Najnowsze informacje
anal pump
Zdjęcie pochodzi z książki 400 milionów ton ropy w Płocku

Broniewskiemu stawialiśmy pomnik

W 1972 roku Broniewski był tylko rewolucyjny i socjalistyczny, taki funkcjonował też w lekturach szkolnych. Kiedy Feliksa Lichodziejewska przygotowała krytyczne wydanie jego utworów z juweniliami, fragmentami pamiętnika oraz niepublikowanymi dotąd wierszami, nie chciała go wydrukować żadna oficyna. Zrobiło to dopiero Towarzystwo Naukowe Płockie w 1997 roku – w 40 lat po tym, jak został honorowym członkiem Towarzystwa. Dziś Broniewski godzi wszystkich. Pod pomnikiem rozpoczynają się i kończą pochody pierwszomajowe oraz uroczystości niepodległościowe.
Wczesnym rankiem 25 czerwca 1972 roku do Warszawy wysłano samochód po Wandę Broniewską i siostrę poety – Janinę, której towarzyszyła pielęgniarka. Sprzed siedziby ZLP wyjechał autokar z trzydziestoosobową delegacją literatów polskich i radzieckich. Własnym autem przybył prezes Jarosław Iwaszkiewicz. Zaproszenia zostały wysłane też do Gierka, Jaroszewicza, Jaruzelskiego, ale żadnego z nich się nie doczekano. Do wielkiego wydarzenia w niedzielę 25 czerwca miasto przygotowywało się od dawna. Wydano kilka specjalnych okólników. Poufna dyrektywa zalecała, aby plakaty zapowiadające odsłonięcie pomnika nie sąsiadowały z tymi informującymi o meczu. Powstały scenariusz uroczystości ściśle określał rozmieszczenie gości. Na przykład głowa państwa (wówczas prof. Henryk Jabłoński) miała stać o jeden stopień wyżej od pozostałych – „tak, aby była widoczna”.
Projekt pomnika wyłoniono w ogólnopolskim konkursie spośród około 100. Wygrał znany rzeźbiarz Kazimierz Gustaw Zemła. Otoczenie monumentu znajdującego się na wysokiej skarpie zaprojektował grafik i rzeźbiarz Józef Niedźwiedzki. Inne wyróżnione propozycje pokazało na wystawie Muzeum Mazowieckie.
– Rzeźba jest rzeczywiście niemała – mówił artysta w rozmowie z reporterką „Tygodnika Płockiego”. – 20 ton wagi, 10 m wysokości, monument. Dla mnie zresztą prawdziwą rzeźbą jest rzeźba monumentalna, „mierząca przestrzeń”, oglądająca słońce. Tak było ze „Skrzydłami” – pomnikiem Powstańców Śląskich w Katowicach, do którego jestem bardzo przywiązany, tak jest i teraz z pomnikiem Broniewskiego. Pracownia rzeźbiarza pomieściła makietę w skali 1:20. Odlewy powstały w Gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych – jedynych, które wykonywały tak wielkie pomniki. Był to 29 monument na przestrzeni 25 lat. Powstał w czynie społecznym – jako dar Śląska i Zagłębia dla Mazowsza i Płocka, dla uczczenia poety, autora Zagłębia Dąbrowskiego, który za sprawę robotników „walczył życiem i piórem”. Nad całym projektem czuwał Komitet Wykonawczy Budowy Pomnika Władysława Broniewskiego przy PMRN. On apelował o datki do płockich zakładów. Na jedną z „próśb” odpowiedziała cukrownia z Małej Wsi, przekazując w listopadzie 1971 roku na cel budowy 500 złotych.

