Najnowsze informacje
anal pump

Nasze świąteczne życzenia

Kiedy czytelnicy dostają do rąk zielony Tygodnik Płocki, najlepszy to znak, że święta są tuż-tuż. Na balkonie stoi choinka, jeszcze bez bombek, ale już w radosnym oczekiwaniu na dzieci, które pięknie ją przystroją. Po domu snują się świąteczne zapachy, jakich nie da się wyczarować przy innej okazji. W kuchni czeka piernik, a pani domu sprawdza, czy wystarczy suszonych owoców i grzybów. Jeszcze wizyta w sklepie po ryby i można powoli kończyć przygotowania do świąt. Oczywiście mieszkanie jest wysprzątane, można więc usiąść w fotelu i zastanowić się, jaki był ten mijający rok i jakie mamy plany na kolejny. No właśnie, jakie są te nasze świąteczne marzenia?
Czas na marzenia jest zawsze wtedy, gdy zbliża się wieczór. Można przygotować sobie aromatyczną herbatę, usiąść w fotelu i zatopić się w rozmyślaniach. Pomyślimy w tej magicznej chwili, że za kilka dni o tej porze zapalimy lampki na choince, popatrzymy na świąteczne prezenty ułożone pod drzewkiem, a potem podzielimy się opłatkiem, będziemy życzyć sobie tego, co najlepsze, i zjemy kolejne, specjalnie przygotowane potrawy. Nie będzie kłótni, swarów, tylko uśmiechy, radość i nadzieja. Po kolacji pośpiewamy kolędy, pójdziemy na pasterkę, ufni w wierze, że będzie lepiej, że spełnią nam się wszystkie marzenia.
Najczęściej powtarzamy, że życzymy sobie zdrowia, bo bez niego trudno o radość i zadowolenie. Po cichu dodajemy, że przydałoby się więcej pieniędzy, bo ostatnio coś mamy więcej wydatków niż dochodów. Myślimy też o podróżach, o zdanych egzaminach, o powiększeniu rodziny, o wyzwaniach i sukcesach. Każdy z nas ma gdzieś głęboko w sercu swoje małe pragnienia, które powinny się spełnić, by życie było prostsze, fajniejsze, weselsze, szczęśliwsze.
Zapytaliśmy znane i nieznane osoby z Płocka o ich marzenia świąteczne. Nie wszyscy chcieli o nich mówić, tłumacząc, że to zbyt intymne, że nie mają czasu na marzenia, bo muszą działać, albo nie chcieli się nimi dzielić. Ale udało nam się nakłonić kilka ważnych dla płocczan osób, by zdradzili, o czym marzą.
Biskup płocki ks. Piotr Libera, zgodził się podzielić z parafianami i czytelnikami Tygodnika Płockiego swoimi marzeniami świątecznymi. – Przed świętami Bożego Narodzenia chciałbym znaleźć czas na wyciszenie się, uspokojenie, aby móc pobyć tylko z Jezusem. Uważam, że bardzo ważne jest osobiste, wewnętrzne przygotowanie się do tych wyjątkowych świąt. Marzę, by dobre przeżycie świąt stało się również udziałem powierzonej mi rodziny diecezjalnej, a więc parafii, które poprzez udział w rekolekcjach adwentowych przygotowują się obecnie na spotkanie z przychodzącym Emmanuelem. By rodziny, które przeżywają trudności materialne, mogły spędzić święta w spokoju, przy wspólnym stole. Chciałbym, aby spadł śnieg, bo będę mógł wtedy przypiąć narty do biegania i uprawiać jedną z moich ulubionych dyscyplin sportowych. Poza tym lubię spędzać czas przedświąteczny i świąteczny przy dobrej lekturze. Marzy mi się też więcej czasu na spotkania z bliskimi, zwłaszcza z moim bratem, ale także z dalszą rodziną. Chciałbym usiąść z nimi przy blasku choinki i śpiewać wspólnie tradycyjne, polskie, piękne kolędy.
Dla prezydenta Płocka Andrzeja Nowakowskiego najważniejsze jest, aby mieszkańcy mogli osiągnąć wytyczone przez siebie cele. – Przede wszystkim życzę spełnienia marzeń, tych realnych, ale także tych, które gdzieś tam, po cichutku, by nikt nie usłyszał, każdy w sercu nosi. Życzę, by tam, gdzie trzeba było walczyć, nigdy nie zabrakło serca i wiary w to, że można odnieść zwycięstwo, nawet gdy szanse na to są znikome.
