Seweryn Kiełpin o hejterach

Są „kibice”, którzy siedząc w domu przed komputerem srogo oceniają sportowców, wypisując na portalach swoje opinie. Wielu z nich nigdy nie było na stadionie, nie widziało z bliska zmagań drużyn na murawie, ale najlepiej wiedzą, kto się nie nadaje do uprawiania sportu i powinien zmienić zawód. Bardzo często krytyka nie ma nic wspólnego z tym, co dzieje się na sportowej arenie.
Seweryn Kiełpin, pierwszy bramkarz drużyny piłki nożnej Wisły Płock, jest najczęściej ostatnią osobą, która broni zespół przed utratą bramki. To na jego barkach spoczywa ogromna odpowiedzialność za wyniki. Strzelać do bramki przeciwnika może każdy zawodnik, bronić dostępu do niej również każdy, ale stać między słupkami i z pomocą rąk nie dopuścić, by futbolówka znalazła się w siatce, może tylko on.
Kiedy mecz kończy się wynikiem z zerem na koncie płockiej drużyny, wtedy Seweryn Kiełpin jest bohaterem i kibice noszą go na rękach. Ale bywają takie spotkania, które od początku układają się koszmarnie, co sprawia, że bramkarz nie jest w stanie zatrzymać rywali. Poza tym trzeba pamiętać, że bramkarze również mają problemy i muszą się z nimi zmagać. Hejt w internecie po nieudanym spotkaniu wcale w tym nie pomaga, wprost przeciwnie.
Płocka drużyna w tym sezonie radzi sobie ze zmiennym szczęściem. Początek nie był najlepszy. Do końca sierpnia w 7 kolejkach drużyna wywalczyła tylko 7 pkt., mając stosunek bramek 3-9. Kiepsko spisywali się napastnicy, kiepsko także bramkarz. Ale wtedy na początku sezonu nie było jeszcze żadnego zmasowanego ataku na płockiego golkipera. Najgorszy przyszedł po porażce 0: 3 z Lechią w Gdańsku.
Nie było wtedy ważne, że Kiełpin był bohaterem kilku spotkań. Po porażce, w której bezsprzecznie zawinił, wylała się na niego niespotykana do tej pory fala hejtu. Dziś wiemy, że jednym z powodów słabszej formy płockiego bramkarza były kłopoty rodzinne. Pojawiły się wówczas głosy, że trzeba go skreślić z listy zawodników, bo słabo gra i nie ma z kim walczyć o miejsce między słupkami.
– Kiedy gra się dłuższy czas w piłkę, to trzeba się na takie opinie uodpornić. Inaczej można by zwariować i myśleć o zmianie zawodu. Nikt nie zgłębia tego, w jakim stanie psychicznym jest zawodnik, czy ma problemy prywatne. Akurat ja miałem ich sporo. Troszkę z tym przegrałem, bo głowa w tym czasie nie była na takim poziomie, jakbym chciał. Mam nadzieję, że problemy są za mną. Potem przyszedł taki mecz, w którym mogłem pomóc drużynie. Bardzo mi zależało, by pokazać swoją wartość. Błąd zawodnika, który nie strzela z 5 m do bramki jest zwykle inny w skutkach niż błąd bramkarza, po którym drużyna traci gola – mówi Seweryn Kiełpin.
Kiełpin zapewnia, że od hejtu potrafi się odciąć. – Znam swoją wartość, nie oceniam jej po jednym czy dwóch meczach, tylko po latach gry w piłkę. Wiem, na co mnie stać, a słabsze momenty przytrafiają się także najlepszym – dodaje.
I to jest chyba najlepsza metoda na hejt, co płocki bramkarz udowodnił w meczu z Legią w Warszawie, po którym był niemal noszony na rękach. Od tego roku będzie miał konkurenta – klub podpisał kontrakt z Niemcem Thomasem Daehne, a doceniając pracę Kiełpina, przedłużył z nim kontrakt.

Jol.

Zobacz kolejny artykuł

XV Plebiscyt rozpoczęty – jak głosować

W pierwszym tegorocznym numerze Tygodnika Płockiego drukujemy kupon, na którym można oddawać głos na najpopularniejszego …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.