Najnowsze informacje
anal pump

Dzięki, babciu!

Skoki narciarskie nie fascynują mnie tak bardzo, żeby za zawodnikami jeździć po całej Europie. Rzadko oglądam też relacje z zawodów, no chyba, że skaczą „nasi”. Wtedy zdarza mi się włączyć serię finałową. Lubię natomiast być świadkiem ciekawych wydarzeń i gdy zaproponowano mi wycieczkę do słoweńskiej Planicy, w towarzystwie jednego zapalonego kibica i dwóch przypadkowych „turystów”, nie zastanawiałam się długo. Z przyjemnością uczestniczyłam w otwarciu „wielkoludki” po generalnej odnowie i oglądałam pierwsze na niej zawody. Właśnie – wielkoludki, bo właściwie jak przetłumaczyć słoweńską pieszczotliwą nazwę „velikanka”? Skocznia mamucia nijak się ma do etymologii.
Słoweńska Planica znana jest przede wszystkim wśród polskich kibiców skoków narciarskich, którzy coraz częściej pojawiają się na zawodach. Niektóre biura podróży organizują nawet specjalne wyjazdy na zawody Pucharu Świata. O takim wsparciu mógł tylko pomarzyć pierwszy polski skoczek startujący w Planicy jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Był to Stanisław Marusarz, który 17 marca 1935 roku pobił rekord świata w długości skoku, uzyskując rezultat 95 metrów. Wiele lat później zwyciężał tu Adam Małysz, a ostatnio – Kamil Stoch. Najbliższe zawody odbędą się w dniach 21–24 marca 2013. Będzie to finał zawodów Pucharu Świata.
Wśród Słoweńców skoki narciarskie mają status sportu narodowego. Ludzie są dumni ze swoich skoczków i zawsze licznie przyjeżdżają kibicować zawodnikom. Przed sezonem udało się odnowić dwa obiekty, które będą częścią nowoczesnego centrum w Planicy. Planowanych jest w nim aż 9 skoczni i miejsce do trenowania biegów narciarskich. Duża skocznia została nazwana „Bloudkova velikanka HS139” (punkt K wynosi 125) i powstała dokładnie w miejscu starej skoczni zaprojektowanej przez Stanka Bloudka. Średnia – „Bloudkova velikanka HS104”. Obie zbudowano w ciągu 15 miesięcy. Za jakiś czas dołączą do nich obiekty dla dzieci i młodzieży i stadion do biegów narciarskich. Ciekawostką przyciągającą turystów może okazać się specjalny symulator, który pomoże na własnej skórze przekonać się, jak ogromne siły działają na skoczków. Całe centrum ma kosztować ponad 40 milionów euro. Odnowiona zostanie skocznia braci Gorišek, która ma być większa od największej obecnie mamuciej skoczni w Vikersund.
Stanko Bloudek był niezwykle utalentowanym człowiekiem, który najpierw rozwijał pasje artystyczne (zaczął studiować malarstwo na praskiej akademii), a potem zajął się konstruowaniem samolotów. Nim ukończył 23. rok życia, był już znanym i cenionym inżynierem. Po pierwszej wojnie światowej zmienił branżę na samochody i autobusy. Pracował w firmie zajmującej się tworzeniem karoserii m.in. do ciężarówek. Myślał też nad utworzeniem własnego auta, które nazwane zostało Triglav (najwyższy szczyt Słowenii) i przedstawione po raz pierwszy w kwietniu 1934 roku. Brakowało mu jedynie oryginalnego silnika, ale prace nad projektem z niewiadomych przyczyn przerwano. Drugą pasją Bloudka obok konstrukcji maszyn był sport. To on przywiózł do Słowenii pierwsze kolce i piłkę do nogi. Jako działacz sportowy miał zasługi w rozwoju lekkoatletyki, pływania, hokeja na lodzie, jazdy na łyżwach i nartach i oczywiście – skoków narciarskich. Zaprojektował wiele obiektów sportowych i kilka kolejek górskich. Podczas II wojny światowej konstruował broń. Zmarł w Lublanie, w 1959 roku. Wybudowana według jego projektu skocznia zaczęła działać w 1934 roku i przez kilka lat bito na niej rekordy świata. Po raz pierwszy przekroczono tu granicę 100 metrów. Jednak od 1969 roku ważniejszy stał się sąsiedni obiekt braci Janeza i Lada Gorišek. Ten utrzymał sławę skoczni, na której pobito rekord świata, do lutego 2011 roku, gdy norweski skoczek Johan Remen Evensen, poleciał na nowej skoczni w Vikersund na odległość 246,54 metra. Skocznia Stanko Bloudka w słabym stanie doczekała do roku 2001 i prawie kompletnie się posypała. Trzeba było czekać 11 lat, by podnieść ją z ruiny.
Otwarcie odnowionej skoczni, a raczej kompleksu dwóch skoczni, odbyło się w scenerii jesiennej. W Alpach Julijskich dopiero gdzieniegdzie, w najwyższych partiach, przyprószyło śniegiem. Z zieloną nawierzchnią skoczni pięknie kontrastowały zabarwione na żółto-pomarańczowo drzewa. W dolinie pod Poncami od rana zgromadziła się pokaźna liczba kibiców i samochodów. Panował duży ruch, bo wstęp na otwarcie był bezpłatny, i duży hałas od wielkich trąb kibiców. Podobno w imprezie uczestniczyło ponad 7 tysięcy ludzi. Najpierw odbył się trening, potem krótka akademia. Historyczny skok oklaskiwany przez publiczność oddał chyba najbardziej znany w Polsce słoweński skoczek – Primoż Peterka. Równolegle z nim, na większej skoczni, czyli „Bloudkovej velikance”, skakał Aleš Hlebanja. Jak wyjaśniała słoweńska prasa, to jego babcia pierwsza zgodziła się sprzedać ziemię, gdy dowiedziała się, że skocznia ma być odnawiana. Chwała babciom, które przyczyniają się do realizacji wielkich projektów! Po uroczystości nastąpiła przerwa, a potem oglądaliśmy mistrzostwa Słowenii w skokach narciarskich. Wygrał Jurij Tepeš, który skoczył 132 i 133 metry. Jednak największy fanklub miał zdobywca drugiego miejsca – Jaka Hvala. Gdy stanął na podium rozległa się ogromna wrzawa. Kibice skandowali: „Hvala Jaka”, co oznacza zarówno podziękowanie (hvala – po polsku dziękuję) i nazwisko sportowca. Młody zawodnik już nieraz dał swoim kibicom powody do dumy. W 2012 roku został on wicemistrzem świata juniorów w Erzum. Jego skoki można było oglądać w konkursie Pucharu Świata w Zakopanem, gdzie zadebiutował, uzyskując odległość 122 i 104 metry. Nic dziwnego, że wielu kibiców chciało zrobić sobie z nim pamiątkową fotografię. Co ciekawe w dniu otwarcia skoczni wystąpiły również panie. Słoweńskie zawodniczki stanowią mocny zespół i można je znaleźć w pierwszej dziesiątce najlepszych. Tym, którzy chcieliby sami zobaczyć, jak wyglądają jedne z najnowocześniejszych obiektów sportowych na świecie, które niestety nie powstają w Polsce, proponuję wyprawę na najbliższe zawody w marcu. Bilety kosztują 35 i 40 euro, a dzieci do sześciu lat kibicują za darmo.
Tekst i foto. Marta A. Szatkowska

Zobacz kolejny artykuł

Spacer śladami historii miasta

Warto wybrać się na kolejny wakacyjny spacer, by poznać wyjątkową historię naszego miasta związaną z …