Życzę także, by dla nikogo nie zabrakło pracy, żeby każdy, kto chce pracować, odpowiednią dla siebie pracę znalazł. Chciałbym, żeby w Płocku w przyszłym roku powstały nowe zakłady, nowe miejsca pracy, a ci pracodawcy, którzy są już w tej chwili, nie żałowali środków na podwyżki. Po prostu, żeby kryzys się skończył. Z perspektywy prezydenta chciałbym, żeby te wszystkie inwestycje, które rozpoczęliśmy zakończyły się w terminie i z sukcesem. Rozpoczęliśmy duże projekty: budowę wiaduktu i obwodnicy, mam nadzieję, że będą dobrze służyły mieszkańcom.
Andrzej Nowakowski jest nie tylko prezydentem, także mężem i ojcem. Czego życzy najbliższym? – Najbardziej życzę sobie, żeby nie zabrakło mi sił i zdrowia do dalszej pracy. Rodzina sobie życzy, żebym więcej czasu spędzał w domu, wszystkiego jednak nie da się pogodzić. Ale już wie, że w 2014 roku na pewno nie będzie łatwiej, a chyba mogę już teraz powiedzieć, że będzie jeszcze trudniej. Dlatego marzę chociaż o tym, żebyśmy byli zdrowi i pełni radości.
Szczęście i zdrowie są ważne, ale mówiąc o marzeniach nie można zapomnieć o podróżach. Prezes zarządu, dyrektor generalny Przewozów Regionalnych spółka z o.o. Ryszard Kuć na pytanie o marzenia, odpowiedział. – Życzyłbym sobie, a także wszystkim ludziom, abyśmy każdy dzień rozpoczynali z uśmiechem na twarzy. Aby realizacja planów, nawet tych najbardziej abstrakcyjnych, była drogą pełną przygód. Zdrowia, które pomoże w realizacji planów, oraz przyjaciół, z którymi moglibyśmy dzielić nasze sukcesy. Chciałbym także, aby kolej w Polsce była nowoczesna, szybka i bezpieczna, a praca na kolei mogła być źródłem dumy i życiowego spełnienia. Mimo iż Przewozy Regionalne nie obsługują połączeń kolejowych przebiegających przez Płock, życzę mieszkańcom Płocka, aby mogli codziennie bezpiecznie i punktualnie docierać do szkoły i pracy koleją.
Na podzielenie się swoimi marzeniami z czytelnikami Tygodnika znalazł czas także Tomasz Marzec, kanclerz Loży Płockiej BBC. – Czas świąt Bożego Narodzenia jest czasem szczególnym. Sprzyjającym zadumie, spędzaniu czasu z bliskimi oraz przypomnieniu sobie o własnych marzeniach. Marzenia, często określane motorem napędowym naszego życia, są nam do niego niezbędne. Pozwalają oderwać się od codziennej rzeczywistości i wyznaczać sobie nowe kierunki oraz cele. Moim największym marzeniem świątecznym jest spędzenie czasu w rodzinnym gronie, jak również to, aby moi pracownicy oraz współpracownicy spędzili święta w miłej, świątecznej i rodzinnej atmosferze. Mam nadzieję, iż Nowy Rok będzie sprzyjał realizacji marzeń tych mniejszych i tych, do których dąży się latami. Życzę tego sobie, redakcji Tygodnika Płockiego oraz wszystkim czytelnikom.
Marek Mokrowiecki, dyrektor Teatru Dramatycznego w Płocku, chciałby być po prostu dobry. – Marzy mi się, żebym przestał się wściekać, żebym najpierw policzył do dziesięciu, zanim coś powiem. Mam też takie marzenia pogodowe, żeby był śnieg i można było jeździć na nartach, a latem – żeby można popływać. Jeśli zdrówko mi dopisze, to może uda się wybrać w pielgrzymkę do Santiago de Compostela, miejsca spoczynku św. Jakuba w Hiszpanii. I jeszcze mam takie służbowe marzenie, żeby wyreżyserować jeszcze kilka dobrych sztuk, ale nie zdradzę jakich, żeby nie zapeszać.
