Najnowsze informacje
anal pump
fot. Grzegorz Szkopek

Magiczne słowo – współpraca

Ze starostą płockim, Mariuszem Bieńkiem, o stylu zarządzania, roli starostwa, reformie DPS-ów i służbowym samochodzie, rozmawia Grzegorz Szkopek

Oswoił się pan z nową funkcją i sytuacją?
– Myślę, że jakieś 60 proc. zagadnień zdążyłem już zgłębić dość dokładnie. Z pozostałymi się zapoznaję. Staram się pracować intensywnie i dużo. Jest sporo spraw bieżących, które trzeba załatwić, więc aby wdrożyć się w nową rzeczywistość, czasu zostaje trochę mniej. Z drugiej strony takie rzucenie na głęboką wodę ma też swoje plusy.

Był pan burmistrzem, teraz starostą. Jakie widzi pan różnice między tymi funkcjami? Starosta ma chyba jednak mniejszą władzę.
– Nie mówiłbym o władzy. Różnica podstawowa to zakres bieżącej działalności. Druga rzecz – w samorządzie gminnym 80 proc. decyzji podejmuje się w zasadzie indywidualnie. Starosta ma też duże kompetencje, jednak takim pierwszym ciałem w decyzjach bieżących jest zarząd. Gros przedsięwzięć jest też podejmowanych na forum Rady Powiatu. Przyznam, że dla mnie to spora różnica, bo do tej pory w niemal wszystkich aspektach sam podejmowałem decyzje, za które brałem odpowiedzialność. Jestem przyzwyczajony do takiego stylu zarządzania. Poza tym w samorządzie gminnym wiele decyzji trzeba podejmować bardzo szybko, często wręcz intuicyjnie. W starostwie jest szerszy zakres konsekwencji tych decyzji. Dotyczą one 15 samorządów, mają wpływ na wiele aspektów społecznych. Potrzebny jest więc większy dystans, aby racjonalnie decydować.

Podczas powoływania pana na stanowisko mówił pan trochę o tym, jak ma wyglądać praca starostwa. Jaką ma pan wizję starostwa?
– Mam już pewną wizję, ale jeszcze ją dopracowuję. Decyzja wysunięcia mnie na stanowisko starosty była dla mnie zupełnie nieoczekiwana, w związku z tym nie miałem szans, aby się w jakikolwiek sposób do tej funkcji przygotować. Wiem na pewno, że chcę, aby był to urząd kreujący rozwój w subregionie. Gdybyśmy dzisiaj przyjrzeli się każdej z gmin naszego powiatu, to one mniej lub bardziej ze sobą współpracują. Ale wspólnej koncepcji takiej współpracy nie ma. Tu właśnie widzę rolę starostwa, jako inicjatora, który zapewnia płaszczyznę do takiego porozumienia. Jeśli mówimy o rozwoju, to trzeba mówić o współpracy w całym subregionie, przykładem jest chociażby turystyka. Jako wójt czy burmistrz pojedynczej gminy nie jestem w stanie zapewnić tak dużo propozycji, działań i rozwiązań dla potencjalnego kontrahenta czy turysty. W Wyszogrodzie starałem się rozwijać turystykę, ale potencjalnemu turyście mogliśmy zapewnić ciekawe doznania i atrakcje, powiedzmy, na jeden dzień. Drugiego dnia nie miał co oglądać. I tutaj kłania się współpraca z innymi samorządami.

Zobacz kolejny artykuł

Wracamy do zasad pracy przychodni stomatologicznej w Sikorzu

Nocna pomoc z przeszkodami Kilka tygodni temu informowaliśmy, że z bólem zęba w nocy lub …