Najnowsze informacje
anal pump

Na wysokim brzegu skarbów nie brakuje

antoniowkaSzczypta zabytków, duża dawka przyrody, często dzikiej i pierwotnej – oto, co kierowało nami przy wyborze trasy na krótką wycieczkę po okolicach Płocka. Z czystym sumieniem można ją polecić każdemu, kto oprócz walorów przyrodniczych ceni sobie także spotkanie z historią.
Za cel podróży obieramy leżące niedaleko Brwilno oraz tereny Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego. Do tej malowniczej miejscowości położonej na skarpie wiślanej, gdzie coraz więcej płocczan stawia swoje domy, możemy dotrzeć w dwojaki sposób. Albo Dobrzyńską i Medyczną, albo Kazimierza Wielkiego – trzymając się blisko Wisły. Wraz ze znajomymi wybieramy opcję drugą.
Czas wyruszyć w drogę
Kierujemy się na północny zachód. Prowadzić nas będzie droga wojewódzka nr 562 łącząca Dobrzyń nad Wisłą (a docelowo Szpetal Górny) z Płockiem. Mijając gmach szpitala wojewódzkiego oraz lądowisko dla helikopterów, zbliżamy się do granic miasta. Po lewej dostrzegamy uroczą kapliczkę przydrożną postawioną w 1938 roku. Umieszczony na niej napis brzmi: „Matko Boska, módl się za nami, którzy do Ciebie uciekamy”.
Wjeżdżamy do Maszewa. Gdyby nie zauważalna zmiana nawierzchni (na lepszą, wszak to droga wojewódzka), prawdopodobnie nie bylibyśmy w stanie dokładnie wskazać, w którym miejscu kończy się miasto. Zabudowa miejska na tym odcinku niewiele różni się od wiejskiej i składa się z podobnych do siebie domków jednorodzinnych. Po prawej widzimy kolejną kapliczkę, tym razem dużo starszą, bo z 1878 roku, a nieco dalej ogrodzony żeliwny krzyż, schowany w cieniu starych lip. Może ktoś w tym miejscu kiedyś zmarł, a może to krzyż dziękczynny – tego nie wiemy.
Maszewo płynnie przechodzi w Brwilno. Niekiedy zwane Brwilnem Górnym, aby odróżnić je od siostrzanej miejscowości na drugim brzegu Wisły. Odnajdziemy tu kościół św. Andrzeja Apostoła. To jeden z najcenniejszych drewnianych obiektów sakralnych w powiecie płockim. Tylko jak do niego dotrzeć? Tutejsi podpowiadają, że zaraz za przystankiem oraz fotoradarem zauważymy skręt w lewo oraz tabliczkę. Tam pośród wiekowych lip, nad głębokim jarem ma być ukryta świątynia.
Przejeżdżamy przez Brwilno, mijamy nowe zabudowania. Widać, że mieszkańcy naszego miasta polubili te okolice i chętnie stawiają tu swoje domy. Najpierw osiedle „Powiśle”, potem „Wenecja”. Nazwy w oczywisty sposób nawiązują do wody – kolonie domów zlokalizowane są na skarpie wiślanej, z zapierającym dech w piersiach widokiem na królową polskich rzek.
Jeden niezwykły nagrobek
Jest przystanek i fotoradar, a zaraz pojawia się skręt w lewo. Dostrzegamy tabliczkę z napisem: „Kościół Brwilno”. Do świątyni prowadzi aleja starych jabłoni. Takie rozwiązanie, czyli osłanianie traktów drzewami owocowymi, było typowe dla końca XIX wieku. Niestety, dziś jest już prawie niespotykane. Niepozorny drewniany kościółek św. Andrzeja Apostoła, który możemy dzisiaj podziwiać, powstał w 1740 roku z inicjatywy ks. Mateusza Krzemińskiego, proboszcza Sióstr Norbertanek w Płocku. Późnorenesansowy ołtarz z początku XVII wieku przeniesiono tu z klasztoru norbertańskiego po kasacie zgromadzenia w 1819 roku. Co ciekawe, XVIII-wieczne budynki pozakonne istnieją w naszym mieście do dzisiaj przy Pl. Dąbrowskiego, obok wieży ciśnień. Wielokrotnie przebudowywane, obecnie są siedzibą m.in. Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej.
Zachodnia kruchta, czyli przedsionek, pochodzi z XIX wieku. Podobnie jak stojąca nieopodal dzwonnica przykościelna, której budowę datuje się na rok 1882. Zaznacza się, że do jej powstania użyto belek z poprzedniej, pochodzącej z połowy XVIII wieku. Zatem możemy jednak przyjąć, że jest starsza niż kruchta.