Leonard Sobieraj, dyrektor Muzeum Mazowieckiego, zdradził nam swoje marzenia służbowe. – Przede wszystkim życzę pomyślności mieszkańcom Płocka, żeby miasto rozwijało się w tym tempie jak dotychczas, podnosił się jego prestiż i więcej turystów tu przyjeżdżało. Mam wielkie marzenia inwestycyjne, nowe placówki, nowe skrzydło muzeum, w którym moglibyśmy eksponować art déco i umieścić pamiątki po wielkich płocczanach: Stefanie Themersonie, Władysławie Broniewskim oraz Mirze Zimińskiej Sygietyńskiej. Cieszy mnie, że wkrótce powstanie pomnik najsławniejszej płocczanki, pani Miry. Rozpoczynamy realizację Centrum Chemii, czyli projektu poświęconego edukacji dzieci i młodzieży. To będzie coś w rodzaju Centrum Nauki Kopernik. Życzę także pomyślności pracownikom, bo wiem, że dużo zależy ode mnie, ale przede wszystkim od nich. A prywatnie życzę zdrowia, sobie i całej mojej rodzinie, żeby miło spędzić te święta i powitać Nowy Rok. Moja córka uczy się w gimnazjum, to trudny wiek, ale razem powinniśmy sobie poradzić ze wszystkimi problemami. No i marzą mi się wreszcie wakacje. Przed laty stale jeździliśmy nad Morze Śródziemne, dawno tam nie byłem, może uda się wyjechać w przyszłym roku.
Dyrektor Liceum Ogólnokształcącego im. Władysława Jagiełły, jak sam mówi, ma skromne marzenia.
– Najbardziej to marzę, by rok 2013 już się skończył, bo obfitował w rozstania z ludźmi, którzy odeszli z tego świata. Ale było też wspaniałe wydarzenie, na świat przyszła moja wnuczka Alicja, to ogromna radość w rodzinie. Moim marzeniem jest też, żeby nauczać dzieci, a dzieci żeby uczyły nauczycieli. Nauczyciele muszą wymagać, ale koniecznie powinni zdawać sobie sprawę, że uczą dzieci, które mogą popełniać błędy. Szkoła ma tak postępować i działać, by nauczyć wyciągać wnioski, wyprostować trudne sprawy i naprawić błędy. Wiem, że każdy chciałby mieć jak najwięcej i najlepiej. Ja chyba nie mam takich wymagań, żeby rządzić i żądać. Chciałbym za to, żeby ludzie, którzy żyją w moim otoczeniu byli zadowoleni, uśmiechnięci, przyjaźni. I życzę przede wszystkim zdrowia, bo lepiej być zdrowym niż bogatym, ale chorym – mówi Mirosław Piątek.
Marzenia mają wszyscy: dyrektorzy, prezesi, księża, a także sportowcy. Płocczanie doskonale znają Piotra Jaroszewskiego, zawodnika tenisa na wózkach, który od lat, wspólnie z przyjaciółmi, walczy o to, by osoby niepełnosprawne częściej wychodziły z domu. Jest jednym z tych ludzi, który ma marzenia i je najnormalniej w świecie spełnia. Podróżuje po całym świecie, jest przyjmowany przez głowy państw, startuje na igrzyskach paraolimpijskich, mistrzostwach świata i Polski, zdobywa medale na wszystkich najważniejszych imprezach krajowych.
Jakie marzenia ma człowiek, który działa, trenuje, startuje? – Moje sportowe marzenia dotyczą udanego startu w mistrzostwach świata, ale muszę na to patrzeć szerzej. Marzenia z ubiegłego roku mi się nie spełniły, bo dopadła mnie kontuzja i już wiem, co to znaczy być przez dłuższy czas wyeliminowany z czynnego życia. Oprócz sukcesu, który sobie wymarzyłem na przyszłorocznej najważniejszej imprezie na świecie, a sukces trzeba będzie odnieść, bo to rok kwalifikacji olimpijskich, mam też takie prywatne życzenia. Przydałoby się, żebyśmy wreszcie mogli trochę zwolnić, mieli więcej czasu dla siebie, żeby spojrzeć na być może nic nieznaczące rzeczy, na niedostrzeganych wcześniej ludzi.
Za kilka dni wszyscy będziemy sobie życzyć pomyślności i spełnienia marzeń. Oby rok 2014 był lepszy od tego, który wkrótce się skończy.
Jola Marciniak
jola.marciniak@tp.com.pl
fot. www.sxc.hu

