Najnowsze informacje
anal pump

Ślub, gdy koniec świata

24 grudnia to dla Polaków ważna data. Zwykle o Wigilii, Bożym Narodzeniu, a potem o Sylwestrze mówiło się i pisało w końcówce roku najczęściej. W tym roku światem rządzi jednak 21 grudnia. Tego dnia, zgodnie z proroctwem Oriona oraz kalendarza Majów, ma nastąpić koniec świata. Nikt nie wie, jak ma on wyglądać: czy będzie to katastrofa, wybuch, powódź, oziębienie klimatu, tsunami, czy może coś uderzy w ziemię, a ta przestanie istnieć. Ważne, że trzeba się przygotować. Większość z nas ma zamiar spędzić ten dzień w gronie najbliższych, w domu z rodziną, w poczuciu bezpieczeństwa. Są i tacy, którzy 21 grudnia zamierzają wkroczyć na nową drogę życia.
Zawarcie związku małżeńskiego to dla dwojga młodych ludzi oraz ich rodzin wielkie wydarzenie, poprzedzone miesięcznymi przygotowaniami. Wszystko jest dokładnie przemyślane: data zawarcia ślubu, scenariusz uroczystości, lista zaproszonych gości. Większość narzeczonych wcześniej przeszukuje strony internetowe, by wiedzieć, czego unikać w dniu ślubu. Wszystko po to, by zawarty związek był szczęśliwy, długi i najlepiej do końca życia, choć być może tylko do końca świata.
Dlatego nowożeńcy szczególnie dbają o właściwy dobór stroju, by było w nim coś nowego (symbol dostatku), starego (wsparcie rodziny i przyjaciół), białego (symbol czystości i niewinności), niebieskiego (wierności małżeńskiej) oraz pożyczonego (przychylności i życzliwości nowej rodziny). Pamiętają też, by przed ślubem nie przymierzać obrączek, bo to przynosi pecha i skraca staż małżeński.
Płocczanie nie stronią od zawierania związków małżeńskich, z roku na rok liczba osób stających na ślubnym kobiercu wzrasta. W 2011 roku sporządzono 776 aktów małżeńskich, w tym 328 cywilnych, 412 konkordatowych, zaś 36 zostało umiejscowionych w Polsce. W 2012 roku na ślubnym kobiercu stanęło już ponad 785 par, 31 ślubów zostanie prawdopodobnie jeszcze udzielonych do końca roku. Prawdopodobnie, bo zarezerwowanie daty w Urzędzie Stanu Cywilnego wcale nie oznacza, że para zdecyduje się powiedzieć w obecności świadków „tak”.
W 2012 roku liczba zawartych związków małżeńskich na pewno przekroczy 800. Do 10 grudnia zarejestrowano 306 ślubów cywilnych, 443 konkordatowe, dokonano także 36 transkrypcji, zawartych głównie w Wielkiej Brytanii i Niemczech ślubów zagranicznych.
Wbrew temu, czego można było oczekiwać, tylko trzy pary były chętne na wzięcie ślubu 12 grudnia 2012 roku. Wszystkie trzy chciały powiedzieć „tak” o godz. 12.00. Ostatecznie uroczystości rozpoczynały się o godz. 11.30, 12.00 i 12.30. – Zwykle nowożeńcy mają już wybraną datę swojego ślubu – mówi Ewa Wierzbicka, zastępca kierownika USC w Płocku. – Najczęściej biorą pod uwagę rocznicę poznania się albo datę urodzenia jednego z nich. Teraz już nie ma znaczenia, jaki to miesiąc: czy ma w środku literkę „r”, czy nie, nie ma też znaczenia dzień tygodnia. W soboty jest najwięcej ślubów, ale równie wspaniałe uroczystości, przy dużej liczbie gości, odbywają się w poniedziałki, wtorki, także czwartki. Dzień tygodnia nie ma znaczenia. Zawsze, czy to w weekend, czy zwykły dzień tygodnia staramy się, by atmosfera była wyjątkowa.
Podobnie jak 12 grudnia, trzy pary wymarzyły sobie, żeby wziąć ślub 21 grudnia, czyli w zapowiadany dzień końca świata. Może to dobry sposób na jego spędzenie? Co ciekawe, nie ma żadnej chętnej pary, by zawrzeć związek małżeński 20 grudnia, choć data 20.12.2012 będzie łatwa do zapamiętania. Nie ma też żadnej pary, która zdecydowała się stanąć na ślubnym kobiercu 22 grudnia. Zwykle w soboty odbywa się ślub za ślubem, ale dzień po końcu świata Urząd Stanu Cywilnego w Płocku będzie nieczynny. Czyżby urzędnicy nie wierzyli, że 22 grudnia będzie jeszcze coś istniało?
Pracownicy Urzędu mają nadzieję, że w tegoroczne Boże Narodzenie odbędzie się zaplanowanych 6 ślubów, a potem 8 związków małżeńskich zostanie zawartych 29 grudnia, zaś ostatnich 5 w tym roku – 31 grudnia. Sporo par przychodząc rezerwować termin, bardzo chciało złożyć przysięgę jeszcze w tym roku. Być może przyszły, 2013 rok, kojarzy się z pechem, w końcu „13” choćby w dacie ślubu nie dla wszystkich musi być szczęśliwa.
