Najnowsze informacje

Dr Jacek Gruszczyński odchodzi na emeryturę

Powiatowy Lekarz Weterynarii w Płocku, Jacek Gruszczyński, przechodzi na emeryturę. Płocką weterynarią zarządzał od 1991 r., a w zawodzie spędził 38 lat.
Jacek Gruszczyński urodził się w Płocku w 1952 r. Jest absolwentem Jagiellonki, a w 1979 r. ukończył studia na Wydziale Weterynarii Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie. Po studiach był stażystą, a później ordynatorem w Państwowym Zakładzie Leczenia Zwierząt w Szczawinie Kościelnym, a od 1983 r. w takim samym zakładzie w Sannikach. W 1986 r. rozpoczął pracę w Wojewódzkim Zakładzie Leczenia Zwierząt w Płocku. Na początku 1991 r. został Rejonowym Lekarzem Weterynarii w Płocku, a od lipca 1999 r. – do momentu przejścia na emeryturę – Powiatowym Lekarzem Weterynarii. W 2001 r. ukończył studia podyplomowe z zakresu chorób zakaźnych zwierząt i administracji weterynaryjnej.
Dlaczego wybrał weterynarię? – Z zamiłowania do zwierząt. W domu zawsze mieliśmy zwierzaki. Był spaniel, jamnik, papużki. A kiedy chodziłem do Jagiellonki, to na ul. Pięknej była lecznica dla zwierząt. Często podpatrywałem, co się tam dzieje. I tak zaraziłem się weterynarią – mówi Jacek Gruszczyński.
Wspomina, że gdy zaczynał swoją zawodową karierę, to rolnictwo wyglądało wtedy zupełnie inaczej. Były jeszcze Państwowe Gospodarstwa Rolne, spółdzielnie rolnicze. U rolników były konie, po kilka sztuk bydła, świń, drobiu. – Bardzo miło wspominam niezwykle serdeczny kontakt z rolnikami. Starałem się oprócz leczenia nieść także wiedzę weterynaryjną, hodowlaną. Lekarze weterynarii mieli wtedy sporo pracy, bo zajmowali się także badaniami profilaktycznymi – opowiada Jacek Gruszczyński. I dodaje, że był świadkiem całkowitej zmiany na polskiej wsi.
Za swoje zawodowe sukcesy uważa zwalczenie gruźlicy bydła, brucelozy bydła, owiec i kóz, w końcówce lat 90. ub. wieku zwalczenia enzooterycznej białaczki bydła czy choroby Aujeszkiego u świń. Wspomina także dość dramatyczne momenty ze swojej kariery. Tak było w 1995 r., gdy na terenie dzisiejszego powiatu gostynińskiego odkryto kilka ognisk klasycznego pomoru świń, który przywędrował do nas z warchlakami z Litwy. Chorobę udało się opanować.
Podobnie było w 2007 r., gdy pojawiły się ogniska wysoce zjadliwej grypy ptaków podtypu H5N1. Pierwsze w Polsce ogniska grypy ptaków na fermach przemysłowych i trzeba było likwidować całe hodowle. A także powódź z 2010 r., gdy trwała walka o życie zwierząt, a padłe trzeba było utylizować. – Był to wielki dramat. A oprócz ciężkiej pracy, pamiętam z tamtego okresu chmary komarów i meszek, które były bardzo dokuczliwe – wspomina.
Jacek Gruszczyński mówi, że jako lekarz czuje się spełniony. Ale zaznacza, że nie byłoby to możliwe, gdyby na swojej zawodowej drodze nie spotkał wspaniałych ludzi. To profesorowie z Olsztyna Stefan Tarczyński, Zdzisław Larski, Antoni Żebracki, Wiktor Stefaniak, Zygmunt Wyrzykowski, a w późniejszych latach lekarze Aleksander Gierzyński, Tadeusz Chrostowski, Janusz Mieszkowski, Jan Łagodziński, Henryk Lange, Tadeusz Hetkowski, Mirosław Lichwała, Wojciech Klejne, Jan Przedpełski, Tadeusz Śniadała, Tadeusz Winowski.
Podkreśla także, że zostawia płocki zakład z 20-osobową dobrze wykształconą i merytoryczną kadrą. – Chciałbym serdecznie podziękować pracownikom, koleżankom i kolegom z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Płocku za wiele lat wspólnej pracy, za bardzo dobrą współpracę. Wyrazy podziękowania należą się też wszystkim lekarzom weterynarii wolnej praktyki z ziemi płockiej i gostynińskiej – mówi Jacek Gruszczyński.

(gsz)

Zobacz kolejny artykuł

Po bilet trzeba jechać do Kutna

W jednym z plebiscytów organizowanych przez Urząd Miasta płocczanie wskazali na stary dworzec jako na …