Z ostatniej chwili:
reklama
Afrykański pomór świń

Afrykański pomór świń

To zabójcza choroba. Nie ma na nią lekarstwa, szczepionek. Gdy zaatakuje, śmiertelność wynosi 100 proc. Na szczęście nie jest groźna dla człowieka. Ale afrykański pomór świń może doprowadzić do bankructwa nawet duże hodowle trzody chlewnej. Może też sprawić nieodwracalne straty dla polskiej gospodarki. Dlatego wojewoda mazowiecki wprowadził we wschodnich częściach województwa daleko posunięte środki ostrożności. Zakazał targów z udziałem świń, uboju na użytek własny, nakazał trzymanie stad w zamknięciu i wyłożenie w chlewniach mat dezynfekcyjnych. Na Mazowszu Płockim takich obostrzeń jeszcze nie ma. Ale, jak mówi Jacek Gruszczyński, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Płocku, zagrożenie afrykańskim pomorem świń jest realne.
Afrykański pomór świń (ASF – African Swine Fever) to szybko rozprzestrzeniająca się, zakaźna choroba wirusowa, na którą podatne są świnie oraz dziki. Wirus został odkryty na początku ubiegłego wieku w Kenii. Do Europy trafił w 2007 r. Od tego czasu najwięcej ognisk choroby odnotowano w Rosji i Gruzji, a także w Azerbejdżanie, Armenii i na Ukrainie. Teraz na Białorusi, w Witebsku i miejscowości Czapun, oddalonej zaledwie o 170 kilometrów od polskiej granicy. Stąd wzmożone działania podjęte w naszym kraju, aby wirus nie przedostał się do Polski.
Wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski wydał rozporządzenie wyznaczające obszar zagrożenia afrykańskim pomorem świń. Objął on powiaty łosicki, sokołowski, siedlecki i miasto Siedlce. To najbliższe wschodniej granicy tereny Mazowsza. Podobne rozporządzenia wydali wojewodowie podlaski i lubelski. – Środki ostrożności mogą wydawać się daleko idące, ale są konieczne, służą ochronie naszych hodowców i eksporterów przed poważnymi stratami. Koszty zwalczania ASF też są bardzo wysokie – mówi Jacek Kozłowski.
W przypadku wykrycia ogniska ASF wszystkie świnie muszą zostać uśmiercone i zutylizowane, materiały biologiczne, w tym mięso i pasza, zniszczone, a sprzęt, pomieszczenia oraz środki transportu odkażone. Na rok wstrzymany zostałby również eksport mięsa wieprzowego z Polski do blisko 40 krajów. – Ryzyko, że wirus ASF trafi do naszego kraju jest realne ze względu na duży ruch osobowy i tranzytowy oraz rozległe kompleksy leśne na granicy z Białorusią, które sprzyjają przemieszczaniu się dzików – ocenia Paweł Jakubczak, mazowiecki lekarz weterynarii.
Co prawda na Mazowszu Płockim nie ma jeszcze takich obostrzeń, ale Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Płocku również rozpoczął działania związane z groźnym wirusem. Jak tłumaczy Jacek Gruszczyński, informacje na temat afrykańskiego pomoru świń poprzez wydziały zarządzania kryzysowego starostw w Płocku i Gostyninie oraz Urzędu Miasta Płocka trafiły do rolników i hodowców. Informacje te trafiły też do kół łowieckich. Zostały wydrukowane specjalne ulotki. – Wirus łatwo się rozprzestrzenia. Można go przenieść na odzieży, obuwiu czy na włosach. Do gospodarstwa może trafić także dzięki lisom czy psom, które mogą mieć kontakt z padłym dzikiem – mówi Jacek Gruszczyński.
Dlatego Jacek Gruszczyński apeluje do rolników i hodowców o poprawienie warunków bezpieczeństwa hodowli, bezwzględny zakaz wstępu osób niepożądanych  na teren gospodarstw, stosowanie odzieży ochronnej i dezynfekcję obiektów. – Trzeba szczególną uwagę zwrócić na zachowanie zwierząt, na ich stan zdrowia. Większą liczbę zachorowań czy padłych zwierząt trzeba natychmiast zgłaszać do lekarza weterynarii lub do nas – mówi Jacek Gruszczyński. Powiatowy Lekarz Weterynarii dodaje, że za padłe świnie lub uśmiercone w ramach walki z afrykańskim pomorem świń, rolnicy otrzymują odszkodowania. – Może teraz trochę dmuchamy na zimne, ale lepiej podjąć działania profilaktyczne niż później borykać się ze zwalczaniem epidemii – uważa Jacek Gruszczyński.
Odszkodowania bez wątpienia nie zrekompensują poniesionych strat. Nie pomogą też w odtworzeniu stad. Dlatego hodowcy trzody chlewnej na Mazowszu Płockim nie kryją obaw związanych z afrykańskim pomorem świń. – To niestety realne zagrożenie. Z niepokojem wysłuchujemy komunikatów związanych z rozprzestrzenianiem się ASF. Już teraz staramy się zabezpieczyć, chociażby kupując więcej środków dezynfekujących – mówi Sylwester Pewniak z Trębek (gm. Szczawin Kościelny), właściciel fermy z blisko 3,5 tysiącem świń.
Ważne w walce o ustrzeżenie Polski od ASF jest przestrzeganie rozporządzenia Komisji Europejskiej dotyczące zakazu wwożenia na teren Unii Europejskiej produktów pochodzenia zwierzęcego. – Osoby wyjeżdżające za wschodnią granicę nie muszą się obawiać o swoje zdrowie, ale muszą pamiętać, że ze względu na nasze bezpieczeństwo do Polski nie wolno wwozić produktów odzwierzęcych, takich jak mięso, wędliny, jaja czy nabiał – mówi wojewoda mazowiecki.
Od otrzymania informacji o ASF na Białorusi, inspekcja weterynaryjna na Mazowszu przeszkoliła ok. 400 lekarzy weterynarii oraz 100 członków kół łowieckich. Prowadzi akcję informacyjną wśród hodowców trzody chlewnej. Sprawdzono  działanie kolumny ubojowej oraz dane rzeźni i zakładów utylizacji. Inspekcja transportu drogowego zwiększyła kontrole samochodów przewożących trzodę chlewną. Na przejściach granicznych na lotniskach Chopina i w Modlinie rozwieszono dodatkowe plakaty przypominające o zakazie importu produktów. Celnicy kontrolują też przesyłki pod kątem produktów żywnościowych pochodzenia zwierzęcego. Wszystko po to, aby niezwykle groźny afrykański pomór świń nie zagościł w naszym kraju.
Grzegorz Szkopek
g.szkopek@tp.com.pl
fot. www.sxc.hu

