sobota , 22 Listopad 2014
Z ostatniej chwili:

Kolonii nie będzie!

To fatalna wiadomość dla najmłodszych mieszkańców Płocka. Urząd Miasta nie dofinansuje w tym roku letniego wypoczynku. To oznacza, że kilka setek dzieci z rodzin najbardziej potrzebujących wakacje spędzi w domu. W sięgającym 600 milionów budżecie Płocka zabrakło niespełna 250 tys. zł, aby dzieciaki wyrwały się z miasta. Rodzice są zrozpaczeni. Dla ich pociech takie kolonie były często jedynym wakacyjnym wyjazdem. Obecną sytuację określają jednym słowem: skandal.
Urząd Miasta letni wypoczynek organizował od 1997 r. Wszystko w ramach realizacji programów profilaktycznych. W ubiegłym roku na kolonie nad morze do Poddąbia pojechało 236 młodych płocczan. Budżet miasta kosztowało to 240 tys. zł. Ale w tym roku kolonii nie będzie. Powód? Brak pieniędzy w miejskiej kasie. Rodzice dzieci, które do tej pory korzystały z takiej formy wypoczynku, są zrozpaczeni. – Mogę zrozumieć, że brakuje pieniędzy, ale dlaczego zawsze oszczędności uderzają w najsłabszych? – pyta rozgoryczona pani Agnieszka, mama dwójki dzieci. – To skandal, żeby miasto nie dbało o swoją młodzież, to jest nieetyczne. Przecież wszyscy wiemy, w jakim mieście żyjemy, jakim powietrzem oddychają nasze dzieci. Teraz zabiera im się te dwa tygodnie nad morzem, po których wracały zdrowsze i odporniejsze na choroby.
Dzieci pani Agnieszki jeździły na kolonie od dwóch lat. W ubiegłym roku dopłaciła do ich wypoczynku 750 zł (w sumie rodzice dopłacili w 2009 r. nieco ponad 89 tys. zł – przyp. Red.). – Dla mnie te 750 zł było sporą kwotą – mówi pani Agnieszka. – Ale dało się ją jakoś wyłożyć. Teraz wertowałam internet i nie ma kolonii poniżej 1,5 tys. zł. Dla mnie to nierealna kwota. Zresztą dla wielu innych również. Dzieci mojej sąsiadki też jeździły na miejskie kolonie. Ale w te wakacje wszystkie zostaną w domu. Naprawdę nie wiem, co zrobić. Jestem załamana.
Wiceprezydent Płocka Piotr Kubera przyznaje, że rzeczywiście nie ma w tym roku pieniędzy na dofinansowanie kolonii. – Pochodziły one z tzw. funduszu alkoholowego – mówi. – Z tego funduszu będzie finansowana budowa Orlika. I te pieniądze na kolonie są wkładem własnym w budowę boiska. Ale zapewniam, że zrobimy wszystko, aby w przyszłym roku wrócić do kolonijnego programu.
Piotr Kubera wylicza, że w tym roku miasto dofinansuje „zielone” i „białe” szkoły, obozy, biwaki organizowane przez placówki szkolno–wychowawcze, że z tej formy wypoczynku skorzysta ponad 800 dzieci, że miasto dofinansowało letni wypoczynek dla 100 uczestników kolonii organizowanych przez Ligę Kobiet Polskich. Ale bez odpowiedzi pozostaje pytanie, jak to możliwe, żeby w miejskiej kasie nie udało się znaleźć niespełna 250 tys. zł na miejskie kolonie?
Przewodnicząca komisji polityki społecznej, radna Elżbieta Gapińska jest zaskoczona całą sytuacją. – To skandaliczna decyzja. Absolutnie nie mogę jej zrozumieć – mówi. – Nic nie wiedzieliśmy o rezygnacji z tych kolonii. Jestem zbulwersowana. Jeśli miasto ma pieniądze np. na koncerty, które także są potrzebne, to tym bardziej powinno je znaleźć na wypoczynek dzieci z rodzin potrzebujących. Dla nich była to często jedyna forma wyrwania się z miasta, żeby gdzieś wyjechać. Często dla tych dzieci był to w ogóle pierwszy wyjazd w życiu. Nie pojmuję, jak można było im to odebrać.
Psycholog Ewa Łuczak z płockiego gabinetu psychologicznego „Szansa” zwraca uwagę na inny aspekt całej sytuacji. Jej zdaniem to, że dzieci zostaną w wakacje w domach, nie jest najważniejsze. – Dzieci bez wątpienia miały informacje, że wyjadą na wakacje, tak jak to było wcześniej – mówi. – Tymczasem zostają w domu. Ich nadzieje zostały zawiedzione. I to jest bardzo istotne. Te dzieci odebrały sygnał, że ludziom nie można ufać, że dorośli nie dotrzymują słowa i świat jest im nieprzychylny.
Grzegorz Szkopek
g.szkopek@tp.com.pl