Jakie są nasze świąteczne marzenia?

Milena Rubciak
Wolę planować, nie marzyć i przyszły rok już mam w miarę dokładnie zaplanowany. Wiem, jak będą wyglądać moje wakacje, co powinnam zrobić w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Ale są takie dalsze marzenia, skończenie studiów, znalezienie dobrej pracy, a potem założenie rodziny. Dokładnie w tej kolejności. A najbliższe marzenia? To chyba się zaręczyć (śmiech), żeby mój chłopak wreszcie mi się oświadczył. A czy jest szansa, by to zrobił? Mam nadzieję, że tak.

Małgorzata Jabłczyńska-Łabińska
Chciałabym przede wszystkim, żeby cała moja rodzina, bliższa i dalsza, spotkała się przy świątecznym stole i żeby wszyscy byli zdrowi. Prezenty pod choinką owszem, są ważne, bo mówi się, że są dla dzieci. Nie, my staramy się przygotować takie upominki, żeby wszyscy na nie czekali, dorośli także. Ale żeby je wręczyć, to musimy się spotkać i od lat staramy się, żeby nikogo przy wspólnym stole nie zabrakło.

Aneta Niedzielska
Moim największym marzeniem jest to, aby cała moja rodzinka była zdrowa. Niestety, kłopoty zdrowotne mają moi rodzice i dzieci. Bardzo doceniam ten walor, jakim jest zdrowie. Niczego więcej nie pragnę, tylko tego, żeby wszyscy byli zdrowi. To będzie największym świątecznym prezentem i spełnieniem marzeń.

Martyna Maślanka
Moją wielką pasją życiową jest sport i dlatego trudno się dziwić, że właśnie o sportowych marzeniach mówię najchętniej. Chciałabym zająć miejsce na podium Pucharu Europy w judo. Ale ważna jest także szkoła. W maju będę zdawała maturę, chcę zdawać dodatkowo biologię, muszę się więc dobrze przygotować, zaplanować czas tak, by cieszyć się z wyniku sportowego i zdanej matury. Potem oczywiście chcę iść na studia, ale jeszcze nie wybrałam kierunku. Wszystko musi się udać, jeśli nie będzie kontuzji. Niedawno złamałam palec, ale już jest dobrze.     Jol.

Zobacz kolejny artykuł

Rezonans najnowszej generacji na Winiarach

U ponad dwustu pacjentów wykonano badania nowoczesnym tomografem zakupionym dla szpitala wojewódzkiego na Winiarach. Najnowszej …