Jaka przyszłość Sadrobu? | Gazeta Tygodnik Płocki - informacje, wydarzenia, kultura, sport, zdjęcia, informator, portal, Płock, Sierpc, Gostynin, Wiadomości Płock -
Tygodnik Płocki Online Redakcja Biuro Ogłoszeń Kontakt Ogłoszenia Archiwum Tygodnik Płocki Online
Dzisiaj jest Środa, 8 lutego 2012, 38 dzień roku.

Jaka przyszłość Sadrobu?

01.09.2010 | Autor: Tygodnik Płocki | Kategorie: Temat numeru

Płockiemu Sadrobowi grozi likwidacja. Stanie się tak, jeśli propozycja głównego udziałowca, kutnowskiego Exdrobu, nie znajdzie uznania wśród drobniejszych akcjonariuszy. Exdrob chce dodatkowej emisji akcji płockiego przedsiębiorstwa. Miałoby to poprawić trudną sytuację Sadrobu, a przy okazji pozwoliłoby Exdrobowi przejąć całkowitą kontrolę nad płocką firmą. Drobni udziałowcy proponują, żeby kutnianie wykupili ich akcje za „godziwą cenę”, zamiast emitowali nowe. Na razie wyrok na Sadrob został odłożony. Ale niezależnie od rozstrzygnięć, jest pewne, że w Sadrobie będą redukcje zatrudnienia.
Sadrob to firma doskonale znana w Płocku. Jego faszerowanym kurczakiem zajadamy się wszyscy. Firma ma ponad 60–letnią tradycję. Na koncie mnóstwo nagród i wyróżnień za swoje produkty. W latach 90. została przekształcona w spółkę akcyjną, a udziałowcami stali się pracownicy i hodowcy drobiu związani z firmą. W 2002 r. nieco ponad 50 proc. akcji Sadrobu przejęła kutnowska firma Exdrob i stała się głównym udziałowcem.
Mimo dobrej marki Sadrob ma kłopoty finansowe. To o nich i wyjściu z trudnej sytuacji dyskutowano podczas sobotniego nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy. – W moim odczuciu to jedno z najważniejszych walnych w historii spółki – stwierdził Piotr Świderski, przewodniczący rady nadzorczej Sadrobu. I trudno nie zgodzić się z jego słowami. Bo w porządku obrad były raptem trzy punkty, ale o kapitalnym znaczeniu dla Sadrobu. Jeden z nich dotyczył informacji zarządu na temat działalności spółki w pierwszym półroczu 2010 r. Kolejne miały decydować o przyszłości płockiego zakładu. Pierwszy zakładał podjęcie uchwały o podniesieniu kapitału spółki poprzez emisję nowych akcji. Drugi – uchwałę o likwidacji spółki – jeśli nie będzie zgody na ten pierwszy.
– Spotkaliśmy się w trybie nad-
zwyczajnym, bo przepisy mówią, że jeśli bilans jest ujemny, to trzeba podjąć decyzję o dalszej działalności spółki – stwierdził Mirosław Szałkowski, prezes Sadrobu i jednocześnie kutnowskiego Exdrobu. To on mówił o sytuacji finansowej firmy. A ta nie jest najlepsza. Po pierwszym półroczu strata netto to nieco ponad 700 tys. zł. – Ale znamy już bilans za siedem miesięcy. Strata pogłębia się i sięgnęła ponad miliona złotych – stwierdził Mirosław Szałkowski.
Zdaniem prezesa straty wynikają ze spadku produkcji, a ta spowodowana jest mniejszym skupem. Dlaczego Sadrob mniej skupuje?
Według Mirosława Szałkowskiego dlatego, że od kilku miesięcy boryka się z brakiem środków finansowych. To powoduje, że Sadrob ma kłopoty z płaceniem hodowcom. Zobowiązania wobec nich sięgają od kilkudziesięciu tysięcy złotych nawet do miliona. Sadrob płaci z opóźnieniem, a to powoduje, że hodowcy odchodzą od firmy. Brakuje więc surowca, a koszty są wysokie i stąd straty.
Sadrobowi potrzebne są pieniądze. Główny udziałowiec wpompował już w Sadrob blisko 7 mln zł. Okazało się, że to za mało. Jakimś ratunkiem ma być właśnie emisja nowych akcji. – Emisja na poziomie 2 do 3 mln zł to również za mało. Prowadzone są rozmowy z bankiem o kredycie, ale nikt nie chce rozmawiać bez gwarancji głównego udziałowca – mówił Mirosław Szałkowski. A wygląda na to, że Exdrob nie zamierza bezwarunkowo wspomagać Sadrobu.
Dyskusja dotyczyła w dużej mierze obecnej sytuacji Sadrobu. – Kutno prosperuje dobrze, a my jesteśmy kulą u nogi – mówiła jedna z akcjonariuszek, która 36 lat przepracowała w płockiej firmie. – Produkcja spada, chociaż jest zbyt. Kto wyprowadził pieniądze z zakładu? Dlaczego jest on w takiej sytuacji?
– Nikt tych pieniędzy nie ukradł. Zostały wydane na inwestycje, dostosowanie warunków sanitarnych w zakładzie do obowiązujących norm – odpowiadał Mirosław Szałkowski.
Pojawił się też wątek wykupu akcji od mniejszych udziałowców przez Exdrob. – Kupcie od tych emerytów i hodowców akcje za uczciwą cenę. Będziecie mieć zdecydowaną większość i będziecie mogli podejmować wszelkie decyzje. Wiadomo, że tych nowych akcji nie kupi ani hodowca, ani emeryt, że zainteresowany jest nim Exdrob – mówił jeden z hodowców.
– Pan mnie namawia, żeby spółka Exdrob przeznaczyła pieniądze do pańskiej kieszeni, a nie do Sadrobu – ripostował Mirosław Szałkowski.
Ale wygląda na to, że właśnie to rozwiązanie jest bardzo prawdopodobne. Walne skończyło się, zanim w porządku obrad znalazły się najważniejsze punkty. Przedstawicielka Exdrobu zgłosiła wniosek o przerwanie zgromadzenia do 9 września. I wniosek przeszedł.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, do tego czasu powinny zakończyć się trwające nieformalne rozmowy między Exdrobem a mniejszymi akcjonariuszami. Ich główny temat to cena za akcję, jaką miałby zapłacić Exdrob. Z naszych informacji wynika, że teraz akcja kosztuje ok. 750 zł. Drobniejsi udziałowcy chcieliby, aby stawka była dwa – trzy razy większa.
Dlaczego Exdrob zdecydował się na te rozmowy? Oficjalnie nikt nie chce się wypowiadać. Można przypuszczać, że kutnowskiej firmie chodzi o przejęcie całkowitej kontroli nad Sadrobem. Dzisiejsze ponad 50 proc. nie wystarcza np. do podjęcia decyzji o podniesieniu kapitału zakładowego. Przepisy mówią o posiadaniu 75 proc. akcji w takich przypadkach. Exdrob musi więc przy takiej decyzji pytać o zdanie drobniejszych udziałowców. Ci z kolei nie są zbytnio zainteresowani emisją nowych akcji, bo wtedy mniejsza byłaby wartość posiadanych przez nich walorów. Gotowi są za to odsprzedać akcje po „uczciwej cenie”. Exdrob postraszył likwidacją spółki, ale z drugiej strony straciłby pieniądze już zainwestowane w Sadrob. Jak zakończą się negocjacje, przekonamy się 9 września. Wtedy powinniśmy też poznać przyszłość Sadrobu.
Niezależnie jednak od decyzji podjętych 9 września, płocką firmę czekają zwolnienia. W tej kwestii Mirosław Szałkowski nie pozostawił cienia wątpliwości. – Trzeba zatrudnienie dostosować do wielkości produkcji – mówił. – Musimy odcinać te gałęzie, które są nierentowne. Chodzi o likwidację nierentownych hurtowni i sklepów firmowych. Duże koszty są w systemie transportu. Firma, żeby przetrwała, musi szukać oszczędności.
Dzisiaj w Sadrobie pracuje 470 osób. Mirosław Szałkowski nie chciał powiedzieć, ile z nich może stracić pracę.
Grzegorz Szkopek
g.szkopek@tp.com.pl