Poeta w czterech częściach

Prace trwały pół roku. 180 części pomnika trzeba było odlać w brązie, wyczyścić i wstępnie zmontować za pomocą mosiężnych śrub. Transport największych fragmentów sprawiał ogromne problemy. W końcu Broniewski przyjechał do swojego miasta w czterech częściach. Przy montażu pomagali pracownicy Mostostalu: operator dźwigu Kazimierz Firan, kierownik bazy Transportowo-Sprzętowej Jan Żurawik, inż. Zbigniew Kłosiewicz oraz 7 pracowników GZUT: mgr inż. Leszek Pawłowski, ślusarze Henryk Korzuszek, Teodor Zientek, Antoni Mieńko, Józef Jarosz, Alfred Froechlich oraz spawacz Franciszek Sobel. Montaż zakończył się 28 kwietnia. Na pomniku mającym formę łopoczących na wietrze sztandarów umieszczono twarz poety spoglądającą na Wisłę i równinę mazowiecką oraz cytaty z poematu Mazowsze i Wisła. Wybrał je Stasio-Rysio, czyli Stanisław Ryszard Dobrowolski, który przyjaźnił się z Broniewskim.
Uroczystość odsłonięcia rozpoczęła się punktualnie o godzinie 10.00. Pomnik otoczyły delegacje górników, hutników, włókniarzy, robotników, artyści, harcerki i harcerze oraz mieszkańcy Płocka. Przywieziono również pisarzy radzieckich: Siemona Kirsanowa i Matsa Traata z Estonii. Na trybunie zasiedli oficjele – m.in. specjalnie zaproszony ambasador ZSRR w Polsce Stanisław Piłotowicz. Najbarwniej prezentował się ubrany w stroje łowickie Zespół „Mazowsze”. Na krzesełku zasiadła elegancka Mira Zimińska-Sygietyńska, która nigdy nie zapomniała tej wizyty. W swojej autobiografii wspominała: Teraz niedawno właśnie nad tą górką Broniewskiemu, ukochanemu mojemu przyjacielowi, który w nocy mnie budził i mówił swoje wiersze długo, długo, długo – stawialiśmy pomnik.

Pierwszy w Polsce Ludowej

Na plac wmaszerowała kompania honorowa WP wraz z pocztami sztandarowymi. Sygnał dało 24 trębaczy i popłynął Mazurek Dąbrowskiego. I sekretarz WKW PZPR Kazimierz Rokoszewski powitał gości i rozpoczął przemówienie: Władysławowi Broniewskiemu, w rodzinnym mieście Płocku, odsłaniamy pomnik stworzony wizją artysty, talentem hutniczego trudu, a powstały z woli i wdzięczności ludzi rodzinnego Mazowsza, Śląska i Zagłębia, Warszawy i Łodzi, których pracowitość, patriotyzm i internacjonalizm uwiecznił i najpiękniej oddał w strofach swojej poezji. Zebrani tak licznie, obecnością swoją wyrażamy naszą pamięć i głęboką wdzięczność poecie, który w swojej wielkości jest jednocześnie tak ludzki i prosty, że chce się powiedzieć: poeta-człowiek, poeta naszych myśli i dążeń, naszych aspiracji narodowych i socjalistycznych dokonań”. Po nim głos zabrał prof. Henryk Jabłoński podkreślając, że to pierwszy pomnik współczesnego poety w Polsce Ludowej: I gdy w takiej chwili mówić o nim wypada, ciśnie się na usta długi szereg przymiotników, które by określić go miały, przywołać na pamięć jego życie i dzieło. Ale im więcej ich gromadzimy, tym bardziej czujemy, że są one zbyt ubogie, zbyt schematyczne, miast przybliżać, oddalają postać, którą przedstawić pragniemy. Mniej więcej w połowie zaczął padać deszcz. Jabłoński zakończył stwierdzeniem, że poezja Broniewskiego była „najwyższej rangi składnikiem bojowego arsenału polskiego proletariatu”. Zwrócił się również do harcerzy – przedstawicieli Mazowieckiej Chorągwi ZHP, która odtąd nosić miała imię Władysława Broniewskiego. Rozległa się „Międzynarodówka”.
Odsłonięcia pomnika dokonali wspólnie: Henryk Jabłoński, Wanda Broniewska, Jarosław Iwaszkiewicz, tkaczka Stanisława Olszewska z Łodzi, Mazowszanka Maria Papierzyńska, górnik Michał Matys, robotnik budowlany z Warszawy Włodzimierz Ulidek, robotnik z Petrochemii Stanisław Szwed, harcerki Maria Kołodziejska i Elżbieta Staniak. Szarfę przeciął Jabłoński, nad którym trzeba było trzymać parasol. Następnie publiczność usłyszała głos z taśmy – Broniewskiego recytującego poemat Mazowsze. Przy takim akompaniamencie pod pomnikiem składano kwiaty.
Rozpoczęła się część artystyczna. Aktorzy warszawscy recytowali wiersze poety. Poznański chór chłopięcy i Zespół Pieśni i Tańca „Mazowsze” śpiewali. Potężnie zabrzmiał utwór Piękna nasza Polska cała. Gdy Piotr Paleczny grał Poloneza As-dur, strugi deszczu rozpryskiwały się o pudło fortepianu. Biały parasol chronił tylko pianistę. Deszcz padał na władze, na gości, na wszystkich.
Irena Kowalczyk, która w 1972 roku była uczennicą liceum medycznego, wspomina: Nakazano dziewczynom stać w mundurkach i czepkach między ludźmi, gdyby się coś stało. W tłumie nie widziałam nikogo. Słyszałam pieśni i przemówienia. Marzyłyśmy, żeby jak najszybciej wrócić do domu i zmienić przemoczone ubranie. Tamtej ulewy niszczącej stroje i nieudanego występu zespołu w amfiteatrze nie zapomniała Mira Zimińska-Sygietyńska. Kilka lat później na spotkaniu w TNP wypomniała to gospodarzom. Gdy ją nagabywano, czego życzyłaby miastu, ucinała krótko: teatru, teatru i jeszcze raz teatru.
Uroczystość zakończyło nadanie imienia Władysława Broniewskiego Mazowieckiej Chorągwi ZHP. Deklarację w imieniu kolegów i koleżanek złożyła płocka harcerka Alina Wańkiewicz. Odpowiednią uchwałę odczytał przewodniczący Prezydium WRN Zbigniew Zieliński. Odśpiewano jeszcze dwa stosowne utwory: Cześć partii i Ukochany kraj.