Nie ma dziś takich przypadków, by państwo młodzi weszli do Urzędu z ulicy, nieelegancko ubrani i poprosili pracowników USC, by byli ich świadkami. Uroczystości są zawsze przemyślane w najdrobniejszych szczegółach, a atmosfera podniosła. W Płocku nie zanika instytucja małżeńska, można powiedzieć, że na to się nawet nie zanosi, a dowodem jest fakt, że na ślub zarezerwowane są już przyszłoroczne terminy, także czerwcowe i lipcowe.
W Urzędzie rezerwowane są terminy maksymalnie na pół roku do przodu, ale w wyjątkowych sytuacjach, gdy nowożeńcy zamierzają powiedzieć „tak” w obecności wielu najbliższych i znajomych, planują wszystko z dużym wyprzedzeniem. W płockim USC świadkami uroczystości może być 120, a maksymalnie 150 osób.
Duże wyprzedzenie ma też złe strony. – Nie są to zbyt częste przypadki, ale zdarza się, że nupturienci, czyli przyszli małżonkowie, zapominają o wcześniej zaplanowanym ślubie – dodaje E. Wierzbicka. – Może trudno w to uwierzyć, ale dotyczy to przede wszystkim terminów świątecznych. Przed rokiem przyszliśmy w Boże Narodzenie do Urzędu, by nowożeńcy mogli wziąć ślub. Zaplanowane 4 śluby odbyły się, kolejne dwie pary nie dotarły i nie poinformowały nas o zmianie decyzji. Udało nam się dodzwonić i okazało się, że wyjechali za granicę, jedna z nich była 5 tys. km od Płocka.
Ze statystyk wynika, że szybko rozpadają się związki małżeńskie zawarte 14 lutego w Walentynki.
– Zwykle takie śluby mają szczególną oprawę, są bardziej różowe, balonikowe, z serduszkami, z wieloma gadżetami, ale z naszych obserwacji wynika, że nie trwają one zbyt długo – zapewnia E. Wierzbicka.
– Uprzedzamy nowożeńców o statystykach i bardzo często rezygnują oni z tej daty, wybierają inną. Nie chcą ryzykować szybkiego rozpadu małżeństwa.
W zawartych 785 ślubach w tym roku w 587 przypadkach mówili sakramentalne „tak” kawaler i panna, w 61 rozwodnik brał za żonę pannę, a w 59 ślub brało dwoje rozwodników. 44 razy na ślubnym kobiercu stawali kawaler i rozwiedziona, zaś po 4 razy kawaler i wdowa oraz dwoje wdowców. Zanotowany został tylko jeden przypadek zawarcia związku małżeńskiego między wdowcem i panną oraz rozwiedzionym i wdową.
W największej liczbie przypadków, bo aż w 114 mężczyzna był starszy o rok od swojej oblubienicy. Różnica 15 lat między małżonkami była zanotowana 5 razy, różnica 24 lat w 3, zaś w dwóch małżeństwach mąż był starszy od żony o 31 lat. Tylko w jednym przypadku różnica wynosiła 37 lat. Najpopularniejsze są związki, w których kobieta jest młodsza od mężczyzny. Tylko w jednym przypadku zanotowano zawarcie związku małżeńskiego między kobietą o 15 lat starszą od swojej drugiej połówki.
Znany jest żart, że najważniejszym i najczęstszym powodem rozwodów są właśnie śluby. W ubiegłym roku sąd wydał 236 decyzji o rozwiązaniu lub separacji małżeństwa.
W 2012 roku te liczby są znacznie większe, co oznacza, że więcej par małżeńskich zdecydowało się na oddzielne życie. Do 10 grudnia wydane zostały przez sąd 262 decyzje o rozwiązaniu małżeństwa lub orzeczenia o separacji. – Z naszych analiz wynika, że nie ma tu żadnej reguły. Rozwodzą się pary z długoletnim stażem, ale także ludzie bardzo młodzi, którzy nie mogli jeszcze poznać wszystkich blasków i cieni życia we dwoje.
Tegoroczny 21 grudnia wzbudza ogromne emocje. W kilku krajach pracownicy zażądali wcześniejszej wypłaty wynagrodzenia za pracę, wypisali karty urlopowe, wykupili wycieczki w rejony, które ponoć mają być bezpieczne w tym wyjątkowym dniu. Zarezerwowane są miejsca w schronach, podziemnych budowlach, które zostały zbudowane na wypadek kataklizmu. Trwają wyprzedaże w sklepach i salonach samochodowych, ot tak, na wszelki wypadek, by dać ludziom możliwość wydania oszczędności.
Jedni chcą ten dzień spędzić na rozmyślaniach, na modlitwie, inni chcą się bawić, by wykorzystać ostatnie godziny na ziemi. W końcu nie wiadomo, jak długo trwać będzie koniec świata, jakie będą jego efekty i czy coś nas czeka następnego dnia, w sobotę 22 grudnia.
Jola Marciniak
jola.marciniak@tp.com.pl
fot. kaphotokevm1 – Fotolia

