiedla – tłumaczą. – Jak pan prezydent wyobraża sobie skuteczność interwencji policji, straży miejskiej i pożarnej w sytuacji, gdy na terenie Radziwia nie ma posterunku policji, a dzielnicowi nie dysponują żadnymi pojazdami? Jaki będzie czas reakcji służb po oddaniu budynku, a trzeba wziąć też pod uwagę, że wkrótce ma być remontowany most Marszałka Piłsudskiego?
Pomysł budowy budynku spotkał się z silnym, bardzo negatywnym społecznym odzewem mieszkańców Radziwia. Już teraz obiecują, że zrobią wszystko, by nie dopuścić do rozpoczęcia realizacji tej inwestycji. – Mamy zamiar tę społeczną energię przekuć w zauważalne i skuteczne formy – zapewniają. – Na pewno będziemy protestować, bo ta sprawa już teraz stała się dla nas ważna, ma pokazać prawdziwy stosunek władz miejskich do spraw ważnych dla naszej dzielnicy.
Mieszkańcy Radziwia zdają sobie sprawę, że pomysł budowy budynku socjalnego budzi nie tylko ich protest. Dziwią się, że władze miasta z tak wielkim uporem forsują projekt budynku wielorodzinnego, choć wiadomo, że zawsze będzie on wzbudzał negatywne emocje.
Jest inne rozwiązanie, ostatnio bardzo popularne wśród polskich władz samorządowych. Polega ono na zakupie, za pieniądze przeznaczone na budowę, pojedynczych mieszkań w blokach już istniejących. Właśnie te lokale mogłyby być rozdzielone wśród najbardziej potrzebujących, mających zamieszkać w planowanym budynku.
Wiadomo, że początkowo koszty będą pewnie wyższe, ale w perspektywie kilku najbliższych lat miasto na pewno zyska. Lokale te otrzymają ludzie, którzy z różnych powodów są eksmitowani z dotąd zajmowanych mieszkań. Nie trzeba więc być prorokiem, by spodziewać się, w jakim stanie będą one za kilka lat. Czy będzie płacony przez lokatorów czynsz i rachunki za media.
Jest jeszcze jedna niebagatelna sprawa. – Dajmy tym ludziom szansę „równania w górę”, bo zakładamy, że jeśli tylko jedno mieszkanie w bloku będzie lokalem socjalnym, to prędzej należy spodziewać się potrzeby zmiany swojego życia na lepsze, a nie dalszej degeneracji – proponują. – A dodać trzeba oszczędności na kosztach utrzymania substancji lokalowej, która w przypadku grupowania mieszkań socjalnych bywa dewastowana w zastraszającym tempie. Przykładów jest tu wiele.
Nie da się ukryć, że czasy sprzyjają kupowaniu. Ceny mieszkań dawno nie były na tak niskim poziomie, a przecież nie muszą to być lokale w nowym budownictwie. Nie trzeba też od razu informować sąsiadów, że wykupione mieszkanie jest lokalem socjalnym. Wśród osób, które mogą dostać przydziały, są nie tylko rodziny patologiczne, także takie, którym z różnych powodów nie powiodło się w życiu, a jak dostaną szansę, to z niej skorzystają.
Mieszkańcy Radziwia nie chcą się zgodzić z decyzją prezydenta także dlatego, że obawiają się kolejnych takich budynków stawianych przy ul. Popłacińskiej. Miasto ma tam sporo działek. Na to nie zamierzają się absolutnie zgodzić i o tym powiedzą prezydentowi 7 grudnia.
Jola Marciniak

Zobacz kolejny artykuł

Zgubne ponęty trucizny alkoholowej

Niegdyś alkohol sprzedawano w karczmach i szynkach, produkowano w prywatnych gorzelniach i browarach. Czasami służył …