Wysyp rzutów karnych

Występująca w piłkarskiej ekstraklasie Wisła Płock w ostatnim meczu sparingowym spotkała się z Arką Gdynia. Mecz zakończył się wynikiem 2: 2, po golach José Kanté i Kamila Bilińkiego oraz Patryka Kuna i Mateusza Szwocha.
Dla Wisły Płock był to ostatni sparing w okresie przygotowawczym. Pojedynek rozpoczął się od niewykorzystanego w 12. min przez José Kanté rzutu karnego. Na 0: 1 w 27. min trafił Patryk Kun, w 52. min wyrównał strzałem głową José Kanté, w 64. min z karnego pokonał bramkarza Wisły Mateusz Szwoch, a ponownie z karnego wyrównał Kamil Biliński.
Wisła Płock: Thomas Dähne – Cezary Stefańczyk (70. Patryk Stępiński), Igor Łasicki (70. Alan Uryga), Adam Dźwigała (70. Bartłomiej Sielewski), Arkadiusz Reca (70. Paul Pîrvulescu) – Damian Szymański (70. Maksymilian Rogalski), Dominik Furman (70. Damian Rasak) – Konrad Michalak (70. Damian Piotrowski), Semir Štilić (70. Oskar Zawada), Giorgi Merebashvili (70. Jakub Łukowski) – José Kanté (70. Kamil Biliński).
Po meczu trener Jerzy Brzęczek powiedział: – W ostatnim meczu przed rozgrywkami ligowymi fragmenty spotkania były naprawdę dobre. Niestety, zbyt łatwo straciliśmy bramki. Zapamiętamy przede wszystkim tę sytuację z 1. min, gdy Arka stworzyła 100 proc. sytuację, w której skutecznie interweniował nasz bramkarz. Później mieliśmy kilka sytuacji, w tym niewykorzystany rzut karny, i tylko kwestią czasu było, że zdobędziemy bramkę. Jeden błąd sprawił, że Arka prowadziła, bo my nie wykorzystaliśmy swoich szans. W II połowie po bramce Kanté wyrównaliśmy i wydawało się, że znów mamy wszystko pod kontrolą. Tym razem także wystarczyła chwila dekoncentracji, a sędzia podyktował rzut karny i przegrywaliśmy 1: 2. W 70. min dokonaliśmy zmian, ale widać było wyraźnie, że weszli zawodnicy niezaaklimatyzowani. Ostatecznie w końcówce stworzyliśmy sytuację, po której był rzut karny i mecz zakończył się remisem.
Podsumowując, trener dodał: – Mieliśmy dobre fragmenty gry, ale zbyt łatwo traciliśmy bramki. W okresie przygotowawczym nasze mecze były niezłe, ale zdarzały nam się momenty dekoncentracji. To są te elementy, nad którymi powinniśmy jeszcze popracować.
Brzęczek zapewnił, że skład, w jakim wyszli zawodnicy na ostatni sprawdzian, nie jest tym, w jakim drużyna zagra w piątek na inaugurację rundy wiosennej. – Mamy jeszcze kilka dni do pierwszego meczu, a w piłce wszystko się może zdarzyć. Na pewno trzon drużyny widzieliśmy w I połowie, ale to nie znaczy, że w takim ustawieniu wyjdziemy na murawę w piątek – powiedział Jerzy Brzęczek.
W poniedziałek drużyna weszła w ostatni mikrocykl, będzie teraz pracować nad detalami, taktyką, stałymi fragmentami gry, a w pierwszych dniach także nad motoryką. – Weszliśmy na ostatnia prostą, przed nami pierwszy mistrzowski mecz. Jest pewna nerwowość, większa niewiadoma, ale przecież obie drużyny startują z podobnego pułapu. Zdajemy sobie sprawę, że przyjeżdża do nas wielka firma, objawienie tych rozgrywek, drużyna, która będzie walczyć o czołowe lokaty w ekstraklasie – dodał szkoleniowiec.

Jola Marciniak

Zobacz kolejny artykuł

To było widowisko!

Piąty mecz z rzędu bez porażki rozegrali piłkarze nożni Wisły Płock w rozgrywkach LOTTO Ekstraklasy. …