Podaj dalej

1 komentarz
Zostaw komentarz »

  1. chciałem zauważyć że w artykule p Szkopka są nieścisłości ,które mają zasadniczy wpływ na odbiór (zrozumienie) artykułu przez czytelnika !!! Moje pierwsze pytanie -czy artykuł był autoryzowany ,jeśli tak to czemu nie poproszono o wypowiedź drugiej (tak oczernionej strony) czyli grupy drobnych akcjonariuszy którzy to dysponują nie mniej niż 26% akcji Sadrobu.Drugie pytanie dotyczy daty kiedy Exdrob przejął ponad 50% akcji Sadrobu .Ponadto jeśli piszący wie jaką ilość % akcji Sadrobu posiada Exdrob to dlaczego w artykule który ma być sprawozdaniem z WZA Sadrob pominął fakt posiadania przez Sadrob 20 % akcji Exdrobu a fakt ten był podnoszony i komentowany na WZA Sadrob. Wobec tych zastrzeżeń moim zdaniem jako uczestnika tego WZA informacje podane w artykule są niedokładne lub spekulacyjne .
    Bardzo proszę osoby które mogą pomóc drobnym akcjonariuszom Sadrob ,o kontakt z ich przedstawicielami

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Tygodnik Płocki nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii - Regulamin.