Najnowsze informacje
anal pump

Uwaga na wszy w szkołach

Rodzice uczniów jednej z płockich szkół zwrócili się z prośbą do płockiego sanepidu i ratusza o interwencję w sprawie problemu z wszami. Zaniepokojeni alarmowali, że sprawa jest trudna i oczekują pomocy w rozwiązaniu problemu oraz podjęcia skutecznych metod walki z uciążliwymi pasożytami. Ratusz na spotkanie dotyczące tego tematu zaprosił dyrektorów wszystkich miejskich przedszkoli i szkół podstawowych. Sanepid rozesłał ulotki z informacjami dotyczącymi zapobiegania i zwalczania wszy. Wychowawcy na spotkaniach z rodzicami przypominali o tym, by rodzice uważnie i często kontrolowali głowy dzieci. A w płockich aptekach preparaty pozwalające pozbyć się wszy są w ostatnich kilku miesiącach coraz częściej sprzedawane.
Do wszystkich szkół i mediów trafiły pismo i ulotki mówiące o tym, jak zapobiegać i radzić sobie z wszawicą. W płockim sanepidzie zapewniają, że na szczęście o żadnej epidemii nie ma mowy. – Była jedna pisemna interwencja od rodziców. Prosili o pomoc, bo bali się, że problem może dotknąć ich dzieci – mówi Danuta Bronarska, kierownik sekcji higieny dzieci i młodzieży w płockiej stacji sanitarno-epidemiologicznej. Potwierdza to także kierownik ratuszowego oddziału oświaty Aleksandra Jadczak. – Rzeczywiście wpłynęło pismo w tej sprawie. Odbyło się spotkanie z dyrektorami przedszkoli i szkół podstawowych, podczas którego przekazaliśmy wszystkie wytyczne dotyczące profilaktyki, postępowania, broszury. Ale było to spotkanie profilaktyczne, a nie mające na celu zapewnienie wsparcia dla szkół. Bo te radzą sobie z problemem, nawet jeśli się w szkole pojawi. I nie mamy żadnych dodatkowych sygnałów, że dzieje się coś niepokojącego w tej szkole czy innych placówkach – mówi Aleksandra Jadczak.
Czy skala problemu narasta? O tym trudno mówić, bo z chwilą wykreślenia w 2009 roku wszawicy z listy chorób zakaźnych nikt takich statystyk nie prowadzi. Jednak od 2003 roku, kiedy rozporządzenie ministra zniosło obowiązek kontroli higieny szkolnej, pielęgniarki szkolne nie mogą bez pisemnej zgody rodziców sprawdzać czystości głów oraz ubrań dzieci, więc problem może być coraz większy. – W szkołach był on obecny zawsze. W sytuacji, gdy pielęgniarka może sprawdzać czystość dziecka tylko i wyłącznie na pisemną zgodę rodziców, szczególnie ważna jest ich rola i postawa. Muszą oni systematycznie kontrolować stan głów swoich dzieci, nauczyć je, że czapka, grzebień i gumki do włosów są tylko ich własnością – mówi Danuta Bronarska.
Aleksandra Jadczak dodaje, że rodzice często utrzymują, iż powodem obecności na głowie nieproszonych gości jest szkoła. A zapominają, że pobyt w każdym dużym skupisku osób może być przyczyną problemu. – Dlatego podczas spotkań szkolnych z rodzicami apelujemy, aby zastosować się do przekazywanych zaleceń i bardzo pilnować zasad higieny – mówi Aleksandra Jadczak.
Warto, bo jak sprawdziliśmy w kilku aptekach, problem jednak istnieje. W ostatnich miesiącach coraz częściej sprzedawane są preparaty pozwalające pozbyć się wszy i gnid.