Czy boimy się afrykańskiego pomoru świń?
Większość z nas niewiele wie o afrykańskim pomoże świń. Ale jeśli już o nim słyszeliśmy, to raczej nie wpadamy w panikę.

Sandra Kozajda
Przyznam szczerze, że niewiele wiem o tej chorobie. Ale nie czuję specjalnych obaw. Zawsze kupuję mięso w dobrych sklepach i ze sprawdzonych firm. Mam nadzieję, że to wystarczające środki zapobiegawcze, aby uchronić się przed tą chorobą.

Elżbieta Szymańska
Słyszałam coś o tej chorobie w telewizji, ale nie znam bliższych szczegółów. Nie mam żadnych obaw jeśli chodzi o kupowanie wieprzowiny. Mam sprawdzone źródła i nigdy się na nich nie zawiodłam. Nie sądzę, żeby coś nam groziło, bo byłoby o tym głośno.

Marta Lisicka
Właśnie wróciłam z urlopu i nic nie słyszałam o tej chorobie. Mam nadzieję, że afrykański pomór świń nie dotrze do naszego kraju i nie będziemy mieli z nim problemu. Zazwyczaj kupuję mięso w sprawdzonych sklepach, więc nie mam większych obaw.

Olaf Pol
Z tego co wiem to afrykański pomór świń nie jest groźny dla ludzi. Oczywiście nawet w takim przypadku nie chciałbym trafić na zakażone mięso. Ale myślę, że do takiej sytuacji nigdy by nie doszło. Przyznam szczerze, że nie zamierzam rezygnować z popularnych schabowych.

Danuta Wiktorska
Praktycznie nic nie wiem na temat tej choroby. Myślę, że nasz kraj jej uniknie. W przeciwnym wypadku znowu rolnicy ponieśliby straty. Nie zamierzam rezygnować z kupna wieprzowiny, bo powiedzmy sobie szczerze – w naszym kraju to podstawowe mięso.    (gsz)

Komentarze zamknięte

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Tygodnik Płocki nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii - Regulamin komentarzy.

reklama
Przejdź do góry