Z ostatniej chwili:
reklama

Ekonomik do zamknięcia?

Czy nauczycieli i ponad siedmiuset uczniów płockiego Ekonomika czeka przymusowa przeprowadzka? Jeśli miastu nadal nie uda się uregulować sprawy gruntu pod szkołą, taki wariant wcale nie jest wykluczony. Bo na chwilę obecną cały zajmowany przez szkołę teren o powierzchni 0,747 ha należy do prywatnych właścicieli, którzy dochodzą swoich praw w płockim sądzie. Waży się przyszłość najstarszej płockiej szkoły zawodowej, los uczniów, nauczycieli i 2 mln zł, bo na tyle dziś jest określana szacunkowa wartość działki przy ulicy Nowowiejskiego 4.
Batalia o grunt pod Ekonomikiem tak naprawdę ma już kilkunastoletnią historię. O niepewnej lokalizacji szkoły ze względu na nieuregulowaną sprawę z właścicielami gruntu (z tego co udało nam się ustalić, jest jedenastu sukcesorów – przyp. red.) mówi się już od 1998 roku, kiedy to właściciel działki wystąpił o uchylenie decyzji uwłaszczeniowej (18.02.1998). Kilka miesięcy później, bo już w sierpniu tego samego roku, zapadła decyzja sądu o uchyleniu decyzji uwłaszczeniowej. Wtedy to władze miasta złożyły skargę do NSA (Naczelnego Sądu Administracyjnego), która została oddalona. Temat, za sprawą prawowitych właścicieli gruntu, powrócił w grudniu 2001 roku, kiedy jeden z sukcesorów wystąpił w imieniu pozostałych do władz miasta o uregulowanie sprawy. Z ówczesnymi władzami miasta nie udało się jednak dojść do porozumienia. Chociaż i właścicielom, i miastu zależało na rozwiązaniu do końca niewątpliwie trudnej sytuacji prawnej. Jeszcze w 2006 roku (8 września) w złożonym do Urzędu Miasta piśmie właściciele działki proponowali wypłatę odszkodowania i wykup gruntu przez gminę. Jednak sprawa utknęła w miejscu, a szkoła niszczała, bo miasto nie chciało inwestować w budynki, które stoją na gruncie niebędącym jego własnością. W marcu 2007 r. jedna ze spadkobierczyń złożyła pozew o wypłatę odszkodowania za bezumowne korzystanie z udziału w nieruchomości.
Ze sprawą mierzy się teraz trzeci zarząd Płocka. Przedstawiciele obu stron rozmawiają przez sąd. Miasto chciało przejąć warty około 2 mln złotych grunt przez zasiedzenie. Ale w wydanym 18.09.2012 roku postanowieniu Sąd Rejonowy w Płocku oddalił wniosek gminy. Teraz sprawa będzie miała dalszą sądową kontynuację, bo gmina w październiku złożyła apelację. – Postanowienie wydane przez Sąd Rejonowy jest nieprawomocne, gmina złożyła apelację, która będzie rozpatrywana przez Sąd Okręgowy – informuje rzecznik prasowy płockiego sądu Joanna Kasicka.
Mariusz Pakulski, dyrektor Wydziału Gospodarki Mieniem w Urzędzie Miasta Płocka podkreśla, że: – Miasto chce wykorzystać wszystkie dostępne na prawnej drodze możliwości do pozyskania gruntu, aby nie było pod adresem gminy zarzutów o niegospodarność.
Co w sytuacji, jeśli kolejna decyzja sądu nie będzie pomyślna dla gminy? – Cały czas mamy nadzieję, że sprawę uda się pomyślnie załatwić – jeśli nie na drodze prawnej, to polubownej – mówi Roman Siemiątkowski, zastępca prezydenta Płocka. Dodaje, że jeśli apelacja będzie odrzucona, to władze miasta i właściciele zasiądą do rozmów dotyczących wykupu gruntu. Czy budżet miasta jest przygotowany na to, by sprostać oczekiwaniom spadkobierców? I jakiego rzędu mogą to być oczekiwania? – Przed postanowieniem sądu w kwestii złożonej apelacji i przed ewentualnymi negocjacjami trudno jest mówić o jakichkolwiek kwotach. Tę sprawę trzeba pozostawić do chwili, gdy taka decyzja sądu już będzie – mówi prezydent Siemiątkowski. Zapewnia także, że władze miasta nie rozważają przeprowadzki szkoły i zmiany jej lokalizacji, a jakiekolwiek sugestie mówiące o tym są nieprawdziwe.
Sprawa Ekonomika i roszczeń prywatnych właścicieli to jedna z kilku zgłoszonych do płockiego ratusza. Obecnie, jak dowiedzieliśmy się w zespole do spraw medialnych Urzędu Miasta Płocka, w zakresie regulacji stanów prawnych nieruchomości Wydział Geodezji prowadzi postępowania dotyczące pięciu działek: działki nr 380/5 (obręb nr 8 „Śródmieście”, ul. Kazimierza Wielkiego), działki nr 2517/3, 2517/4, 2503/2, 2503/1 (obręb nr 1 „Podolszyce – Borowiczki”, ul. Parcele), działki nr 2564/1, 2564/2 (obręb nr 1 „Podolszyce – Borowiczki”, ul. Lisia), działki nr 2656/1, 2656/2, 2656/3 (obręb nr 1 „Podolszyce – Borowiczki, ul. Wierzbowa), działki nr 379/7, 379/5 (obręb nr 8 „Śródmieście” – ul. Parowa). We wszystkich przypadkach dotyczą one gruntów pod drogi. Postępowania prowadzone są w oparciu o art. 73 ust. 1 ustawy z dnia 13 października 1998 r. Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną (Dz.U. Nr 133, poz. 872 z 1998 r. z późn. zm.) stanowią, że nieruchomości pozostające w dniu 31 grudnia 1998 r. we władaniu Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, niestanowiące ich własności, a zajęte pod drogi publiczne, z dniem 1 stycznia 1999 r. stają się z mocy prawa własnością Skarbu Państwa lub właściwych jednostek samorządu terytorialnego za odszkodowaniem.
Na chwilę obecną nie ma więcej wniosków od właścicieli prywatnych gruntów czy nieruchomości, którzy chcą zwrotu swoich majątków.
Teresa Radwańska-Justyńska
t.radwanska@tp.com.pl
fot. D. Ossowski