Na przykościelnym cmentarzu grzebalnym znajduje się obecnie tylko jeden nagrobek. Za to nie byle jaki. To klasycystyczny, pochodzący z pierwszej połowy XIX wieku, nagrobek majora Wojsk Polskich Wincentego Poznańskiego. Niestety, jest w opłakanym stanie i wymaga natychmiastowego remontu. Znajduje się tu też pomnik ku czci 34 mieszkańców Brwilna zamordowanych przez hitlerowców w obozach koncentracyjnych.
Nasze zainteresowanie wzbudza pewien piętrowy budynek za kościołem, nieco większy niż pozostałe w okolicy. Wygląda jak XIX-wieczny dwór, tylko trochę zniszczony. Jeden z mieszkańców mówi nam, że to dawna przystań żeglugi wodnej. Nie jest jednak w stanie powiedzieć więcej niż to, że obecnie jest zamieszkany. A budynek wygląda naprawdę imponująco. Zagadka pozostaje zatem nierozwiązana.
Zakopane w Brwilnie
Wracamy do głównej drogi. Nagle zauważamy coś niepokojącego. Wisła, która płynie sobie dość leniwo po naszej lewej stronie, niespodziewanie pojawia się także przed nami. A sama droga dalej prowadzi prosto i wygląda tak, jakby kończyła swój bieg w rzece. To na szczęście tylko iluzja. Tuż przed taflą wody, po zjechaniu ze skarpy, droga delikatnie łukiem skręca w prawo. Tym razem wychodzimy sucho z całej sytuacji.
Po lewej mijamy niewielką przystań żeglarską, a z prawej, w otoczeniu drzew, stoi kolejny interesujący nas obiekt, czyli tzw. Antoniówka. To ciekawy architektonicznie drewniany piętrowy budynek o konstrukcji zrębowej zbudowany w stylu zakopiańskim. Nazwa pochodzi od arcybiskupa płockiego Antoniego Juliana Nowowiejskiego, który był jego fundatorem. Powstał w latach 1926-27. Zaprojektował go Stefan Szyller, jeden z bardziej znanych polskich architektów przełomu XIX i XX wieku, który zasłynął m.in. projektem Gmachu Głównego Politechniki Warszawskiej. Płocczanom zaś kojarzy się najbardziej jako autor przebudowy bazyliki katedralnej, przywracając jej fronton zbliżony do XVI-wiecznego. Na początku opisywany obiekt służył jako dom letniskowy dla profesorów i kleryków z seminarium płockiego. Obecnie mieści się tu Dom Pomocy Społecznej. Brama jest zawsze otwarta, dlatego warto podjechać i przyjrzeć się tej niezwykłej drewnianej budowli z bliska. A przy okazji pstryknąć pamiątkowe zdjęcie.
Czy to góry
Opuszczamy Brwilno i kierujemy się dalej wzdłuż Wisły. Po prawej mijamy tereny Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego, który został utworzony w 1988 roku. Obejmuje i chroni dolinę dolnego biegu Skrwy Prawej, inaczej zwanej Płosznicą. Bliżej jej do górskich rzek występujących chociażby w Tatrach niż do leniwych ruczajów płynących mazowiecką niziną. Brudzeński Park Krajobrazowy słynie z malowniczych wąwozów oraz stromych skarp, a wszystko to zawdzięcza procesom towarzyszącym ostatniemu zlodowaceniu. Przy odrobinie szczęścia nawet mniej wprawne oko wypatrzy nie tylko wydrę czy bobra, ale także objęte ścisłą ochroną gatunkową ptaki – derkacza i niezwykle rzadkiego bociana czarnego. Park można odwiedzić o każdej porze roku.
Przez cały czas nie możemy uwolnić się od śpiewu czy raczej natrętnego jazgotu ptaków. Jest ich tu bardzo dużo. Co się okazuje? Znajdujemy się w pobliżu Wyspy Brwileńskiej, która jest ostoją kormorana czarnego i czapli siwej. Ptaki czują się tu tak pewnie, że gdyby mogły, z pewnością nazwałyby wyspę mianem niepodległej republiki skrzydlatej.
W Biskupicach przejeżdżamy przez mostek na Skrwie, która kończy tu swój bieg i malowniczo wpada do Wisły. Tutaj kończy się nasza podróż. Możemy zawrócić albo skorzystać z dobrodziejstw, jakie daje nam okolica. A jest w czym wybierać. Możemy wypożyczyć kajaki i zmierzyć się z dziką oraz nieokiełznaną Skrwą Prawą. Albo też skosztować ciszy i spokoju, spacerując leśnymi ścieżkami Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego.
Piotr Żabowski

Zobacz kolejny artykuł

Spacer śladami historii miasta

Warto wybrać się na kolejny wakacyjny spacer, by poznać wyjątkową historię naszego miasta związaną z …