Czy data zawarcia związku małżeńskiego powinna być szczególnie wybrana?

Michał Królikowski
Moim zdaniem wybór konkretnej daty, dnia ani miesiąca, absolutnie nie ma żadnego znaczenia. Najważniejsze jest uczucie między dwojgiem ludzi. Małżonkowie przez lata wspólnego życia będą mieli mnóstwo takich dat, które będą chcieli zapamiętać i na pewno, obojętnie jaka ona będzie, data ślubu zostanie przez nich zapamiętana. Zresztą wiele małżeństw hucznie obchodzi nie tylko okrągłe rocznice tego wydarzenia. A czy to jest 12.12, czy 1 maja, to nie jest ważne. W końcu ludzie pobierają się także w święta wielkanocne, a co roku jest to inna data.

Agata Bogiel
Dzień zawarcia związku małżeńskiego był mi całkowicie obojętny, ale wiedziałam, że musi to być koniecznie miesiąc z literką „r”. Początkowo miał to być październik, miał przynieść nam szczęście, ale ostatecznie wzięliśmy ślub w sierpniu i dziś, po 17 latach wspólnego życia mogę powiedzieć, że to był bardzo dobry wybór.

Elżbieta Smulska
Powiem szczerze, że bardzo chciałam, aby w miesiącu, w którym będę brała ślub, była literka „r”. Potem jednak okazało się, że wybraliśmy z narzeczonym maj, nie sugerując się żadnymi przesądami. Ze względu na zobowiązania mojego przyszłego męża musieliśmy zmienić datę i ostatecznie wzięliśmy ślub na początku czerwca. Nie wiem, czy to dlatego, ale jesteśmy razem 17 lat i nie mam żadnych powodów do narzekań. Za to moja siostra i jej narzeczony specjalnie wybrała datę 08.08.2008, wierząc, że przyniesie im szczęście. I rzeczywiście, są razem cztery lata, doczekali się dziecka, chyba wierzą w moc tej daty. Najważniejsze, że najbliżsi i znajomi doskonale tę datę pamiętają.

Bogdan Janiszewski
Jedno jest pewne, data nie musi być szczęśliwa, nie jest ważne jakiego dnia i miesiąca ludzie się pobierają. Przede wszystkim muszą się kochać, rozumieć, wspólnie rozwiązywać problemy i razem cieszyć się z sukcesów. Myślę, że jak jest miłość, to związek można zawrzeć nawet 29 lutego i rocznicę obchodzić raz na cztery lata. A, żartując, szkoda, że o tym nie pomyśleliśmy z żoną, trzeba byłoby pamiętać o prezentach tylko w roku przestępnym. Poza tym nie jestem przesądny, nie przemawia do mnie fakt, że ślub zawarty 12, a nie 13 dnia miesiąca, lub w lutym, a nie w miesiącu z literką „r” w środku da rodzinie więcej szczęścia.

Andrzej Wolano
Uważam, że ciężko wybrać sobie taką datę ślubu, która gwarantowałaby szczęście rodziny. Najważniejsze jest, z kim zawieramy związek małżeński, jakie nas wiąże uczucie. Pewnie, że gdyby wybrać taką symetryczną, albo coś upamiętniającą datę, to byłoby ją łatwo zapamiętać. W końcu każda małżonka jest nieszczęśliwa, kiedy jej druga połowa zapomina o tym szczególnym w ich życiu dniu. Chyba jednak mało kto przed ślubem myśli o tym. Ja datę swojego ślubu pamiętam, bo jest właśnie symetryczna 10.10.2002. Data jest datą, ale poważniejszym momentem jest podjęcie wspólnej decyzji i przekonanie, że ta druga osoba jest tą, z którą chcemy spędzić resztę życia.    Jol.

Zobacz kolejny artykuł

Rezonans najnowszej generacji na Winiarach

U ponad dwustu pacjentów wykonano badania nowoczesnym tomografem zakupionym dla szpitala wojewódzkiego na Winiarach. Najnowszej …