Ja o Płocku nigdy nie zapomnę…

W 1950 roku, w 25. rocznicę wydania pierwszego tomu „Wiatraki”, Broniewskiemu przyznano tytuł honorowego obywatela miasta Płocka. W kino-teatrze „Przedwiośnie” z okazji 25-lecia twórczości poety odbyła się akademia.
Siedem lat później, 14 grudnia, Towarzystwo Naukowe Płockie na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu postanowiło uczcić poetę „za zasługi na polu literatury polskiej, a szczególnie za twórczość związaną z Mazowszem i Płockiem”. Obok prof. dr. Tadeusza Kotarbińskiego, prof. dr. Józefa Chałasińskiego i prof. dr. Marcina Kacprzaka, Władysław Broniewski został wpisany w poczet honorowych członków TNP. Dyplomy przyznające zaszczytny tytuł wręczono podczas uroczystości 50-lecia wznowienia pracy TNP 15 grudnia 1957 roku, w auli Liceum im. Marszałka Stanisława Małachowskiego. Poeta wtedy przyjechać nie mógł. Zorganizowano więc wręczenie po raz drugi, wiosną. 11 maja 1958 roku, w sali PSS „Zgoda” powiedział do płocczan: „(…) Już w roku 1906 byłem uczniem późniejszej Jagiellonki i tam uczyłem się do siódmej klasy. Atmosfera szkoły dawała mi wiele, stamtąd nabrałem sił duchowych na całe życie. Pamiętam z profesorów polonistów: Czesława Przybyszewskiego, a potem Władysława Gackiego. Byli to światli, kochani ludzie. Kształtowali chłopięce dusze, wskazywali drogi trudne do samodzielnego odnalezienia. Pamiętam dyrektora Gimnazjum, Adama Grabowskiego. Adam Grabowski powiedział kiedyś: „Wydaje mi się, że ktoś, kto przejdzie za Tumem w pogodny wieczór i zobaczy słońce nad taflą wiślaną, hen ku Dobrzyniowi ten staje się poetą… ’ Zawsze jestem wdzięczny temu miastu, a dziś i Towarzystwu Naukowemu Płockiemu za obdarzenie mnie godnością Honorowego Członka. Ja o Płocku nigdy nie zapomnę, ja o tym mieście jeszcze napiszę. Dzięki, dzięki za każde słowo, dobrzy ludzie z dziecięcych wspomnień”.
Choć pisał, że „każde prawo i każdy ustrój w całopalny rzuca mnie stos”, to jak czytamy u Wierzyńskiego „rządził się tu po swojemu, stawiał się kantem do świata”. Kiedy wielu pisało, on też napisał
Słowo o Stalinie, ale odmówił Bierutowi napisania nowego hymnu, argumentując, że to tak, jakby orłu urwać głowę.
Lena Szatkowska

Zobacz kolejny artykuł

Zgubne ponęty trucizny alkoholowej

Niegdyś alkohol sprzedawano w karczmach i szynkach, produkowano w prywatnych gorzelniach i browarach. Czasami służył …