 

Płock bez Ekonomika…
W naszej cotygodniowej sondzie pytamy o Ekonomik. Płocczanie nie wyobrażają sobie miasta bez szkoły kupców i ekonomistów. Proponują, by jak najszybciej rozwiązać kwestie prawne.

Barbara Krysińska
Z tą szkołą mam bardzo dobre wspomnienia. Chodziły do niej moje dwie córki, uczył się tu także mój wnuczek. Bardzo dobra szkoła ze wspaniałymi nauczycielami, w której naprawdę świetnie nauczyli się zawodu. Nie wyobrażam sobie, aby tej szkoły w Płocku nie było. Tyle tysięcy absolwentów, ogromny dorobek i prawie stuletnia historia zobowiązują do tego, by miała ona dobrą i spokojną kontynuację.

Kazimierz Kobielski
Słyszałem o tej szkole, wiem, że cieszy się sporym zainteresowaniem młodzieży. Myślę, że sprawa własności gruntu powinna być jak najszybciej uregulowana, szczególnie jeśli są ku temu przesłanki czy prawne, czy ze strony właścicieli, aby spokojnie planować przyszłość szkoły.

Anna Bieńkowska
Tej szkole, tak jak i każdej innej należy się prawo do spokojnego funkcjonowania. Jest to jedyna szkoła zawodowa dla młodzieży, głównie dla dziewcząt. Bo w Płocku nie ma zbyt wielu szkół tego typu, a nie każdy z młodych ludzi wiąże swoją przyszłość z liceum, a potem ze studiami. Jest spora grupa, która po zdobyciu wykształcenia zawodowego chce rozpocząć pracę. Władze miasta powinny dołożyć wszelkich starań, aby jak najszybciej sytuację pomyślnie zakończyć.

Mirosława Marciniak
Dyrektor Szychowski na pewno dba o tę szkołę. Koniecznie trzeba sprawę gruntu rozwiązać: może dać właścicielom działkę w innym miejscu, ewentualnie spłacić ich. Szkoła i dyrektor powinni mieć mocne wsparcie. Sprawa musi zostać rozwiązana i doprowadzona do końca dla dobra uczniów, nauczycieli, ale też i miasta.     rad

3 Komentarze

  1. Jestem w 2 klasie tej szkoły . i to jest nasza szkoła ! nie chcemy żeby nas przenoszono ! w tych murach zapisana jest historia . ! . Dyrektor dokonuje wszelkich starań zęby w szkole panował lad i porządek . Może i jest to stary budynek w nie najlepszym stanie , ale jak już napisano wyżej to tylko przez to ze Płock nie chce w nas inwestować bo szkoła stoi na niepewnym gruncie… A władze tez by mogły się trochę zastanowić… skoro to jest już długoletnia sprawa to czemu zamiast zebrać pieniądze na wykup gruntów budowane są jakieś niepotrzebne skwerki itp na których stoją po 4 ławki i jedyne co to daje to tylko tyle ze ładnie wygląda . a pakowane jest w to setki tysięcy złotych. widocznie bardziej pożyteczny jest taki skwerek czy pomnik niż szkoła, którą wychowuje uczy i przygotowuje do wejścia w dorosłe życie . szkoła, która daje zawód, wykształcenie. dla większości to była szkołą marzeń . bez względu na wygląd czy opinie . ta szkoła ma swój charakter . żyje własnym życiem , tutaj nauczyciele uczniowie i wszyscy pracownicy są jak jedna całość . Jeżeli zamkną ta szkole to tylko ze względu na nie racjonalne i pochopne decyzje władz . ale zamknięcie tej szkoły wiąże się również z tysiącami zawiedzionych ludzi , zmniejszeniem ilości ekonomistów, handlowców, hotelarzy i innych zawodów, które miałyby duży wpływ na przyszłość i rozwój miasta …
    nic więcej już nie mam do powiedzenia…tym bardziej ze to i tak nic nie da… miasto zrobi jak uważa . zapewne nie licząc się z naszym zdaniem. twierdząc, że zrobiło wszystko , co było w jego mocy …. życzę powodzenia…

  2. I tak to już w Polsce jest. Szkoła państwowa, grunt nie i rób co chcesz!

  3. jestem uczennicą tej szkoły i chcę ją skończyć w obecnych murach. mieszkam blisko i zdecydowanie nie chcę nigdzie dojeżdżać. Tu jest dobrze. niech ktoś coś z tym w końcu zrobi!

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Tygodnik Płocki nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii - Regulamin komentarzy.

reklama
Przejdź do góry