Najnowsze informacje
anal pump

Wspaniale w bramce, fatalnie w ataku

Sobotni mecz – ligowy klasyk między dwiema najlepszymi drużynami piłki ręcznej w Polsce – miał być triumfem płockiej drużyny. Zanim piłkarze wybiegli na boisko, kibice zgodnie powtarzali: jak nie dziś, to kiedy? Niestety okazało się, że jeszcze nie dziś. Płocka drużyna przegrała 18: 23 (9: 13) z Vive Tauron Kielce. W 47. min Orlen Wisła doprowadziła do wyniku 15: 16, ale nie zdołała wykorzystać szansy i po raz drugi w tym sezonie uległa rywalom.
Przed meczem kibice mieli okazję jako pierwsi obejrzeć trofeum, o jakie grać będą od tego sezonu drużyny w polskich rozgrywkach. Okazały puchar wjechał na parkiet, a za siedem tygodni okaże się, w którym mieście zostanie na cały rok.
Od pierwszej minuty spotkania emocje były nieprawdopodobne, a mecz wyrównany. Drużyny grały ostro w obronie, nieco ostrzej przyjezdni, których aż trójka dostała karę dwóch minut. W 10. min usiadł na ławce Mateusz Kus, a w 11. – Mateusz Jachlewski i Tobias Reichmann. Orlen Wisła nie do końca wykorzystała grę w przewadze, zdobywając w tym czasie tylko jednego gola z rzutu karnego.
Gdy trzej zawodnicy wrócili na parkiet, zaczęła się fatalna passa rzutów gospodarzy, którzy nie wykorzystali czterech akcji pod rząd – nie zdobyli gola między 15. a 21. min, potem między 25. a 30. min. Gdyby nie świetna postawa bramkarza Adama Morawskiego, Vive mogłoby wygrać znacznie wyżej.
Po przerwie płocczanie zaczęli odrabiać straty. Morawskiego na chwilę zastąpił w bramce w 40. min Marcin Wichary, który obronił rzut karny wykonywany przez Karola Bieleckiego. Kielczanie, którzy przez 10 min II połowy zdobyli tylko dwa gole przy czterech Orlen Wisły, zaczęli się gubić. Trener Talant Dujszebajew musiał więc poprosić o przerwę w grze.
W 45. min gospodarze doprowadzili do wyniku 14: 15, ale chwilę później, po 10 minutach bez gola, goście rzucili 16. bramkę. Co prawda widać było, że Orlen Wisła jest coraz bliżej przynajmniej remisu, ale płocczanie nie potrafili wykorzystać stworzonej szansy.
W rezultacie nie udało się wyrównać. Na początku ostatniego kwadransa gry Sławomir Szmal bronił wszystkie piłki płocczan i w 52. min było już 15: 20. Odrabianie strat zajęło gospodarzom kwadrans, a płocczanie stracili szanse na zwycięstwo w pięć minut.
< Orlen Wisła: Marcin Wichary, Adam Morawski – Michał Daszek 1, Gilberto Duarte 2, Dan Racotea 2, Adam Wiśniewski 2, Valentin Ghionea 2, Tiago Rocha, Sime Ivic 1, Marko Tarabochia 1, Maciej Gębala, Miljan Pusica 1, Lovro Mihic 2, Jose de Toledo 2, Dimitri Żytnikow 2. < Vive Tauron Kielce: Sławomir Szmal – Michał Jurecki 3, Patryk Walczak 1, Tobias Reichmann 1, Piotr Chrapkowski, Mateusz Kus 1, Julen Aguinagalde 2, Karol Bielecki 1, Mateusz Jachlewski, Manuel Strlek 6, Krzysztof Lijewski 4, Paweł Paczkowski 1, Dean Bombac 2, Darko Djukic 1. < Po meczu trener Orlen Wisły Płock, Piotr Przybecki powiedział: – Z mojego punktu widzenia zagraliśmy zbyt nerwowo, nie wykorzystaliśmy wielu sytuacji w tym meczu. Popełniliśmy za dużo prostych błędów, już w I połowie prawdopodobnie około 10. Mówię o takich prostych, niewymuszonych błędach, które podcięły nam nogi. Walczyliśmy ostro w obronie i przy tak dobrej dyspozycji bramkarza powinno się jednak więcej z tego uzyskać. Nie udało nam się, trzeba będzie to przeanalizować. Nie można zawodnikom zarzucić braku waleczności i chęci, bo one były widoczne. Oczywiście to było spowodowane bardzo dobrą grą przeciwników w obronie. Mogliśmy to lepiej wykorzystać. Najważniejsze jest jednak to, że przed nami jeszcze dużo spotkań i mam nadzieję, że znowu zobaczymy się w tej hali z Kielcami. Jola Marciniak

Zobacz kolejny artykuł

Brązowy medal płocczan

W czerwcowy weekend na poznańskiej Malcie odbyły się mistrzostwa Polski seniorów w wioślarstwie. Była to …