– Od początku września preparaty pozwalające pozbyć się pasożytów sprzedają się w zdecydowanie większej liczbie niż przed kilkoma miesiącami i w ubiegłym roku. Jeśli już je sprzedawaliśmy, to naprawdę sporadycznie. Mogłoby się wydawać, że problem nie istniał. W ostatnich tygodniach jest to jeden z bardzo często poszukiwanych preparatów. Wieczorem zakłopotane mamy przychodzą, bo coś wypatrzyły na głowie dziecka – słyszymy w aptece Na Zdrowie przy ulicy Nowy Rynek 2 w Płocku.
Problemu nie bagatelizują dyrektorzy szkół. Ewa Woźniak, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 23 mówi, że: – Każdy sygnał jest traktowany bardzo poważnie. Od początku roku w kilkunastu klasach przeprowadzone były kontrole. Rzeczywiście było kilkunastu uczniów z problemem. Nie zamiatamy problemu pod dywan, bo jego rozwiązanie jest w interesie nas wszystkich. Jest stosowana pełna profilaktyka. Rodzice chcą, aby pielęgniarka szkolna sprawdzała czystość głów, wyrazili na to pisemną zgodę. Robimy wszystko, co możliwe jest w tej kwestii. Nie chcemy, aby była to walka z wiatrakami, więc rodzice, uczniowie otrzymują pełną informację – mówi dyrektor Woźniak.
O tym, że przypadki wszawicy zdarzały się i zdarzają w szkołach mówi dyrektor Szkoły Podstawowej nr 16 w Płocku Anna Rosińska.
– Z takim problemem może zetknąć się każda szkoła. Nie wszyscy dyrektorzy o tym mówią, bo wciąż jest to wstydliwy problem, chociaż nie zawsze jego źródłem jest szkoła. Jeśli jednak problem pojawi się, ważne jest, aby umieć właściwie i skutecznie przekazać rodzicowi odpowiednie informacje. I jak wszędzie położyć nacisk na profilaktykę. Taka tematyka musi być podejmowana podczas pogadanek z uczniami, spotkań z rodzicami. Ogromna jest rola szkolnej pielęgniarki. W naszej szkole mamy doświadczonego pracownika i w sytuacjach, gdy sporadycznie problem pojawi się, jest on skutecznie rozwiązywany – mówi dyrektor Rosińska.
Jak wygląda sytuacja w płockich szkołach w pielęgniarskich statystykach? – Biorąc pod uwagę występowanie wszawicy w poprzednich latach, skala problemu jest na tym samym poziomie. Przypadki wszawicy zdarzają się praktycznie w każdej szkole podstawowej. Przeglądy higieny osobistej uczniów nie należą do świadczeń gwarantowanych, udzielanych przez pielęgniarki i higienistki szkolne w środowisku nauczania i wychowania. Wykonywane są one wyłącznie na prośbę samych uczniów, rodziców, nauczycieli i dyrekcji szkoły. Problemem jest jednak nie sama wszawica, ale jej zwalczanie. Rolą rodzica jest zadbanie o higienę własnego dziecka, a tym samym o higienę włosów. Rzeczywistość niestety bywa różna i okazuje się, że wielu rodziców pomimo komunikatów od pielęgniarek szkolnych dalej nie radzi sobie z problemem. Wszawica szerzy się dość łatwo, ale w prosty sposób można ją zlikwidować, pod warunkiem zastosowania łatwo dostępnych preparatów i systematycznej kontroli głowy – wyjaśnia Marek Mieszkowicz, dyrektor ds. lecznictwa w Płockim Zakładzie Opieki Zdrowotnej.
Takimi danymi Płocki ZOZ nie dysponuje w kwestii występowania wszawicy w przedszkolach, bo tu nie wykonuje świadczeń zdrowotnych. Jak informuje dyrektor Mieszkowicz, w ramach promocji zdrowia i edukacji zdrowotnej we wszystkich płockich szkołach poruszana jest tematyka higieny osobistej. Działania są spotęgowane w wypadku zgłoszenia problemu przez rodziców, wychowawców, dyrekcje szkoły.
Teresa Radwańska-Justyńska
t.radwanska@tp.com.pl
fot. Dariusz Ossowski

