Najnowsze informacje
anal pump

Kierują do szpitala

SZPITALNa oddziale zakaźnym szpitala wojewódzkiego leży licealistka zarażona wirusem A/H1N1.
To pierwszy taki przypadek w okresie jesienno–zimowym w Płocku. W szpitalu zapewniają, że stan dziewczyny jest dobry i wkrótce opuści oddział. W przychodniach rośnie liczba pacjentów zgłaszających się do lekarzy z różnymi infekcjami. A lekarze pierwszego kontaktu znacznie częściej odsyłają chorych do szpitala na oddział zakaźny…
Romuald Ostrowski, szef powiatowej stacji Sanepidu w Płocku, potwierdza zarażenie wirusem A/H1N1. – To uczennica drugiej klasy jednego z płockich liceów – mówi. – To pierwszy przypadek takiego zachorowania w okresie jesienno–zimowym, a piąty w Płocku od początku roku.
Na oddziale zakaźnym uspokajają, że dziewczynie nic nie grozi.
– Jej stan jest dobry. I wszystko wskazuje na to, że szybko wróci do domu – stwierdziła doktor Maria Twarowska.
Gorączka grypy dotarła także do Płocka. W przychodniach jest więcej pacjentów niż rok temu. – Zgłasza się więcej osób z różnymi infekcjami – mówi Nina Kisielewska, lekarz z przychodni przy ul. Miodowej.
– Są to infekcje gardła, grypa, grypopochodne.
Zdaniem szefa płockiego Sanepidu nie ma jednak powodów do obaw. Zapewnia, że obecnie poziom zachorowań w Płocku na grypę jest zbliżony do tego z ubiegłego roku. Ale jednocześnie apeluje o zachowanie higieny. – To szansa na zmniejszenie ryzyka zachorowania – uważa. – Kichajmy i kaszlmy w chusteczki, myjmy często ręce.
Sanepid już przeprowadza kontrole w szkołach, czy w łazienkach są środki czystości. Jak na razie, wszystko jest w porządku.
W związku z wszechobecnymi informacjami o grypie, w Płocku pojawiła się nowa tendencja. Lekarze pierwszego kontaktu częściej kierują pacjentów na oddział zakaźny. – Jeszcze nie miałam takiego przypadku, ale gdyby pojawił się pacjent, który ma objawy zaawansowanej grypy, a ma jeszcze inne schorzenia, to bezpieczniej skierować go na oddział zakaźny, na specjalistyczne badania – przyznaje Nina Kisielewska. W szpitalu rzeczywiście takich skierowań jest więcej niż zazwyczaj. – To kilka osób dziennie – mówi Ewa Bława–Nowak, zastępca ordynatora oddziału zakaźnego. – Większość tych pacjentów, po badaniu, odsyłana jest do domu.
A jeśli już dopadnie nas grypa, to lekarze zalecają, aby nie wychodzić z łóżka. I oczywiście przyjmować leki. Ostatnio władze podjęły decyzję, że do aptek trafi więcej leku antywirusowego Tamiflu. Jednak medycy radzą ostrożnie podchodzić do tego specyfiku. – To lek, który ma sporo skutków ubocznych – mówi Nina Kisielewska. – Warto więc dokładnie przestudiować ulotkę. A podczas wizyty w gabinecie szczegółowo opowiedzieć, na co się chorowało, żeby lekarz wiedział, czy może nam zapisać Tamiflu.
Tamiflu ma jeszcze jedną wadę. To drogi lek. 10 tabletek kosztuje 125 zł. Ale na zdrowiu trudno oszczędzać.
Grzegorz Szkopek
g.szkopek@tp.com.pl

Zobacz kolejny artykuł

Rezonans najnowszej generacji na Winiarach

U ponad dwustu pacjentów wykonano badania nowoczesnym tomografem zakupionym dla szpitala wojewódzkiego na Winiarach. Najnowszej …