Najnowsze informacje
anal pump
fot. Archiwum

W 6 osób zdobyli 20 medali

Sześcioro zawodników płockiego klubu kung fu UKS Fu Hok Kuen powołanych do reprezentacji Polski zdobyło aż 20 medali podczas I Mistrzostw Europy systemów Choy Lee Fut i Hung Gar, które odbyły się w Krakowie.
Z zawodów zorganizowanych wspólnie przez Europejską Federację Wu Shu i Polski Związek Wu Shu najwięcej medali przywiozła Anita Tomaszewska. Złoto zdobyła za prezentację formy tradycyjnej ręcznej krótkiej i formy z szablą, srebro – za formę długą ręczną oraz formę z kijem, a brąz – za formę z halabardą. Po zawodach stwierdziła, że znacznie bardziej niż swój, przeżywała start z halabardą swoich uczniów, gdyż naukę tej formy prowadzi w Klubie zaledwie od trzech miesięcy. Jak się okazało – wszyscy zawodnicy mocno się postarali, by wypaść jak najlepiej.
Cztery medale Mistrzostw padły łupem najmłodszej w kadrze narodowej Hung Gar 12-letniej Emilii Rychlewskiej. Za złoty start międzynarodowi sędziowie uznali jej prezentację formy ręcznej długiej oraz formy z halabardą, a srebrny – formę krótką oraz formę z kijem. – Słuchanie hymnu narodowego na najwyższym stopniu podium to niesamowita nagroda za treningowe trudy – mówi z dumą Emilia. Podkreśla, że najbardziej angażowała się ostatnio w naukę technik z tradycyjną chińską halabardą Guan Dao, uznając za najlepszy ze swoich startów w zawodach właśnie pokaz z tą piękną bronią.
Doskonale wypadła startująca w dwóch konkurencjach 15-letnia Natalia Adamska. Zdobyła brązowy medal w formach tradycyjnych krótkich i srebro w formach z halabardą. Dzielnie walczył z konkurentami 17-letni Radosław Suliński. Świetna prezentacja formy ręcznej dała mu najwyższy stopień podium, a układ technik z halabardą – drugie miejsce w silnie obsadzonej konkurencji. Warto podkreślić, że Radek trenuje dopiero drugi rok i były to jego pierwsze starty w zawodach wu shu. Trzy złote krążki w formach ręcznych oraz z kijem przypadły Grzegorzowi Rychlewskiemu, który uzupełnił starty srebrem za formę z halabardą.
Ciekawą historię opowiada Anna Błaszczak. – Po raz ostatni wystartowałam w 2004 roku na Mistrzostwach Świata. Zdobywając tam dwa medale złote i jeden srebrny, pomyślałam wówczas, że jest to najwłaściwszy moment na wycofanie się z kariery zwodniczej. Od tej pory zaczęłam pełnić w klubie funkcję trenera. Założyłam rodzinę, podjęłam pracę zawodową, moje życie diametralnie się zmieniło, ale nigdy nie zrezygnowałam z Kung Fu. Po 11 latach przerwy w startach otrzymałam propozycję powołania do Kadry Narodowej na Mistrzostwa Europy. Decyzja o skorzystaniu z ponownej szansy zostania zawodniczką nie należała do łatwych. Nie da się ukryć, że ogromny wpływ na ostateczną odpowiedź miało wsparcie ze strony mojego syna oraz męża – trenera, jak też członków klubu, szczególnie, jak się później okazało, mojej rywalki na zawodach. Dziś z ogromną satysfakcją i radością mogę im wszystkim za to podziękować. To dzięki ich namowom znów poczułam dreszcz emocji towarzyszący startom oraz niezapomnianym chwilom wejścia na najwyższy stopień podium.
A historia na tyle zatoczyła koło, że Anna i tym razem zdobyła dwa złote medale i jeden srebrny. (t)

Zobacz kolejny artykuł

Czołówka ucieka Nafciarzom

Wisła zanotowała wcześniej trzy zwycięstwa z rzędu na swoim boisku. A ponieważ grała ciekawie, szybko …