Co może pielęgniarka
Wstydliwy i swędzący problem w mniejszym lub większym stopniu dotyczy albo będzie dotyczył każdej ze szkół. Ale w świetle obowiązujących przepisów pielęgniarki szkolne muszą mieć na sprawdzenie czystości głowy dziecka pisemną zgodę rodzica. Jak zatem walczyć z wszawicą skoro w 2003 roku minister zdrowia zniósł obowiązek kontroli uczniów przez pielęgniarki szkolne? Ponadto w standardach postępowania pielęgniarek szkolnych opracowanych przez Instytut Matki i Dziecka sprawdzanie czystości ciała i odzieży dziecka uznano za gwałcenie praw dziecka. Czy powinno to się zmienić?

Ewa Jędrzejewska-Gutkowska
Jestem absolutnie za tym, aby pielęgniarki szkolne bez zbędnych procedur wspierały rodziców, dyrektorów, nauczycieli w walce z problemem wszy. Zdaję sobie sprawę z tego, że bardzo mocno cenimy sobie prywatność, ale są sytuacje takie jak ta, gdzie rodzice nie powinni wytaczać żadnych argumentów przeciwko. Nie sądzę, żeby sprawdzanie czystości głowy komuś zaszkodziło. A im szybciej problem jest wychwycony, tym szybciej można podjąć skuteczne działania dla siebie i innych osób, z którymi takie dziecko ma kontakt. Opór rodziców w tej kwestii jest dla mnie niezrozumiały.

Grażyna Figiel-Bętlejewska
W sytuacji, kiedy coraz częściej słyszymy, że w przedszkolach, szkołach pojawia się problem wszawicy, nie powinno być jakichkolwiek utrudnień ze strony rodziców, tylko pełna współpraca z pielęgniarkami, nauczycielami. Przecież to jest dla dobra naszego dziecka. Moje dziecko jest uczniem w szkole podstawowej i nie mam nic przeciwko temu, aby takie kontrole były. Profilaktyki nigdy nie jest za dużo, każde dodatkowe sprawdzenie czystości włosów jest ważne. Bo jeśli problem pojawi się, to w naszym interesie jest to, by jak najszybciej z nim rozpocząć walkę, aby ponownie nie wracał.

Żaneta Jasińska
Jestem absolutnie za tym, aby w szkołach, tak jak kiedyś pielęgniarki szkolne sprawdzały czystość dzieci. Zwłaszcza głów, bo niestety o problem z wszami nie trudno. I jeśli nie będzie zauważony, to jego skala dość szybko może stać się problematyczna. A nie o to chodzi. Trzeba jednak pamiętać, że to my, rodzice musimy być szczególnie uważni, pamiętać o systematycznych kontrolach i nie mówić, że nas ten problem nie dotyczy. Bo wszawica często błędnie kojarzona jest wyłącznie z brudem, patologią.

Marek Łączny
Dla mnie każda forma dodatkowej profilaktyki, a za taką uważam sprawdzanie czystości głów przez pielęgniarki, jest jak najbardziej potrzebna i konieczna. Z pewnością nie traci tu nic ani rodzic, ani dziecko. Nie rozumiem oporu tych rodziców, którzy się tu buntują. Owszem, jest to wstydliwy problem, ale ze względu na to, że pojawia się on coraz częściej, uważam, że powinna być zmiana przepisów w tym zakresie, aby skuteczniej zapobiegać rozprzestrzenianiu się wszawicy i szybciej walczyć, jeśli pojawi się taki problem.    rad

Zobacz kolejny artykuł

Rezonans najnowszej generacji na Winiarach

U ponad dwustu pacjentów wykonano badania nowoczesnym tomografem zakupionym dla szpitala wojewódzkiego na Winiarach. Najnowszej …